Daleko od szczytu


Gdy kibice Premier League po ogłoszeniu terminarza rzucili okiem na 11. kolejkę, mieli pewność – szlagierem będzie mecz Chelsea z Liverpoolem. Szlagierem może ten mecz jest i nadal, ale na pewno nie jest to mecz na szczycie i raczej nikt nie mógł sądzić, że będzie to rywalizacja 15. z 9. drużyną ligowej tabeli.

Chelsea 2.10, remis 3.50, FC Liverpool 3.65 – godz. 13.45
Brytyjskie media, choć znane z ferowania niesprawdzających się wyroków, są zgodne – Mourinho gra o życie. Jeśli Chelsea nie pokona „The Reds”, Portugalczyk może stracić pracę. Jego notowania z dnia na dzień spadają i trudno się temu dziwić skoro mistrzom Anglii dużo bliżej do strefy spadkowej niż do miejsc oznaczających awans do Ligi Mistrzów! Chelsea w całym zeszłym sezonie przegrała trzy razy, a w tych rozgrywkach już pięciokrotnie. 50% meczów „The Blues” w lidze to właśnie porażki! Kolejna w sobotnie popołudnie wyceniana jest przez nas na 3.65.

O problemach Mourinho pisaliśmy już na naszym blogu

„The Special One” rotuje składem, sadza na ławce rezerwowych zawodników, którzy do tej pory uchodzili niemal za „święte krowy”, ale efektów nadal nie widać. W środę Chelsea pożegnała się z Pucharem Ligi Angielskiej – na pocieszenie dla londyńczyków, z rozgrywek odpadli niemal wszyscy faworyci, dla których jest to najmniej istotne z trofeów do zdobycia. Gdy jednak wszystko idzie jak należy, taka porażka jest odbierana jak zwykłe odpuszczenie rozgrywek, dla wyższych celów. Gdy zespół jest pogubiony, tak jak Chelsea, nie brak opinii, że to kolejny przykład pogłębiającego się kryzysu. Wydaje się, że tylko natychmiastowy zwrot ku górze tabeli może uratować klub przez rewolucją jaką będzie zmiana na stanowisku trenera. Czy Chelsea skonsoliduje się na niezwykle istotne spotkanie z gośćmi z miasta Beatlesów? Podstawą wydaje się poprawa gry obronnej, która szwankuje jak nigdy za czasów „Mou” – zero z tyłu Begovicia w tym meczu oznaczone jest kursem 2.60.

Na starcie sezonu Mourinho był ostatnim kandydatem do utraty posady, a na pierwszym miejscu listy znajdował się szkoleniowiec Liverpoolu – Brendan Rodgers. Przepowiednie się spełniły, a na Anfield Road zawitał Jurgen Klopp, którego witano wręcz jak zbawcę po okresie marazmu z Rodgersem. Jednorazowy wyskok w postaci wicemistrzostwa Anglii dziś odbierany jest przez pryzmat fantastycznej gry tercetu Suarez – Sturridge – Sterling, a nie dobrej pracy trenera. W sobotę Begovicia nie będzie raczej niepokoił żaden z tej trójki. Suarez jest już zawodnikiem Barcelony, Sterling Manchesteru City, a Sturridge jak to Sturridge – jest pacjentem klubowych lekarzy. W ataku Liverpoolu karty rozdawać powinni więc Belgowie – Christian Benteke i Divock Origi. Najwięcej może zależeć jednak od trzeciego z „Czerwonych Diabłów” – Edena Hazarda. Jego forma w tym sezonie pozostawia wiele do życzenia, ale kiedy pomocnik „The Blues” odpali, wówczas i cała gra ofensywna zespołu powinna wyglądać znacznie lepiej. Gol Hazarda wyceniamy na 3.00.

Bezpiecznie 90+ - nasza flagowa promocja

Sobotni mecz rozpoczynający 11. kolejkę zmagań Premier League 2015/16 będzie jednak przede wszystkim reklamowany jako pojedynek charyzmatycznych i bardzo medialnych trenerów. Mourinho i Klopp to ekspresyjni, znani z ciekawych wypowiedzi menadżerowie o nieco innych usposobieniu. „Mou” nie próbuje zjednywać sobie ludzi, jest typem samotnika przeciwko całemu światu. Klopp to furiat, piłkarski szaleniec, którego plastyczne reakcje budują pozytywny odbiór. Niemiec musi jednak zmierzyć się z nieprzychylną statystyką – Chelsea jest niepokonana w meczach z Liverpoolem od 6 spotkań! Inna sprawa, że najsłynniejszy dwumecz obu tych trenerów to zwycięstwo Kloppa. W Lidze Mistrzów 2012/13 Borussia Kloppa zmierzyła się z Realem Mourinho w półfinale, gdzie po niesamowitym show Roberta Lewandowskiego w Dortmundzie Borussia wypracowała sobie zaliczkę 4:1. W rewanżu Real nie zdołał odrobić strat. Mourinho musi mieć w pamięci tamto upokorzenie. Czy Klopp znowu przechytrzy Portugalczyka, nie mając już wsparcia w polskim snajperze? Tego meczu nie wypada przegapić.