Odjeżdżający pociąg


Czy Manchester United pogrzebał już swoje szanse na mistrzostwo Anglii? Na tym etapie sezonu traci do Chelsea 13 punktów, co jest różnicą bardzo wyraźną, a przecież w grze są także Arsenal, Liverpool, Manchester City czy Tottenham – wszyscy także z przewagą nad United. Właśnie z Tottenhamem „Czerwone Diabły” zmierzą się w niedzielne popołudnie. Jedno jest pewne – jeśli znów nie wygrają, definitywnie będą musiały pogodzić się z tym, że pociąg z mistrzostwem odjedzie bezpowrotnie. Trudno bowiem wierzyć w scenariusze niemal science-fiction.

Manchester United 2.22, remis 3.40, Tottenham 3.60 – godz. 15.15
W pięciu ostatnich meczach podopieczni Jose Mourinho aż cztery razy remisowali. Gubiąc punkty tak regularnie, trudno marzyć o podbiciu ligi. W sumie United wygrali tylko pięć spotkań tego sezonu, a aż dziewięć remisowali lub przegrywali. Bilans bramkowy 19:16 także nie powala na kolana. To wszystko szczególnie bije po oczach w zestawieniu z ogromnymi sumami wydanymi na transfery zawodników w kolejnych transferowych okienkach. Raptem punkt mniej w tabeli ma West Brom, jeden z klubów utożsamianych z ligową przeciętnością. Strata do sąsiadującego Tottenhamu, dzisiejszego rywala ManU, wynosi 6 punktów. Zwycięstwo lub remis gości wyceniamy na 1.72.

W historii Premier League Tottenham rzadko wygrywa na Old Trafford. Z 24 wizyt Spurs tylko dwie zakończyli z podniesioną przyłbicą – ostatni raz w Nowy Rok w 2014 roku. W zeszłym sezonie wizyta podopiecznych Mauricio Pochettino w „Teatrze Marzeń” zakończyła się porażką. Był to mecz inaugurujący sezon 2015/16, a o porażce „Kogutów” zdecydował samobójczy gol Kyle’a Walkera. W sześciu ostatnich meczach obu tych drużyn na Old Trafford United czterokrotnie zachowywali czyste konto po stronie strat. Czy i dziś David de Gea nie zostanie zmuszony do kapitulacji? Kurs wynosi 2.70.

 

Tottenham dobrze rozumie Manchester United jeśli chodzi o nadmierne „przywiązanie” do remisów. „Koguty” także już sześciokrotnie dzieliły się z rywalami punktami. Różnica polega na tym, że zespół z północnego Londynu jak dotąd przegrał tylko jeden mecz – nie tak dawno uległ Chelsea 1:2. United zanotowali zaś już trzy wpadki. W ostatniej kolejce dużo lepiej wypadli podopieczni Pochettino, którzy rozgromili Swansea aż 5:0. Potwierdzeniem powrotu do dobrej formy zespołu był także mecz Ligi Mistrzów, w którym zespół Spurs wygrał wreszcie na Wembley. Wygrana 3:1 nad CSKA Moskwa nie uratowała już jednak sytuacji – Spurs wiosną zagrają jedynie w Lidze Europy, czyli tam gdzie United rywalizuje od początku sezonu. Poprawa skuteczności to jednak dobry omen dla fanów „Kogutów”. Zwłaszcza że to samo jest bolączką podopiecznych Mourinho.

Starcie Manchesteru United z Tottenhamem to także pojedynek dwóch wysokiej klasy snajperów – Zlatana Ibrahimovicia i Harry’ego Kane’a. Szwed strzelił w tym sezonie już 8 bramek, a Anglik 7. Warto jednak przypomnieć, że Kane przez kilka tygodni pauzował z powodu kontuzji kostki. Teraz powrócił nie tylko do gry, ale także do optymalnej formy i jeśli defensywa United, wciąż niemogąca grać w najsilniejszym składzie, ma się kogoś obawiać, to przede wszystkim właśnie napastnika reprezentacji Anglii. Z drugiej strony „Ibra” także wyszedł już ze strzeleckiego dołka i w miarę regularnie wpisuje się na listę strzelców. Czy czołowe strzelby odpalą w niedzielnym hicie Premier League? Kurs na bramkę Ibrahimovicia wynosi 2.50, a na trafienie Kane’a 3.05.