Dla kogo stypa?


Kto by przypuszczał, że na kilka kolejek przed końcem sezonu Manchester United i Arsenal będą znajdować się poza czołową czwórką tabeli ligi angielskiej? Zespoły, których rywalizacja definiowała Premier League na początku XXI wieku, teraz znalazły się w sytuacji nie do pozazdroszczenia, a ewentualna porażka w niedzielnym szlagierze, oznaczać będzie praktycznie stypę po szansach na Ligę Mistrzów 2017/18. Remis także ucieszy wszystkich poza tą dwójką.

Arsenal 1.94, remis 3.70, Manchester United 4.20 – godz. 17:00
W gorszej sytuacji jest Arsenal, który traci do Manchesteru United pięć punktów, a do drugiej ekipy z tego miasta, City, sześć oczek. „Kanonierzy” rozegrali jednak jeden mecz mniej i w przypadku zwycięstwa nad United, będą mieli już „wirtualną” przewagę nad „Czerwonymi Diabłami”. Piąte miejsce nie daje jednak gry w Champions League, więc konieczne byłoby przeskoczenie także „Citizens” lub Liverpoolu, który ma aktualnie aż dziewięć punktów więcej, ale rozegrał aż dwa spotkania więcej! Szanse Arsenalu choć już maleńkie, to wciąż jeszcze mają formę realnych scenariuszy, a nie bajek dla dzieci. Kluczowa sprawa dla Wengera i spółki to jednak na wygrana na własnym terenie z United. Kurs na gospodarzy (bez remisu) to 1.40.

Londyńczycy uchodzą za faworyta tego meczu, głównie ze względu na atut własnego boiska. W ostatnią niedzielę na White Hart Lane Arsenal nie sprostał Tottenhamowi i jasne stało się, że po raz pierwszy w epoce Wengera Spurs zakończą rozgrywki ligowe wyżej niż „The Gunners”. Tamta porażka była szczególnie bolesna dla Arsenalu – nie dość, że w derbach lepszy okazał się wróg numer 1, to jeszcze zaprzepaszczona została spora szansa, którą dawały zaskakujące remisy obu klubów z Manchesteru. Gdyby podopieczni Wengera wyszli górą z North London Derby, teraz mieliby znacznie wygodniejszą sytuację, by myśleć o powrocie do TOP 4. Arsenal miał jednak cały tydzień by lizać psychiczne rany. Manchester United w czwartek musiał rywalizować w Lidze Europy. Dodatkowe zmęczenie rywali także może być atutem gospodarzy dzisiejszego hitu. Prowadzenie Arsenalu już do przerwy wyceniamy na 2.48.

„Czerwone Diabły” wygrały wspomniany czwartkowy półfinał Ligi Europy. Wyjazdowe zwycięstwo 1:0 z Celtą Vigo daje podopiecznym Jose Mourinho ogromną szansę na awans do finału. Czyżby Portugalczyk w pierwszym sezonie swojej pracy na Old Trafford miał sięgnąć po istotne trofeum? Jeśli do tego dołoży ukończenie sezonu w TOP 4, wówczas mało kto będzie mu zarzucał seryjnie notowane rozczarowujące remisy, takie jak ten ostatni ze Swansea. Piłkarze United są w tym sezonie bezsprzecznymi królami podziałów punktów – zanotowali ich w Premier League aż 14! W listopadowym meczu z Arsenalem na Old Trafford także zremisowali – 1:1. Powtórka takiego wyniku na Emirates Stadium po kursie 7.00.

Remisy mogą irytować fanów z Old Trafford, ale fakty są takie, że Manchester United nie przegrał w lidze od 25 spotkań, a dokładniej od październikowej konfrontacji z Chelsea, zakończonej pamiętnym 0:4. „Czerwone Diabły” tracą mało goli i widać tu wyraźnie sznyt pracy Mourinho. Portugalczyk na pewno nie drży łydkami przed starciem z Arsenem Wengerem, który jest bodaj jego ulubionym trenerskim rywalem – do ogrywania i do wyśmiewania w mediach. „Mou” mierzył się z Francuzem 16 razy i przegrał tylko raz – mało istotne spotkanie o Tarczę Wspólnoty (Arsenal – Chelsea 1:0 w 2015 roku). Arsenal strzelił w tych 16 meczach z drużynami Mourinho zaledwie 8 bramek! Kurs na czyste konto Davida de Gei wynosi 4.60.

Kto może być główną bronią Arsenalu? Być może Danny Welbeck, który pięć razy grał w meczach Manchesteru United z Arsenal i strzelił w nich cztery gole – po dwa dla obu zespołów. Kurs na trafienie Anglika to 2.80. Z kolei w United pod nieobecność kontuzjowanego Zlatana Ibrahimovicia najwięcej zależeć może w ofensywie od Marcusa Rashforda. Młody napastnik strzałem z rzutu wolnego zapewnił w czwartek swojej drużynie wygraną w Vigo. Czy zdobędzie też gola na Emirates Stadium? Tu kurs to 3.65.