Klasyk w kolorze krwi


Tylko w Premier League mecz 6. drużyny z 9. w połowie rozgrywek może emocjonować pół Europy. Ale gdy grają ze sobą Manchester United i Liverpool to ligowa tabela może spaść na dalszy plan. Te mecze zawsze są ważne, ewentualnie jeszcze ważniejsze. Kolejny taki pojedynek w niedzielę o 15.05.

Liverpool 2.32, remis 3.35, Manchester United 3.35 – godz. 15.05
Za gospodarzami, którzy wg naszych kursów mają ciut większe szanse na sukces, jest ciężki mecz w środku tygodnia. Rywalem Liverpoolu był Arsenal. Obie drużyny stworzyły porywające widowisko, zakończone remisem 3:3. Na pewno tak intensywny mecz musiał pozostać w nogach podopiecznych Jürgena Kloppa. Czy to zwiększa szanse United na zwycięstwo? Być może minimalnie, ale trzeba mieć na uwadze, że „Czerwone Diabły” we wtorek stoczyły równie trudny bój, zakończony zresztą identycznym rezultatem. Z tą tylko różnicą, że rywalem Manchesteru United było broniące się przed spadkiem Newcastle. Czy dojdzie do kolejnego remisu 3:3? Kurs wynosi aż 91.00!

Bohaterem gospodarzy w środowej konfrontacji z Arsenalem był Roberto Firmino. Brazylijczyk niespodziewanie dostał od trenera Kloppa szansę gry w wyjściowym składzie w linii ataku i skorzystał z niej bardzo umiejętnie, szybko zdobywając dwa gole. Szczególnej urody było trafienie nr 2. Czy Firmino znów rozpocznie mecz jako jedyny napastnik? Wprowadzony z ławki Christian Benteke zaliczył asystę przy trafieniu Joe Allena na 3:3 i także dał menadżerowi do zrozumienia, że zasługuje na pierwszy skład. W pierwszym meczu obu drużyn Benteke wpisał się na listę strzelców, zdobywając fantastyczną bramkę. Czy i tym razem trafi do siatki? Kurs 2.95.

Kloppowi sen z powiek spędzają liczne kontuzje podstawowych zawodników. W meczu z Arsenalem w środku obrony zagrali rekonwalescenci – Kolo Toure i Mamadou Sakho. Kilka dni przed meczem wyglądało jednak na to, że żaden stoper Liverpoolu nie będzie w pełni sił. Klub awaryjnie wypożyczył z QPR Stevena Caulkera. To nie jedyne kontuzje ważnych zawodników – poza grą są także Phelippe Coutinho, Daniel Sturridge czy Divock Origi.

Problemem nr 1 Louisa van Gaala pozostaje zaś niezmiennie fatalna gra jego drużyny. O ile początek rozgrywek był obiecujący, a „Czerwone Diabły”, mimo przeciętnej postawy, potrafiły nawet przewodzić ligowej tabeli. Wszystko załamało się jednak w listopadzie i grudniu. United wylądowali poza Ligą Mistrzów, a w lidze poza TOP 4, czyli de facto także poza Ligą Mistrzów, ale już tą 2016/17. Mało brakowało a van Gaal przypłaciłby te porażki swoją posadą, ale póki co uratował się. Wygranym z odwiecznym rywalem z Anfield Road na pewno pomogłaby kibicom Old Trafford na nowo uwierzyć w holenderskiego trenera. Kurs na gości wynosi aż 3.35.

Co może poprawiać nastrój van Gaalowi? Na pewno przebudzenie Wayne’a Rooneya. Anglik w meczu z Newcastle zdobył dwa gole i zaliczył asystę. Na takiego „Wazzę” w Manchesterze czekali od bardzo dawna. Czy to będzie przełamanie czy jedynie przebłysk geniuszu? Jeśli kapitan pociągnie drużynę, to jeszcze wszystko w tym sezonie jest możliwe. Dublet Rooneya wyceniamy na 19.00.

Niemal odwieczna „czerwona rywalizacja” Manchesteru United z Liverpoolem elektryzuje fanów obu tych klubów, ale wytwarza na tyle niesamowitą otoczkę, łunę prestiżu i rangi, że każdy interesujący się ligą angielską kibic nie może sobie pozwolić na przegapienie tego meczu. Na Anfield w tym tygodniu było już jedno wielkie „meczysko”, więc pora na kolejne!