Liverpoolska nostalgia


W niedzielę w Premier League odbędą się tylko dwa mecze – za to oba szlagierowe. Liverpool zagra z Manchesterem City, a Arsenal z Evertonem. Dla obu drużyn z liverpoolskiej dzielnicy Merceyside jest to zaledwie wspomnienie o miłym sezonie 2013/14 – Liverpool walczył wtedy o mistrzostwo z „Citizens”, a Everton o kwalifikację do Champions League z Arsenalem. Ani jednym, ani drugim spełnić celu się nie udało, ale obecny sezon okazał się dużo gorszy.

Liverpool 3.10, remis 3.45, Manchester City 2.30 – godz. 13.00
Angielskie drużyny, poza Evertonem, do meczów ligowych przystępują w kiepskich nastrojach, po europejskich klęskach. Liverpool przegrał po rzutach karnych z Besiktasem Stambuł, a decydującej jedenastki nie wykorzystał Dejan Lovren. Teraz „The Reds” mogą skupić się już na krajowym podwórku, gdzie mają jeszcze szanse na ligowe TOP 4 i grę w Lidze Mistrzów 2015/16. Szansa nie jest jednak duża. Na początku sezonu podopieczni Brendana Rodgersa stracili mnóstwo punktów i teraz z mozołem odrabiają straty. Mówiąc krótko – potrzebują oni zwycięstwa z mistrzem Anglii, a kurs na taki obrót spraw wynosi 3.10.

„Obywatele” we wtorek otrzymali niezłą lekcję futbolu od FC Barcelony, dokładnie tak jak rok temu. Katem ekipy Manuela Pellegriniego okazał się Luis Suarez, były zawodnik Liverpoolu, który na angielskiej ziemi poczuł się jak w domu i dwukrotnie pokonał Joe Harta, tak zresztą jak w mundialowym meczu Urugwaj – Anglia. „Citizens” nie potrafili sobie poradzić także z Messim, mimo że ten mecz zakończył fatalnie – marnując rzut karny i dobitkę. Pucharowe niepowodzenia Anglicy muszą powetować sobie w lidze, ale uda się to tylko jednej z dwóch ekip, które rok temu zażarcie rywalizowały o mistrzostwo. Faworytem są goście, w ekipie których optymalną formę osiąga Sergio Aguero. Jeśli to on rozpocznie strzelanie na Anfield Road, trafimy kurs 4.60.

 

Arsenal 1.53, remis 4.30, Everton 6.50 – godz. 15.05
Takie maratony szlagierów w Premier League lubimy najbardziej. Jeszcze dobrze nie opadnie bitewny kurz na stadionie Liverpoolu, a już zawrze na Emirates Stadium. Arsenal w środę został ośmieszony przez mądrze broniące się i kontrujące Monaco, przegrywając 1:3. Szanse „Kanonierów”, którzy w rewanżu zagrają na wyjeździe, są znikome. Wygląda na to, że klątwa 1/8 finału z Realu Madryt przeszła na Arsenal. Wenger musi jednak zapomnieć o wstydliwym środowym wieczorze i zmobilizować swój zespół do pokonania Evertonu. Poza wiodącym duetem Chelsea – Manchester City, pozostałe drużyny walczą o miejsca 3 i 4. Chętnych jest jednak ponad miarę – to Manchester United, Arsenal, Southampton, Tottenham i Liverpool. Na finiszu tylko dwie z tych pięciu drużyn będą miały powody do radości. Porażka na własnym terenie ze słabym w lidze Evertonem, byłaby dla „The Gunners” fatalna w skutkach. Podwójna szansa na „The Toffees”, którzy w pierwszym meczu prowadzili 2:0 z Arsenalem, by ostatecznie zremisować 2:2, wynosi 2.60.

Everton jako jedyny pucharowicz z Premier League wygrał swój mecz w tygodniu, pewnie ogrywając 3:1 Young Boys Berno. Podopieczni Roberto Martineza w Lidze Europy odbijają sobie ligowe smutki. Everton, który rok temu był groźny dla wszystkich, w tym sezonie nie jest groźny dla nikogo i nie ma już praktycznie żadnych szans na zajęcie miejsca gwarantującego udział w przyszłorocznej edycji europejskich pucharów. No chyba, że wygra Ligę Europy. Do tego droga jednak daleka. Rok temu Everton również przyjechał w marcu na Emirates Stadium, ale wówczas w ramach ćwierćfinału Pucharu Anglii. Gospodarze wygrali tamten mecz 4:1, a później w maju wznieśli w górę to trofeum. Jeśli i tym razem „The Gunners” zwyciężą 4:1 możemy trafić okazały kurs 23.00.