Czy Arsenal może wygrać ligę?


Sezon 2015/16 jeszcze się nie rozpoczął, a Arsenal ma w garści już pierwsze trofeum – Barclays Asia Trophy. To tylko towarzyski, niespecjalnie mocno obsadzony turniej, ale wobec dobrej formy „Kanonierów” i transferu Petra Cecha, rozgorzała dyskusja na co stać wiecznie niespełniony klub z północnego Londynu w zbliżających się rozgrywkach.

Kursy na mistrzostwo Anglii – zobacz kto jest faworytem

„The Gunners” pod wodzą Arsene’a Wengera to w ostatnich latach gwarancja stabilności wyników. 3 lub 4 miejsce w lidze, a do tego wyjście z grupy w Champions League. Dla spragnionych sukcesów fanów z Emirates Stadium oglądanie pleców Manchesteru United, Machesteru City czy Chelsea i regularny „łomot” w 1/8 finału Ligi Mistrzów to mocno rozczarowujący obraz. Nie rekompensują tego nawet dwa Pucharu Anglii zdobyte w dwóch kolejnych ostatnich sezonach. W północnym Londynie potrzebują sukcesu przez duże „S”, a takim byłoby tylko wygranie Premier League, albo zdobycie europejskiego pucharu.

Sytuacja finansowa Arsenalu jest znakomita. Klub spłacił już upiornie drogi stadion, a dzięki racjonalnej polityce transferowej prowadzonej przez Wengera, regularnie czerpał zyski. Do tego doszły bardzo wysokie kontrakty reklamowe ze sponsorami. W ten sposób polityka sprzedawania największych gwiazd mogła się zakończyć i teraz to „Kanonierzy” mogą pozwolić sobie na drogie nabytki, takie jak Mesut Oezil czy Alexis Sanchez. W obecnym okienku transferowym Wenger nie wydał sporych pieniędzy, a mimo tego wszyscy wychwalają pod niebiosa ruch Francuza, który zdecydował się na sprowadzenie Petra Cecha, bramkarza Chelsea, który u Mourinho stracił miejsce w wyjściowym składzie na rzecz młodego genialnego Belga – Thibaut Cortouis.

 

Czy z Cechem w roli „ostatniej instancji” Arsenal jest zespołem kompletnym? Wenger nie wyklucza wzmocnień na pozycji defensywnego pomocnika czy napastnika, ale wydaje się, że nawet bez tych transferów skład londyńczyków jest na tyle mocny, że daje nadzieje na skuteczną walkę o mistrzostwo. Na pozycji bramkarza poza Cechem Wenger do dyspozycji będzie miał kogoś z dwójki David Ospina – Wojciech Szczęsny. Drugi z nich będzie musiał szukać sobie klubu.

W linii obrony na lewej stronie o miejsce w składzie rywalizować będą Nacho Monreal i Kieran Gibbs, a po przeciwległej flance Hector Bellering i Mathieu Debuchy. W środku obrony niezaprzeczalnym liderem jest Laurent Koscielny. Wydaje się, że stworzy on parę z Perem Mertesackerem, ale na grę liczy też sprowadzony zimą z Villareal Gabriel. W odwodzie pozostaje także Calum Chambers, mogący grać dodatkowo jako boczny obrońca lub defensywny pomocnik. Odkryciem sezonu 2014/15 w Arsenalu został bezwzględnie Francis Coquelin. Przywrócony z wypożyczenia młody Francuz wdarł się przebojem do pierwszego składu i ze wspaniałymi statystykami odbiorów wyraźnie podniósł jakość gry obronnej całego zespołu. Właśnie znakomita postawa Coquelina hamuje Wengera przed sprowadzeniem nowego defensywnego pomocnika. Upadł już temat Arturo Vidala (najprawdopodobniej przeniesie się do Bayernu), a inny transferowy cel w osobie Williama Carvalho złamał nogę. Wygląda więc na to, że alternatywą dla młodego francuskiego pomocnika będzie doświadczony Hiszpan, który w zeszłym sezonie zmagał się z kontuzjami, a którego cechą charakterystyczną jest bardzo wysoki procent celnych podań – Mikel Arteta. Pomoc to zresztą najmocniej obsadzona formacja w Arsenalu. Na skrzydłach mamy tu Alexa Oxlade’a Chamberleina, Theo Walcotta, Mesuta Oezila czy Danny’ego Welbecka. Każdy z nich może występować także na innych pozycjach – w ataku lub środku pola. To samo tyczy się zresztą Santiego Cazorli. Klasycznymi środkowymi pomocnikami są zaś Jack Wilshere, Aaron Ramsey i Tomas Rosicky. Jest jeszcze defensywny Mathieu Flamini, którego rola w zespole jest coraz mniejsza i wydaje się, że szanse na grę Francuza są niewielkie.

Teoretycznie najsłabiej prezentuje się atak, gdzie brakuje wyraźnego konkurenta dla Oliviera Giroud. Welbeck częściej grywał na skrzydle, a obecnie leczy kontuzje, z kolei Theo Walcott z powodzeniem może grać w linii ataku, ale trudno powiedzieć czy jest to realny rywal dla francuskiego snajpera – obaj grają zupełnie inaczej i bazują na innych atutach. Wenger równie dobrze może znaleźć miejsce na boisku dla obu, jak i sprowadzić nowego zawodnika, a Walcotta i Giroud posadzić na ławce. Wydaje się więc, że właśnie snajper z prawdziwego zdarzenia może okazać się kluczem do bram raju, czyli mistrzostwa Anglii lub sukcesu w Lidze Mistrzów. Mówił o tym zresztą były wybitny strzelec „The Gunners” – Thierry Henry.

Rozważania o szansach Arsenalu warto jednak złagodzić realnym oglądem sytuacji – cała czołówka angielskiej Premier League dysponuje bardzo silnymi, zbliżonymi, a może nawet lepszymi kadrami zawodników. Okienko transferowe trwa i nie wiadomo kto jeszcze zasili ekipy z Manchesteru, Chelsea lub Liverpool. Włodarze tych klubów nie oglądają każdego funta dwa razy, wydając krocie na zawodników, a najlepszym przykładem może być kwota 49 milionów funtów za Raheema Sterlinga, który latem zmienił Anfield Road na Etihad Stadium. Chimeryczny i mimo wszystko dość oszczędny Arsenal ma swój styl i atut w postaci zgrania, ale w angielskiej elicie nikt łatwo „Kanonierom” mistrzostwa nie podaruje. Pierwszym prawdziwym wyzwaniem Wengera i spółki będzie mecz o Tarczę Wspólnoty 2 sierpnia.

Spotkanie o Community Shield zapowiadamy na stronie głównej.