Lukaku przypomni się na Stamford Bridge?


Przewodząca stawce Premier League londyńska Chelsea ma w dorobku już 7 punktów więcej niż Manchester City. Do rozstrzygnięcia losów tytułu jeszcze daleko, ale równie daleko „Obywatelom” do „The Blues”. Czy dziś Chelsea potknie się w meczu z Evertonem?

Chelsea 1.33, remis 5.25, Everton 10.00 – godz. 20.45
Chelsea jest bitym faworytem tego meczu. Londyńczycy poza kilkoma drobnymi wpadkami, przez sezon idą bardzo pewnym krokiem, czego nijak nie można powiedzieć o Evertonie. „The Toffees” są cieniem drużyny sprzed roku i na pewno nawet najwięksi optymiści na Goodison Park niespecjalnie wierzą w możliwość pokonania Chelsea, zwłaszcza mając w pamięci to co stało się w 3. kolejce rozgrywek 14/15. Everton przegrał wówczas u siebie z Chelsea aż 3:6! Over 4,5 bramki w dzisiejszym meczu wyceniamy na 5.60!

Mecz Chelsea – Everton zapowiadaliśmy już w naszych newsach.

Liczymy na kolejną kanonadę, ale o taki popis z obu stron może być ciężko. Na pewno na korzyść Evertonu przemawia fakt, że w ekipie Jose Mourinho zabraknie jeszcze zawieszonego Diego Costy, autora dwóch goli w tamtym meczu. Będzie to ostatni mecz jego banicji. W ataku zobaczymy więc kogoś z dwójki Loic Remy – Didier Drogba. Bardziej prawdopodobne wydaje się jednak, że Portugalczyk postawi na Francuza, który strzelił jednego z goli w niedawnym meczu z Manchesterem City, kiedy to Costa rozpoczynał swoją pauzę. Bramka byłego snajpera „Srok” z Newcastle wyceniana jest na 2.05.

Być może w największym blasku wystąpi jednak inny napastnik, ten po stronie Evertonu. Numerem 1 ataku „The Toffees” jest oczywiście czarnoskóry Belg – Romelu Lukaku. Jeszcze w zeszłym sezonie Lukaku grał w Evertonie na zasadzie wypożyczenia z Chelsea. Jose Mourinho mimo dobrych rozgrywek w wykonaniu Lukaku, nie znalazł dla niego miejsca w swoim zespole i pozwolił mu odejść do klubu z Liverpoolu. Czy Lukaku przypomni się dziś Mourinho i kibicom na Stamford Bridge golem? Gdyby tak się stało, trafiamy kurs 5.80.

Bezpieczne 90+

Evertonowi z raptem 27 punktami na koncie daleko do marzeń o europejskich pucharach. Dużo bliżej zespołowi prowadzonemu przez Roberto Martineza jest obecnie do strefy spadkowej! To zupełnie zdumiewające, biorąc pod uwagę to jak wiele razy zachwycaliśmy się Evertonem w sezonie 2013/14. Drużyna personalnie nie zmieniła się prawie wcale, a tymczasem zupełnie nie potrafi nawiązać do swojej gry z ubiegłej kampanii. Inna sprawa, że to właśnie wielkie mecze są zawsze szczególną mobilizacją dla piłkarzy i na pewno dziś w szatni gości padnie hasło – „kiedy jak, nie teraz, panowie?”. Kciuki za Everton mocno zacisną na pewno zawodnicy Manchesteru City, choć w tym samym czasie przyjdzie im grać swój ligowy mecz ze Stoke.