Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie: Forma Liverpoolu


Jeszcze kilka tygodni temu Liverpool wydawał się najpoważniejszym rywalem Chelsea w walce o mistrzowski tytuł. Świadczyła o tym tabele, świadczyła forma „The Reds”, a także fakt, że w pierwszej rundzie zespół Jürgen Kloppa pokonał ekipę Antonio Conte. W futbolu kilka tygodni to jednak wieczność. Liverpoolczycy zupełnie zagubili swoją dyspozycję, a w ciągu ostatnich dziesięciu dni zdążyli przegrać z dołującą w lidze Swansea, odpaść z Pucharu Ligi Angielskiej i wreszcie odpaść z Pucharu Anglii. Ostatnie rozgrywki, w których Liverpool uczestniczy w sezonie 2016/17 to Premier League, ale jeśli dziś ekipa z Anfield Road ulegnie w szlagierze kolejki Chelsea, wówczas nadzieje na mistrzostwo odjadą już bardzo daleko, konkretnie na dystans 13 punktów!

Liverpool 2.62, remis 3.35, Chelsea 2.90 – godz. 21.00
Chelsea od wielu tygodni mocno szczerzy kły, strasząc całą resztę stawki w Premier League. Nie wygląda na to, by „The Blues” mieli spuścić z tonu. Sygnałem do gonienia zespołu Conte miała być ligowa konfrontacja z Tottenhamem, zakończona zwycięstwem Spurs. Chelsea natychmiast pozbierała się po tamtej porażce i błyskawicznie wróciła na zwycięskie tory, wytrzymując nawet kryzys związany z konfliktem Conte z Diego Costą. Aktualnie ekipa ze Stamford Bridge notuje bilans 15 zwycięstw w 16 ostatnich meczach ligowych. To mówi samo za siebie. Osiem punktów przewagi nad drugim Arsenalem to okazała zaliczka.

Inna sprawa, że zbliżające się dni to także moment prawdy dla Conte i jego podopiecznych. Jeśli dziś Chelsea przegra z Liverpool, a Arsenal pokona Watford, różnica zmaleje do pięciu oczek. To wciąż dużo, ale w perspektywie w najbliższy weekend jest bezpośrednia rywalizacja „The Blues” z „Kanonierami”, więc na dobrą sprawę już w sobotę dystans między tymi zespołami może stopnieć do dwóch punktów. To wariant optymistyczny dla kibiców Arsenalu i całej reszty grupy pościgowej. Czy także jest to scenariusz realny? Na Stamford Bridge Liverpool wygrał 2:1. Czy dziś powtórzy taki wynik na swoim terenie? Kurs na wynik 2:1 dla liverpoolczyków to 10.00.

Co ważne, wspomniany konflikt Costy z Conte, wywołany prawdopodobnie przez chińską ofertę dla napastnika Chelsea, został już zażegnany. Costa wrócił do łask trenera i na dowód tego w meczu ligowym z Hull zagrał od pierwszej minuty, a nawet wpisał się na listę strzelców. Kurs na gola Costy w dzisiejszym meczu wynosi 2.75.

Z kolei w ostatni weekend włoski menadżer „The Blues” dał odpocząć wielu podstawowym zawodnikom, korzystając z faktu, że rywalem Chelsea w Pucharze Anglii był niżej notowany Brentford. Londyńczycy bezproblemowo wygrali 4:0, a czołowi gracze złapali oddech przed kluczowymi starciami w lidze. Z perspektywy kibiców Chelsea – wilk syty i owca cała.

 

Gdy w sobotę Chelsea eliminowała Brentford z FA Cup, poza burtą tych rozgrywek był już Liverpool, który dwie godziny wcześniej na własnym obiekcie przegrał 1:2 z Wolverhampton. Trener Klopp mógł tylko łapać się za głowę patrząc na to, co wyprawiają jego zawodnicy. Kilka dni wcześniej przegrali oni, również u siebie, rewanżowy mecz półfinałowy z Southampton w Pucharze Ligi Angielskiej (EFL Cup). Jakby tego było mało, w poprzednią sobotę lepsi od liverpoolczyków, także na ich stadionie (sic), okazali się gracze Swansea, wówczas jeszcze „czerwonej latarni” Premier League! Trzy porażki u siebie z rzędu to już mocno wstydliwa sprawa, zwłaszcza że w żadnym z przypadków rywalem „The Reds” nie byli potentaci angielskiego futbolu.

Dziś to miasta Beatlesów przyjeżdża jednak zespół z zupełnie innej półki i paradoksalnie może to być dla fanów z Anfield Road pocieszające. Liverpool w tym sezonie przypomina Robin Hooda. Odbiera punkty bogatym i silnym zespołom, ale często oddaje je tym gorszym. Dość powiedzieć, że ostatnie zwycięstwo Liverpoolu przed własną publicznością datuje się jeszcze na zeszły rok. Dokładnie w Sylwestra, a zatem miesiąc temu, na Anfield Road poległ Manchester City. To mówi samo za siebie. Czy Liverpool ma patent na faworytów i problem ze słabeuszami czy może po prostu totalnie zagubił formę? Odpowiedź na to pytanie poznamy dziś. Obie wersje wydają się być tak samo prawdopodobne. Tym niemniej warto pamiętać, że Liverpool za kadencji Kloppa nie przegrał jeszcze nigdy dwóch ligowych meczów z rzędu. Wygrana lub remis „The Reds” po kursie 1.45.

Dzisiejszy mecz będzie 50. w historii Premier League starciem Liverpoolu z Chelsea. Dotychczas obie drużyny wygrały po 19 spotkań, a 11-krotnie dzieliły się punktami. W ostatnich czterech meczach Chelsea nie wygrała ani razu, ale z drugiej strony – w ostatnich czterech meczach na Anfield także nie przegrała ani razu. Statystyki meczów obu zespołów nie są w ostatnim czasie korzystne dla gospodarzy. Zespół, który występuje w tej roli w ośmiu ostatnich meczach nigdy nie strzelił więcej niż jednego gola! Kurs na under 1,5 bramki liverpoolczyków dziś wynosi 1.47.