Kłopoty Kloppa


Jeszcze pod koniec 2016 roku nikomu nie przyszłoby do głowy hasło „Klopp out”. Początek roku 2017 w wykonaniu Liverpoolu to jedna wielka klapa i niespodziewanie akcje niemieckiego szkoleniowca mocno spadły. „The Reds” powoli żegnają się z marzeniami o mistrzowskim tytule. Mogą się skupiać na walce o miejsce w TOP 4, gwarantujące udział w rozgrywkach Ligi Mistrzów. W sobotę rywalem Liverpoolu będzie walczący o to samo Tottenham. Na przełamanie można sobie wyobrazić dużo łatwiejszych i wygodniejszych rywali, ale może właśnie tym, czego potrzebują liverpoolczycy jest tzw. „mocny akcent”.

Liverpool 2.25, remis 3.40, Tottenham 3.50 – godz. 18:30
Podopieczni Kloppa w 2017 roku rozegrali już 10 spotkań i wygrali tylko jedno – powtórzony mecz Pucharu Anglii z Plymouth. W lidze nie wygrali od sześciu kolejek. Mieli być głównym kontrkandydatem Chelsea do wygrania ligi, a wylądowali już na 5. pozycji, mocno naciskani przez szósty Manchester United. Porażki z takimi zespołami jak Hull City (ostatnio w lidze) czy Wolverhampton (w Pucharze Anglii) pokazują dobitnie, że w zespole „The Reds” mamy spory kryzys. W tych warunkach solidny i w miarę regularny Tottenham może pokusić się o zwycięstwo. Zakład bez remisu na zespół gości wyceniony jest na 2.45.

Spurs poza pechowym i nieco wstydliwym remisem 0:0 z Sunderlandem spisują się całkiem nieźle, czego efektem jest zajmowane przez nich obecnie 2. miejsce w tabeli Premier League. Do prowadzącej Chelsea „Koguty” tracą jednak 9-punktowy dystans, który biorąc pod uwagę formę Chelsea, jest naprawdę sporą stratą. W ostatniej kolejce Tottenham pokonał 1:0 zespół Middlesbrough po bramce Harry’ego Kane’a z rzutu karnego. W tym sezonie Kane zdobył już 14 bramek, co sytuuje go oczywiście w czołówce klasyfikacji ligowych snajperów. Kurs na trafienie Kane’a w meczu z Liverpoolem to 2.75.

Wracając do „The Reds”. Wydawało się, że powrót do wyjściowego tercetu w ofensywie – Coutinho, Firmino, Mane załatwi sprawę i zespół odzyska blask, którym świecił w większości meczów pierwszej rundy Premier League. Nic bardziej mylnego. W ubiegłej kolejce niespodziewanie lepszy okazał się zajmujący miejsce w strefie spadkowej ligi beniaminek z Hull, w składzie którego debiutował zresztą Kamil Grosicki. „Grosik” zaprezentował się przyzwoicie, czego nie można powiedzieć o wielu podopiecznych Kloppa. Mane nie strzelił gola w pięciu ostatnich meczach przed własną publicznością. Coutinho nie zdobył gola, ani nie zaliczył asysty w ostatnich sześciu spotkaniach Premier League. Wygląda więc na to, że słaba forma czołowych zawodników i słabsze wyniki drużyny to po prostu naczynia połączone. Na kogo więc liczyć w tych trudnych okolicznościach? Może na Daniela Sturridge’a, który w meczu Pucharu Ligi (EFL Cup) w tym sezonie strzelił dwie bramki Spurs i dzięki temu liverpoolczycy wygrali 2:1. Gol Sturridge’a oznaczony jest kursem 2.80.

Poza rzeczonym meczem w Pucharze Ligi, Liverpool mierzył się z Tottenhamem także w spotkaniu ligowym w sezonie 2016/17. 27 sierpnia zeszłego roku na White Hart Lane padł remis 1:1. Jak zatem widać – w obu spotkaniach „The Reds” ze Spurs w bieżącym sezonie, obie drużyny zdobywały bramki. Jeśli zdecydujemy się na obstawienie, że także w sobotni wieczór na Anfield Road obie ekipy zdobędą choćby jednego gola, wówczas możemy zgarnąć kurs 1.70.

Na koniec powiew optymizmu dla fanów gospodarzy. Liverpool nie przegrał z Tottenhamem od ośmiu ligowych gier, czyli dokładnie od listopada 2012. „Koguty” na Anfield triumfowały zresztą tylko dwa razy – w 1993 i 2011 roku.