Kante kontra "Lisy"


W sobotę o 13.30 na Stamford Bridge w akcji zobaczymy dwóch ostatnich mistrzów Anglii. Triumfator rozgrywek Premier League sezonu 2014/15, czyli Chelsea Londyn, zmierzy się z aktualnym mistrzem – Leicester. Mecz ma jeden oczywisty smaczek – to występ N’Golo Kante przeciwko „Lisom”, z którymi kilka miesięcy temu świętował sensacyjny tytuł.

Chelsea 1.60, remis 4.30, Leicester 6.00 – godz. 13.30
Kante trafił do Leicester jako mało znany, a może raczej prawie nikomu nieznany zawodnik. W genialnym, szalonym sezonie 2015/16 okazał się jednak kluczowym elementem układanki trenera Claudio Ranieriego. Określenie „wszędobylski” stworzone zostało niegdyś właśnie z myślą o takim zawodniku. Momentalnie zaczęto porównywać go do Claude’a Makalele, nie tylko ze względu na podobieństwo fizyczne, ale przede wszystkim bardzo podobny styl gry. Główna różnica? Makalele był wspaniały w defensywie, ale bezproduktywny jeśli chodzi o ofensywę. Kante w ubiegłym sezonie nie tylko wyśmienicie przerywał akcje rywali, ale także potrafił dodać coś od siebie w ataku – strzelił kilka bramek i zaliczył kilka asyst, co miało niebagatelne znaczenie. Podczas gdy wielu zastanawiało się kto jest MVP sezonu – Jamie Vardy czy może Riyad Mahrez, wszystkich pogodził Sir Alex Ferguson, a z jego opinią wypada się liczyć. Niegdysiejszy menadżer Manchesteru United stwierdził, że jego zdaniem najlepszym piłkarzem rozgrywek był N’Golo Kante i bez niego „Lisy” nie sięgnęły po triumf w lidze. Znamienne, że trener, który pracował z tak wieloma znakomitymi piłkarzami, wskazał właśnie na defensywnego pomocnika.

Walory Kante dostrzegli także inni, m.in. Antonio Conte. O transferze do Chelsea nie zadecydowało raczej podobieństwo nazwisk obydwu panów. Na Stamford Bridge uznano, że właśnie Kante będzie idealnym uzupełnieniem dla drużyny „The Blues”, której mistrzowskie aspiracje są oczywistą oczywistością. Kante swoją wysoką formę potwierdzał zresztą na Euro 2016. Pierwsze kolejki nowego sezonu także napawały fanów Chelsea optymizmem, ale ostatnio coś się popsuło. Londyńczycy przegrali już dwa mecze (z Liverpoolem i Arsenalem), a jeden zremisowali (ze Swansea). Forma Kante także wyraźnie spadła. Niekoniecznie jest to zresztą przypadek. Dobrze grający Francuz to czasem niezauważalny, ale niezbędny klocek w całej układance. Po meczu z Arsenalem bezlitośni internauci wytykali Kante, że wracał za kontratakiem „Kanonierów” wolniej niż… sędzia! Podczas ostatniej przerwy reprezentacyjnej były zawodnik Leicester przesiadywał na ławce rezerwowych. W drugim meczu „Trójkolorowych” przeciwko Holandii pojawił się na boisku zaledwie na kilkadziesiąt sekund. W Chelsea jego pozycja jest jednak niepodważalna i na pewno zobaczymy go na boisku w sobotnim starciu przeciwko „Lisom”. Oczy wszystkich kibiców skierowane zostaną właśnie na filigranowego pomocnika. W takich sytuacjach życie potrafi pisać szalone scenariusze. Gol Kante? Wyceniamy go na 10.00.

Bez cienia wątpliwości to gospodarze są faworytami meczu. Chelsea ma większy potencjał finansowy, piłkarski i lepiej spisuje się w bieżących rozgrywkach, nawet pomimo ostatniej krzywej spadkowej. Mistrzowska magia Leicester umknęła, co najmniej zaskoczyła chyba samego Ranieriego, który już przed sezonem przestrzegał kibiców swojej drużyny, mówiąc o tym jak bardzo mało prawdopodobny jest wariant kolejnego tytułu dla ekipy z King Power Stadium. Póki co niepowodzenia ligowe (bilans 2-2-3) „Lisy” rekompensują sobie w Champions League, gdzie po dwóch kolejkach drużyna ma na koncie komplet sześciu punktów. W czasie kiedy Leicester gra w Lidze Mistrzów, zawodnicy Chelsea zasiadają przed telewizorami, bowiem sezon 2015/16 był dla „The Blues” jednym wielkim blamażem. Tragicznego okresu pracy Mourinho nie był już w stanie naprawić Guus Hiddink, chociaż długo pozostawał niepokonany. Warto przypomnieć zresztą, że Mourinho został zwolniony właśnie po porażce z Leicester 1:2 w grudniu zeszłego roku. W rewanżu na Stamford Bridge w ostatniej kolejce sezonu padł remis 1:1. Gdyby taki rezultat powtórzył się w sobotę, trafimy kurs 8.50.

Bezpieczne 90+ - promocja

Chelsea z Leicester zmierzyła się już także w bieżącym sezonie. Dwaj ostatni mistrzowie Anglii trafili na siebie w Pucharze Ligi Angielskiej. Na King Power Stadium gospodarze prowadzili już 2:0, by ostatecznie przegrać 2:4 po dogrywce. Czerwoną kartkę w tamtym meczu obejrzał Marcin Wasilewski, którego szanse na występ w sobotę, podobnie zresztą jak w wypadku Bartosza Kapustki, są znikome. Obaj Polacy będą mogli ucieszyć się z obecności na ławce rezerwowych. Czy znów „The Blues” i „Foxes” zafundują kibicom festiwal bramek? Over 2,5 w ofercie Unibet opiewa na kurs 1.68.

Mecz ma szczególny charakter nie tylko dla Kante. Również Claudio Ranieri wizyty na Stamford Bridge może przeżywać szczególnie, bowiem prowadził zespół "The Blues" w latach 2000-2004. W erze Romana Abramowicza zastąpił go jednak... Mourinho. W roli szkoleniowca Chelsea Ranieri wygrał 76 ze 146 meczów. W Chelsea występował także Robert Huth, obecny stoper Leicester. W sezonach 2004/05 i 2005/06 sięgał z zespołem po tytuły mistrzowskie. W sumie rozegrał w barwach CFC 42 spotkania ligowe.