Jak Kargul z Pawlakiem - w sobotę derby północnego Londynu


Sąsiedzi z północnego Londynu lubią się jak bohaterowie filmowej trylogii Sylwestra Chęcińskiego. W ostatnich wielu latach summa summarum na końcu zawsze to racje Arsenalu były na wierzchu. „Kanonierzy” nigdy nie kończyli rozgrywek niżej niż „Koguty”. Jeśli w sobotę na White Hart Lane wygrają gospodarze, sytuacja może w tym sezonie ulec zmianie!

Tottenham 2.38, remis 3.45, Arsenal 3.20 – sobota 13.45
Trudno wyobrazić sobie mocniejszy start kolejki. Na boisku nie tylko zwaśnieni lokalni rywale, ale może przede wszystkim kandydaci do mistrzowskiego tytułu. „Spurs” ze stratą trzech punktów do Leicester i przewagą również trzech nad Arsenalem są wiceliderem tabeli. „The Gunners” plasują się na 3. miejscu, ale w tym sezonie każdy inny rezultat niż mistrzostwo będzie dla podopiecznych Arsene’a Wengera klęską.

Już od bardzo dawna konkurencja w lidze nie była tak słaba. Skazywany przed sezonem na walkę o utrzymanie Leicester przewodzi stawce. Chelsea powoli odbija się od dna, pukając do górnej połówki tabeli. Manchester United gra w kratkę, ale dopiero ostatnio zbliżył się do TOP 4. Manchester City z kolei ostatnimi czasy głównie trwoni dorobek początkowej fazy sezonu. Najlepszym zobrazowaniem sytuacji w Premier League była ostatnia kolejka. We wtorek Leicester stracił punkty u siebie z West Bromiwch Albion, jedynie remisując 2:2. Wydawało się, że grupa pościgowa bez trudu wykorzysta potknięcie „Lisów”, a tymczasem zarówno Tottenham, Arsenal, jak i City przegrały swoje mecze i to Leicester powiększył przewagę!

W kontekście takich wyników, Wenger znalazł się na musiku. Arsenal nie był mistrzem od ponad 10 lat i kibice wręcz żądają by tegoroczna kampania zakończyła się sukcesem. To wciąż możliwe, ale ewentualna porażka w sobotę na boisku rywala zza miedzy byłaby dla „Kanonierów” jak cios sztyletem pod żebro. Wengerowi głośno bije więc dzwon, a faworytem są gospodarza. Jeśli chodzi o Arsenal to za zwycięstwo lub remis tej drużyny płacimy kursem 1.66.

„Koguty” także stoją przed historyczną szansą, nie tylko na pokonanie Arsenalu na finiszu sezonu, ale na tytuł mistrzowski. To co w poprzednich latach było mrzonką, w tym sezonie może stać się realne. Przed środkową porażką z West Hamem ekipa z White Hart Lane notowała znakomitą serię sześciu kolejnych ligowych zwycięstw! Wygląda na to, że pod wodzą Mauricio Pochettino „Spurs” przestają być ligowym pośmiewiskiem – zespołem wydającym bez opamiętania pieniądze w błoto.

Szans na wygraną przed sobotnimi derbami północnego Londynu dodaje gospodarzom fakt, że Arsenal boryka się z kontuzjami czołowych zawodników. Poza kontuzjowanymi od dawna Santim Cazorlą czy Jackiem Wilsherem z gry wylecieli także Alex Oxlade-Chamberlain, a niedawno także Laurent Koscielny i Petr Cech. Te dwie ostatnie absencje są bardzo bolesne dla Wengera. David Ospina to niezły fachowiec, ale do klasy Cecha mu daleko. Z kolei środek obrony złożony z Pera Mertesackera i Gabriela z daleka cuchnie błędami. Z tych zaś chętnie i skrzętnie skorzysta Harry Kane, chłopak, któremu w akademii Arsenalu nie dano szansy. W wieku 10 latach przeszedł z jednego londyńskiego klubu do drugiego, a w poprzednich North London Derby na White Hart Lane strzelił dwa gole dla Tottenhamu i z wyniku 0:1 zrobiło się 2:1! Jeśli Kane powtórzy swój wyczyn i znów dwa razy pokona bramkarza Arsenalu, trafiamy kurs 8.00.

W poprzednich derbach północnego Londynu w tym sezonie padł remis. Tottenham prowadził po golu Kane’a, a jakże! Wyrównał jednak Kieran Gibbs. W ostatnich sezonach Arsenalowi ciężko gra się jednak w lidze na terenie „Spurs”. Wprawdzie w 2014 roku po bramce Tomasa Rosickiego górą byli goście, ale pozostanie sześć ostatnich gier to dwa remisy i cztery sukcesy gospodarzy. Żeby być jednak sprawiedliwym trzeba zauważyć, że w sezonie 2015/16 Arsenal wygrał już raz na stadionie „Kogutów”, był to mecz w ramach Pucharu Ligi zakończony rezultatem 2:1 dla ekipy Wengera. Powtórka takiego rezultatu w sobotę? Kurs 11.00.

Arsenal po porażkach z Barceloną, Manchesterem United i Swansea może zaliczyć czwartą kolejną wpadkę. Takiej serii klub nie notował od października 2002 roku! W dodatku Tottenham w tym sezonie nie przegrał jeszcze u siebie w derbach miasta, a Arsenal w kampanii 2015/16 wygrał raptem jeden mecz derbowy – 16 sierpnia ograł Crystal Palace. Wiele więc wskazuje na to, że górą w tym meczu mogą być gospodarze, ale jak to w przypadków derbów bywa – zdarzyć się może absolutnie wszystko.