Mistrz na Old Trafford


Kibice Manchesteru United przez dekady niemal co drugi tydzień mogli oglądać na swoim stadionie drużynę mistrzów Anglii, bo najczęściej w tej roli występowały „Czerwone Diabły”. Po odejściu Sir Alexa Fergusona tak różowo już nie jest. United to wciąż jeden z głównych pretendentów do tytułu, ale w sobotę o 13.30 na Old Trafford w roli aktualnego mistrza Anglii zobaczymy Leicester City. Leicester, które nie zamierza tanio sprzedać skóry w meczu z faworytem.

Manchester United 1.68, remis 4.10, Leicester City 5.40 – godz. 13.30
Manchester United sezon rozpoczął w kapitalnym stylu. Trzy ligowe zwycięstwa, poprzedzone w dodatku zdobyciem Tarczy Wspólnoty sugerowały, że era Jose Mourinho na Old Trafford będzie wyłącznie pasmem sukcesów. Kolejne tygodnie pokazały, że wcale tak być nie musi. Dwie ligowe porażki, przedzielone kolejną porażką – w Lidze Europy – spowodowały, że nad głową Mourinho zaczęły zbierać się czarne chmury. Środowe zwycięstwo w Pucharze Ligi Angielskiej z Northamtpon niewiele tu zmienia. Zespół, w który wpompowane tak gigantyczne pieniądze, powinien taśmowo gromadzić punkty w lidze. Dlatego też po dwóch kolejnych porażkach, z Manchesterem City i Watfordem, teraz United są już na cenzurowanym. Muszą nawiązać do wspomnianego spotkania o Tarczę Wspólnoty, kiedy to tydzień przed startem ligi ograli 2:1 Leicester. Powtórka takiego rezultatu w sobotę? Kurs 8.50.

Leicester w ligowej tabeli plasuje się za United. W pięciu kolejkach „Lisy” zgromadziły tylko 7 punktów. „Tylko” – jak na mistrza, bo wydaje się być to wynik zgodny z potencjałem drużyny Claudio Ranieriego. To w zeszłym sezonie Leicester zrobił wynik sporo ponad stan, co zresztą najlepiej podsumował sam Ranieri, stwierdzając, że bardziej prawdopodobne od obrony tytułu przez „Lisy” jest lądowanie UFO na Piccadilly Circus w Londynie. Mimo już dwóch porażek na koncie, kibice z King Power Stadium nie powinni specjalnie narzekać. Ich pupile rozpoczęli zmagania w Lidze Mistrzów od efektownego, wyjazdowego zwycięstwa 3:0 nad Club Brugge. Szybko do zespołu wkomponował się transfer „last minute” – Islam Slimani. W ligowym meczu z Burnley (także wygranym 3:0 Algierczyk zdobył dwa gole. Czy wpisze się na listę strzelców w sobotnim meczu na Old Trafford? Kurs 3.80 jest zachęcający.

Leicester nigdy w historii nie mógł się tytułować mianem zespołu, który specjalizuje się w ogrywaniu United na Old Trafford. Ta sztuka udała się „Lisom” tylko 3 razy na 42 próby. W erze Premier League był z kolei tylko jeden taki wypadek – jeszcze w poprzednim stuleciu, a konkretnie w 1998 roku. Jeśli chodzi o mecze u siebie, „Lisy” dorzuciły w Premier League jeszcze jeden triumf – pamiętny mecz z 2014 roku wygrany na King Power Stadium 5:3. Ekipa Leicester City była wówczas beniaminkiem Premier League. W rewanżu górą byli już United, a w kolejnym, czyli ubiegłym sezonie, dwukrotnie padały remisy 1:1. Jeśli i jutro spotkanie zakończy się takim właśnie polubownym rezultatem, trafimy kurs 8.00.

Mecz, który rozpoczyna 6. kolejkę Premier League będzie bardzo ciekawy także z powodu pojedynku menadżerów – Jose Mourinho i Claudio Ranieriego. To dwaj ostatni trenerzy, którzy zdobywali tytuły mistrzowskie w Anglii – Mourinho z Chelsea w sezonie 14/15 i Ranieri w Leicester w zeszłym – 15/16. Warto przypomnieć, że Portugalczyk zastąpił Włocha na Stamford Bridge w 2004 roku, kiedy to władze w Chelsea przejmował Roman Abramowicz. Swoistą zemstą Włocha był mecz z grudnia ubiegłego roku. Leicester pokonało Chelsea 2:1, a nazajutrz pracę stracił Mourinho. Jakby smaczków było mało – obu panów w piłkarskim CV łączy praca w Interze Mediolan. Gdy „Mou” prowadził „Nerazzurrich” po raz ostatni zdołał pokonać Ranieriego w meczu ligowym. Inter pokonał Juventus prowadzony wówczas przez aktualnego szkoleniowca Leicester 1:0. Gola na wagę zwycięstwa strzelił Sulley Muntari, ale asystę zaliczył nie kto inny jak Zlatan Ibrahimović. Szwed ostatnio załatwił też inne zwycięstwo Mourinho nad Ranierim – wspomniany sierpniowy mecz o Tarczę Wspólnoty. To właśnie „Ibra” zdobył gola na wagę zwycięstwa. Kurs na to, że i tym razem to Szwed strzeli ostatniego gola w meczu wynosi 4.25.