Benitez wraca do Premier League


Poniedziałki z angielską piłką zawsze kojarzą się z żywymi, pełnymi bramek i emocji spotkaniami. Dziś w dodatku będzie to mecz bardzo ważny, z wielu powodów. Pierwszym i podstawowym jest debiut Rafy Beniteza w nowym klubie. Były menadżer m.in. Liverpoolu, a ostatnio Realu Madryt, zacumował w Newcastle. Czy uratuje „Sroki” przed degradacją?

Leicester City 1.58, remis 4.30, Newcastle 6.30 – godz. 21.00
By rozpocząć marsz w górę tabeli, a na razie przynajmniej na chwilę wydostać się ze strefy spadkowej, trzeba wygrać na boisku lidera. Ten sezon w Anglii jest tak szalony, że pisząc poprzednie zdanie nie mieliśmy na myśli Old Trafford, The Emirates, Etihad Stadium czy Stamford Bridge. Domem lidera bieżącego sezonu jest King Power Stadium. Niesamowite „Lisy” z Leicester są coraz bliżej upragnionego i totalnie niespodziewanego sukcesu. Do końca ligi jednak jeszcze kilka szykan i długa prosta. Dla Leicester spotkanie Newcatle jest na pewno istotnym zakrętem do bezpiecznego pokonania. Jeśli to jednak „Sroki” zadziobią „Lisy” trafiamy kurs 6.30, a w przypadku „podpórki”, czyli typu X2 kurs 2.55.

Zwycięstwo nie tylko powiększyłoby dorobek podopiecznych Claudio Ranieriego o trzy punkty, ale też wyrobiłoby dodatkową przewagę psychologiczną dla ekipy „Lisów”. W tej kolejce Manchester City stracił punkty, a Arsenal swój mecz rozegra później (z uwagi na Puchar Anglii). Z czołówki wygrał jedynie Tottenham, ale pokonanie słabiutkiej Aston Villi było dla „Kogutów” zwykłym obowiązkiem.

A’propos Aston Villi – ten jeden zespół może być już raczej pewny swojego losu. Będzie nim spadek do Championship. Najbardziej zainteresowane walką o utrzymanie są trzy pozostałe zespoły z dołu tabeli – Newcastle, Norwich i Sunderland. Jeśli cała reszta utrzyma przewagę punktową, to tylko jeden z wymienionych zespołów zachowa status drużyny z najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii. W celu by tym zespołem było Newcastle, do klubu sprowadzono Beniteza, rozstając się z dotychczasowym menadżerem – Steve McClarenem.

Hiszpański menadżer ostatnio prowadził Real Madryt, gdzie zastąpił Carlo Ancelottiego. Pod wodzą Beniteza „Królewscy” nie grali jednak na miarę swoich możliwości, prezentując futbol za bardzo zamknięty w taktycznych ramach. Zawodnicy nie dogadywali się najlepiej ze szkoleniowcem, podobno domagając się bardziej ofensywnego, otwartego stylu gry Realu. Czarę goryczy przelała klęska w meczu z Barceloną. „Blaugrana” wygrała na Santiago Bernabeu 4:0 i jasne stało się, że dni Beniteza w klubie ze stolicy Hiszpanii są policzone.

Doświadczony i utytułowany trener nie musiał jednak długo czekać na zainteresowanie swoją osobą. Wprawdzie okres jego pracy w Liverpoolu nie jest utożsamiany z sukcesem, bo i być nie może, to jednak Benitez wciąż jest na tyle poważną marką na trenerskiej karuzeli, że włodarze Newcastle zbyt długo nie namyślali się, widząc coraz gorszą sytuację swojej drużyny.

W pierwszej rundzie Leicester pokonał Newcastle na St James’ Park 3:0. Pierwszą z bramek zdobył wówczas Jamie Vardy, czyli wciąż aktualny lider klasyfikacji strzelców rozgrywek, choć od wczoraj w zasadzie – współlider. Dwa gole Harry’ego Kane’a pozwoliły mu na zrównanie się z Vardym, który zapewne dziś zrobi wszystko by przeciwko dziurawej jak sito obronie „Srok” trafić do siatki chociaż raz. Dla Beniteza i jego podopiecznych powstrzymanie Vardy’ego i drugiego z asów Leicester – Riyada Mahreza powinno być podstawowym celem. Wtedy urwanie punktów rewelacji sezonu stanie się możliwe. W innym wypadku debiut Beniteza nie będzie raczej miłym dla Hiszpana wspomnieniem. A kurs na bramkę Vardy’ego wynosi 1.93, a na gola Mahreza 2.33.