Na St. Mary's mecz z podtekstami


Kto przed sezonem przypuszczał, że rozmontowany Southampton będzie walczył o Ligę Mistrzów, a Liverpool zaliczy tak nieudany początek? Raczej nikt, zwłaszcza że w 1. kolejce rozgrywek „The Reds” wygrali 2:1 ze „Świętymi”. Tymczasem los spłatał wszystkim niemałego figla i przed niedzielnym meczem trudno uznać Liverpool za faworyta.

Southampton 2.45, remis 3.40, Liverpool 2.95 – godz. 17.15
Po udanym sezonie 2013/14 ekipa Southamptonu stała się oknem wystawowym dla wielu zawodników, o których zaczęły ubiegać się bogatsze kluby. Do Arsenalu trafił Calum Chambers, do Manchesteru United Luke Shaw, ale zdecydowanie „królem polowania” na „Świętych” okazał się Liverpool, który zgarnął Dejana Lovrena, Adama Lallanę i Rickiego Lamberta. Jakby tego było mało, do Tottenhamu odszedł trener Mauricio Pochettino. Co odważniejsi widzieli nawet w Southampton kandydata do spadku. Tymczasem przed 26. kolejką „Soton” znajduje się na 4. pozycji, a Liverpool jest 7. Podwójna szansa na gospodarzy oznaczona jest kursem 1.42.

Różnica punktowa między niedzielnymi rywalami wynosi tylko 4 punkty. Tylko – bo na różnych etapach tego sezonu przewaga ta była znacznie większa. Ostatnio Liverpool wyszedł jednak z kryzysu i zaczął regularnie punktować. Jeśli „The Reds” podtrzymają dobrą formę do końca rozgrywek, możliwe że załapią się do czołowej czwórki. Nie będzie to jednak łatwe, bo poza Southamptonem, trzeba będzie wyeliminować kogoś z dwójki Arsenal – Manchester United. Liverpool pomimo nieco lepszych wyników, nadal jest daleki od gry z ubiegłego sezonu, którą czarował i uwodził. Wygrana lub remis gości wyceniana jest na 1.58.

Kibiców z Anfield Road najbardziej cieszy na pewno powrót do zdrowia Daniela Sturridge’a. Snajper „The Reds” przez 90% tego sezonu borykał się z kontuzjami, które co i rusz odnawiały się, eliminując go z gry. Żaden z grających w pierwszej linii zawodników nie potrafił choć w drobnym stopniu zastąpić Sturridge’a. Największe pretensje ogniskowały się wokół sprowadzonego za 16 mln funtów Mario Balotellego, który w lidze nie zdobył ani jednego gola, aż do ostatniego spotkania z Tottenhamem, kiedy to po podaniu Lallany trafił do siatki, zapewniając liverpoolczykom trzy punkty. Ostatnio „Balot” strzelił także bramkę z rzutu karnego w meczu Pucharu Anglii. Atak Sturridge-Balotelli, wspierany przez Sterlinga, ma wszelkie predyspozycje do bycia bardzo groźnym. Czy tak się jednak stanie? Gol „SuperMario” w niedzielnym meczu na St. Mary’s Stadium to kurs 3.65.

Świetna postawa Southamptonu to w dużej mierze zasługa trenera Ronalda Koemana i mądrych ruchów transferowych. Znakomicie w zespół wkomponowali się tacy zawodnicy jak Fraiser Forster, Toby Alderweireld, Sadio Mane, Dusan Tadić czy Graziano Pelle. Kibice szybko zapomnieli o tych, którzy odeszli, zwłaszcza że żaden z nich nie robi furory w tym sezonie. Shawa, Lovrena i Lallanę nękają kontuzje, Lambert gra słabiutko, a Chambers stracił miejsce w podstawowym składzie „Kanonierów”. Jeszcze raz potwierdziło się, że nie ma ludzi niezastąpionych. Pozostaje tylko pytanie czy „Święci” do końca sezonu pozostaną pozytywną niespodzianką i uzyskają awans do Champions League. Jeśli wygrają z „The Reds”, zrobią ku temu istotny krok. Prowadzenie gospodarzy już do przerwy to możliwość trafienia kursu 3.10.