Na Emirates starcie pokaleczonych


Ani Arsenal Londyn, ani Manchester United nie rozpoczęły sezonu 2014/15 tak jak wymarzyliby sobie tego złaknieni sukcesów kibice. „Kanonierzy” i „Czerwone Diabły” przez lata dyktowały ton w rozgrywkach Premier League. Pierwszy wyraźnie odpadł z tego Arsenal, a ostatnie miesiące to z kolei cała seria upokorzeń dla fanów United.

Arsenal Londyn 2.12, remis 3.55, Manchester United 3.50 – godz. 18.30
Za faworyta dzisiejszej potyczki na Emirates Stadium uchodzą gospodarze. Londyńczycy walkę w lidze łączą z grą w Champions League. Na obu frontach kibice „Kanonierów” przeżyli już kilka zawodów. Arsenal w lidze jest szósty ze stratą aż 12 punktów do Chelsea. Mecze takie jak z Leicester czy ostatnio Swansea mocno nadszarpnęły wizerunkiem „The Gunners” – drużyny, która po wygraniu Pucharu Anglii i Tarczy Wspólnoty znów była wymieniana wśród realnych faworytów ligi. O tym powoli można już zapominać, bowiem nie tylko straty punktowe, ale też zupełnie bezbarwna gra wskazują na to, że „The Blues” są poza zasięgiem Arsenalu. Podwójna szansa na gości to kurs 1.76.

Co w takim razie mają powiedzieć sympatycy Manchesteru? Ich ukochany zespół po raz pierwszy od wielu lat nie gra w europejskich pucharach, a w lidze, pomimo wielomilionowych transferów, jest niżej niż „Kanonierzy”. United przegrali już ze wspomnianym Leicesterem (3:5), także ze wspomnianą Swansea i potracił punkty w szeregu innych gier. Przy Old Trafford zastanawiają się kiedy pieniądze wydane na sprowadzenie Falcao, Herrery, Blinda, Di Marii, Rojo czy przede wszystkim Van Gaala zaczną się spłacać. Czy w ogóle zaczną? Póki co problemem „Czerwonych Diabłów” jest plaga kontuzji – większa nawet niż w Arsenalu. Wenger łata dziury w środku obrony Nacho Monrealem – nominalnym lewym defensorem. Van Gaal jest w jeszcze gorszej sytuacji – na stoperze występowali już Blind, Carrick czy młodziutki McNair. Do tego przed dzisiejszym meczem pod znakiem zapytania stanęły występy de Gei i di Marii, ale obaj są gotowi do gry. Bramka Argentyńczyka wyceniana jest na 4.50.

Smaczkiem meczu jest pojedynek napastników. Po jednej stronie Robin van Persie, przez lata związany z Arsenalem, od trzech sezonów grający na chwałę United. Po przeciwnej stronie barykady Danny Welbeck – młody i zdolny, który nigdy nie dostał prawdziwej szansy na Old Trafford i w ostatnim dniu niedawnego okienka transferowego przywędrował na Emirates, gdzie Arsene Wenger nerwowo szukał zastępstwa dla kontuzjowanego Oliviera Giroud. Mówiło się, że Francuz z powodu złamania nogi nie zagra do końca roku, tymczasem rehabilitacja była nad wyraz szybka i Giroud zagrać może… nawet dziś! Z kolei do gry w United powoli szykuje się Falcao, który wejście do zespołu miał niezłe – zaliczał asysty i bramki, ale dość szybko problemy zdrowotne wykluczyły go z gry. Dziś nie wzmocni raczej siły rażenia ekipy Van Gaala, więc kibice Arsenalu mogą odetchnąć z ulgą. Van Persiemu pomagać będzie Rooney, a Welbeckowi niesamowity w tym sezonie Alexis Sanchez – jeden z niewielu zawodników „The Gunners” do którego w tym sezonie trudno mieć pretensje. Chilijczyk strzela, podaje i ratuje punkty swojej drużynie. Drugim „nieskazitelnym” jest Polak – Wojciech Szczęsny. Od dawna nie przydarzają mu się klopsy, jest pewny i daje drużynie określoną jakość. Czyste konto Szczęsnego wyceniamy na 3.25.

Historia pojedynków Arsenalu z Manchesterem w Premier League to historia wielkich meczów, które otrzymały nazwę „Bitwy o Anglię”. Na początku bieżącego stulecia rywalizację tych zespołów definiowały walkę o mistrzostwo. Były pełne emocji i twardej gry, a drużynami dowodzili „fighterzy” pełną gębą – Roy Keane i Patrick Vieira. Do dziś wspominany jest mecz zakończony pamiętną „pizza gate”, kiedy to w budynku klubowym przy szatniach doszło do „dogrywki” pomiędzy zawodnikami i trenerami obu drużyn, a Sir Alex Ferguson został przez jednego z zawodników rzucony kawałkiem… pizzy. Po transferze do Barcelony do tamtego występku przyznał się Cesc Fabregas. Do dziś nie do końca wiadomo co tak naprawdę działo się po tym sławetnym meczu. Pokazuje to jednak dobitnie jaka ranga i prestiż towarzyszy rywalizacji „Czerwonych Diabłów” z „Kanonierami”. Właśnie na takie spotkanie liczymy dziś. Najlepiej z dużą ilością bramek. Over 2,5 to kurs 1.69.