Jubileuszowa bitwa


Manchester United i Liverpool stają do swojego pojedynku nr 50 w Premier League. Z historycznego punktu widzenia statystyki przemawiają za „Czerwonymi Diabłami”. Podopieczni Jose Mourinho są też w lepszej formie – wygrywają mecz za meczem, nie tylko w lidze, ale także na innych frontach. Czy Portugalczyk wykiwa Jurgena Kloppa? Pierwsze starcie obu tych ekip w sezonie 2016/17 rozczarowało. Na drugi remis 0:0 się raczej nie zanosi.

Manchester United 2.15, remis 3.40, Liverpool 3.80 – godz. 17.00
Manchester United notuje serię sześciu ligowych zwycięstw z rzędu i w sumie dziewięciu kolejnych zwycięstw we wszystkich rozgrywkach. Tak dobrze nie było od czasów Sir Alexa Fergusona. Czyżby między Mourinho i zespołem zaczęła tworzyć się „chemia”? Ostatnio „Czerwone Diabły” wygrały dwa mecze w krajowych pucharach. W zeszły weekend 4:0 pokonały Reading w FA Cup, a w środku tygodnia 2:0 Hull City w EFL Cup. Jedną nogą United są już finalistami tych drugich rozgrywek, czyli Pucharu Ligi Angielskiej. W finale rywalem ManU może być Liverpool, ale ekipa z Anfield Road przegrała pierwszy półfinał z Southamptonem 0:1. Rewanż na własnym stadionie daje jednak liverpoolczykom nadzieję. Niewątpliwie jednak ostatnia forma każe faworyta widzieć w zespole Manchesteru. Kurs na gospodarzy bez remisu to 1.50.

Seria sześciu kolejnych wygranych w Premier League pozwoliła Manchesterowi zniwelować stratę do pozostałych czołowych zespołów walczących o tytuł mistrzowski. Szóste w tabeli „Czerwone Diabły” tracą już tylko dwa punkty do piątego Arsenalu i trzy do czwartego sąsiada zza miedzy – Manchesteru City. Liverpool ma 5 oczek więcej, a prowadząca Chelsea aż 10 punktów więcej, więc jeśli Mourinho marzy się wprowadzenie United na mistrzowski tron, musi utrzymać najwyższą formę w kolejnych tygodniach. Mecz z Liverpoolem to duże wyzwanie. Przewaga „The Reds” i Chelsea nad resztą stawki polega na tym, że kluby te nie muszą łączyć krajowych rozgrywek z europejskimi pucharami. United w lutym czeka dwumecz 1/16 finału Ligi Europy z francuskim Saint-Etienne.

Mourinho i Klopp nie mogą w niedzielnym hicie Premier League posłać do boju najsilniejszych składów. Te najważniejsze spowodowane są rozpoczynającym się Pucharem Narodów Afryki. United stracili Erica Baily’ego, filar defensywy. Klopp musi z kolei pogodzić się z nieobecnością Sadio Mane. Na szczęście dla trenera „The Reds” z udziału w turnieju w Gabonie zrezygnował Kameruńczyk Joel Matip, a jego rola w linii obrony Liverpoolu jest nie do przecenienia. Do gry wraca już też kontuzjowany przez wiele tygodni Philippe Coutinho. Czy Brazylijczyk zdoła pokonać Davida de Geę? Kurs 4.50.

Wycieczki Liverpoolu na Old Trafford przeważnie kończą się dla przyjezdnych porażkami. Z dwunastu ostatnich meczów „The Reds” przegrali aż 10! Warto jednak zauważyć, że dwa pozostałe to bardzo efektowne zwycięstwa zespołu z miasta Beatlesów – 4:1 w marcu 2009 i 3:0 w marcu 2014. Takie domowe klęski to dla United gorzka pigułka, bo nie ma w Anglii bardziej prestiżowej rywalizacji niż ta Liverpoolu z Manchesterem United. „Bitwy o Anglię”, jak nazywane są te mecze, zawsze elektryzują fanów obu drużyn, a także postronnych kibiców, którzy zdają sobie sprawę o jaką stawkę toczy się gra. Na korzyść Liverpoolu ze statystyk przemawia bilans trenerów. Mourinho pokonał Kloppa tylko raz na sześć pojedynków, a Niemiec triumfował trzy razy! Dwa razy mecze obu panów kończyły się remisami, w tym m.in. październikowe spotkanie w Premier League. Remisem zakończyło się także marcowe spotkanie na Old Trafford w ramach 1/8 finału Ligi Europy. Tamten remis 1:1 był zwycięski dla Liverpoolu, który tydzień wcześniej wygrał 2:0 u siebie. Czy w niedzielne popołudnie padnie rezultat 1:1? Wyceniamy takie rozstrzygnięcie na 6.50.