Merseyside wstrzymuje oddech


Mało jest spotkań w Premier League, które prestiżem mogą dorównać konfrontacjom Evertonu z Liverpoolem. Derby miasta Beatlesów to absolutna klasyka gatunku dla fanów angielskiego futbolu. Nie może być inaczej, biorąc pod uwagę, że stadiony obydwu klubów dzieli przysłowiowy rzut beretem. Dziś na Goodison Park, w domu Evertonu, znów dojdzie do batalii o dominację w Liverpoolu.

Everton 4.05, remis 3.70, FC Liverpool 1.97 – godz. 21.00
Ze względu na miejsca zajmowane w tabeli i czysto teoretyczny potencjał personalny, za faworyta dzisiejszych derbów dzielnicy (czy raczej hrabstwa) Merseyside uchodzi FC Liverpool. Zespół Jurgena Kloppa w przypadku zwycięstwa zamelduje się na 2. pozycji w ligowej tabeli, tracąc do prowadzącej Chelsea 6 punktów. Jeśli „The Reds” nie wygrają, wiceliderem pozostanie Manchester City, który do Chelsea traci 7 oczek. Można więc spodziewać się, że dziś w okolicach Stamford Bridge sympatia będzie skierowana na zespół gospodarzy. W derbach miejsca zajmowane w tabeli nie mają aż tak dużego znaczenia. Wyświechtane powiedzenie, że takie mecze rządzą się swoimi prawami nie wzięła się znikąd. Wygrana gospodarzy lub remis? Kurs 1.90.

Everton po bardzo udanym początku sezonu szybko popadł w kryzys i ugrzęznął w środku tabeli. Podopieczni Ronalda Koemana mieli problem z odnoszeniem zwycięstw, ale być może przełamanie przyszło w najodpowiedniejszym momencie. W zeszły wtorek Everton niespodziewanie pokonał Arsenal 2:1 i do meczu derbowego przystępuje w nieco lepszej kondycji psychicznej. Jeśli można pokonać „Kanonierów”, z całą pewnością można też pokusić się o ogranie rywala zza miedzy. Dużo zależeć będzie jednak od formy najlepszego snajpera „The Toffees”, Romelu Lukaku. Belg w tym sezonie Premier League zdobył już 9 bramek, a przy trzech innych asystował. Czy w poniedziałkowy wieczór trafi po raz 10.? Gol Lukaku wyceniony został na 2.55.

Liverpool pod wodzą Kloppa nie ukrywa swoich mistrzowskich aspiracji, a fakt, że zespół nie gra w europejskich pucharach odbierany jest jako spory atut „The Reds” w walce o wygranie ligi. Podobnym „handicapem” dysponuje zresztą także prowadząca Chelsea. Mniejsze obciążenia, mniejsze ryzyko odniesienia kontuzji przed podstawowych zawodników i pełne skupienie na rozgrywkach ligowych to bardzo ważne elementy. Liverpool nie ustrzegł się jednak dwóch bardzo bolesnych wpadek – porażek z Burnley i Bournemouth, które skutkują sporą stratą do prowadzącego zespołu Antonio Conte. Do końca sezonu droga jeszcze bardzo daleka i kręta, ale niewątpliwie wygrana w derbach sytuowałaby zespół Liverpoolu w dużo lepszej pozycji pościgowej. Klopp ma jednak sporo problemów kadrowych – z gry wypadł Philippe Coutinho, a pod znakiem zapytania stoją występy Divocka Origiego, Daniela Sturridge’a, Joela Matipa czy Emre Cana. W środowym meczu z Middlesbrough rolę ofensywnego lidera zespołu niespodziewanie przejął Adam Lallana. Anglik zdobył dwa gole i zaliczył asystę. Czy i w derbach będzie błyszczał? Za jego bramkę płacimy kursem 3.70.

Warto zauważyć, że Everton nie wygrał derbów Merseyside od 2010 roku! 11 ostatnich spotkań to aż 7 remisów i 4 zwycięstwa „The Reds”. Osiem ostatnich meczów to z kolei sześć remisów i dwa zwycięstwa Liverpoolu – co ciekawe oba w stosunku 4:0. Gdyby dziś na Goodison Park powtórzył się taki właśnie dokładny wynik, zgarniemy atrakcyjny kurs 29.00.

Co ciekawe, mecze Liverpoolu z Evertonem to najbardziej „produktywne” potyczki w Premier League jeśli chodzi o czerwone kartki. Sędziowie w tych meczach pokazali już 21 „asów kier”. Drugie w tej klasyfikacji są mecze Manchesteru United z Liverpoolem – w nich zawodnicy byli wykluczani z gry 16-krotnie. Kurs na czerwoną kartkę w dzisiejszym meczu wynosi 3.10.