Hit jak nie hit


W niedzielę w Premier League Chelsea gra z Liverpoolem. Z jednej strony takich meczów w angielskiej lidze przegapić nie wolno. Z drugiej – dzisiejszy szlagier ma wątpliwą, a może wręcz żadną stawkę i trudno spodziewać się niezwykłych emocji.

Chelsea 2.02, remis 3.45, Liverpool 3.90 – godz. 17.00
„The Blues” mają już w garści tytuł mistrzowski, więc dzisiejszym meczem rozpoczynają „rundę honorową” w rozgrywkach Premier League. Ekipa Jose Mourinho okazała się bezkonkurencyjna, głównie dzięki regularności. Przez cały sezon Chelsea nie miała żadnego kryzysu i systematycznie zdobywała punkty, choć rzadko kiedy pod adresem londyńczyków mogliśmy wyrażać peany. Chelsea była dokładnie taka jak zespoły Mourinho – ultraskuteczna w defensywnie, a mając z przodu takich zawodników jak Cesc Fabregas, Eden Hazard czy Diego Costa po prostu nie mogła nie strzelać goli. Taki właśnie jest nowy mistrz Anglii. Jego siłę za rok znów zweryfikuje Champions League. Póki co CFC zagrają z LFC, czyli Liverpoolem. Faworytem meczu są gospodarze, ale nie da się ukryć, że zdobyty już tytuł nie przemawia tu akurat za „The Blues”, którym może zabraknąć koncentracji. W dodatku Mourinho może, i pewnie skorzysta z tej możliwości, wystawić wielu rezerwistów. W tej sytuacji warto rozważyć typ na gości z „podpórka” – kurs 1.83.

Niewykluczone, że ambitny Portugalczyk postawi jednak na podstawowy skład i zechce wygrać z Liverpoolem, pokazując że mistrzostwo powędrowało w odpowiednie ręce. Trzy ostatnie ligowe mecze obu tych drużyn kończyły się zwycięstwami Chelsea i dziś gospodarze mogą wyśrubować ten wynik do czterech wygranych. Od lat 2004-2006 ekipa ze Stamford Bridge nie legitymowała się tak dobrą serią w meczach z Liverpoolem.

Co ciekawe Chelsea jest niepokonana w Premier League od… Nowego Roku! Wtedy to podopieczni Mourinho ulegli 3:5 Tottenhamowi, a Manchester City zrównał się z głównym kontrkandydatem w tabeli. Od tamtego czasu zmieniło się wiele. 15 ligowych kolejek Chelsea bez porażki zapewniło jej mistrzostwo, a „Citizens” punktowali tak mizernie, że prawdopodobnie wicemistrzostwo powędruje także do Londynu – do Arsenalu. Prowadzenie Chelsea już do przerwy wyceniamy na 2.65.

Liverpool walczy o europejskie puchary, choć to zdanie jest mocno naciągane. Szansa „The Reds” na Ligę Mistrzów po wczorajszej wygranej Manchesteru United jest już znikoma, a Southampton i Tottenham punktuje tak żałośnie, że zespół Brendana Rodgersa nie ma prawa stracić miejsca premiowanego udziałem w Lidze Europy. Wygląda więc na to, że podobnie jak Chelsea, liverpoolczycy są już pewni swego, a dzisiejszy mecz ma dla nich wymiar głównie ambicjonalny. Dla kibiców z miasta Beatlesów to jednak żadna nowość. W ostatnich sześciu sezonach Liverpool kończył ligę poza TOP 4 aż czterokrotnie.

Uderzająca jest też statystyka indywidualna, jeśli chodzi o gole i asysty. W zeszłym sezonie w czubie ligowej klasyfikacji kanadyjskiej było dwóch zawodników z talii Rodgersa – Luis Suarez (31 goli i 13 asyst) oraz Daniel Sturridge (21 goli i 7 asyst). W tym sezonie, na trzy mecze przed finiszem rozgrywek, liczby te przedstawiają się zgoła inaczej. Najlepsi są Raheem Sterling (7+7) i Jordan Henderson (6+8). To pokazuje jaki jakościowy spadek zaliczyli „The Reds”. Wygrana Chelsea różnicą co najmniej dwóch goli wyceniana jest na 3.60.