Pierwszy skalp sezonu


W Anglii właśnie nadchodzi czas pierwszego rozstrzygnięcia. Wprawdzie Puchar Ligi Angielskiej to trofeum najmniej prestiżowe ze wszystkich, ale gdy doszło się do finału, nie ma to już znaczenia. Manchester City i Liverpool stoczą w niedzielę na Wembley batalię o wygranie Capital One Cup. Triumf w tych rozgrywkach jest też przepustką do Ligi Europy w kolejnym sezonie, co dla Liverpoolu jest nie bez znaczenia.

Liverpool 3.30, remis 3.40, Manchester City 2.25 – niedziela 17.30
Gospodarze ze względu na mocno przeciętną postawę w rozgrywkach ligowych nie mogą być pewni awansu do europejskich pucharów tą drogą. Jurgen Klopp i spółką mogą zapewnić więc sobie odrobinę komfortu psychicznego, w postaci zaklepania gry w Lidze Europy 2016/17. Czy jednak liverpoolczyków stać na sukces na Wembley? Chyba tak, skoro w pierwszym meczu z „Citizens” w tym sezonie wygrali aż 4:1! Co ciekawe ligowy rewanż już za kilka dni, w środę. Ktoś na pewno będzie miał sporo do udowodnienia po niedzielnej porażce. Dodatkowym smaczkiem obu meczów powinny być pojedynki braci Toure. W barwach Manchesteru pewny plac ma Yaya, a w ekipie z Liverpoolu ostatnio wobec kilku kontuzji w wyjściowym składzie na pozycji stopera gra Kolo.

Transmisje z meczu przeprowadzi Unibet TV

„The Citizens” w zeszły weekend pożegnali się z innym krajowym pucharem, tym bardziej prestiżowym – FA Cup. Trener Manuel Pellegrini na mecz z Chelsea wystawił rezerwowo-juniorski skład, oszczędzając najważniejszych zawodników na pierwsze spotkanie 1/8 finału Champions League. Efekt? Porażka 1:5 z „The Blues”, ale później zwycięstwo 3:1 z Dynamem Kijów. Pierwszy w historii klubu z Etihad Stadium awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów jest bardzo prawdopodobny. Ten sezon, mimo ostatnich perturbacji w lidze, nie jest jeszcze stracony dla „Obywateli”, a pierwszym krokiem by pożegnanie Pellegriniego z klubem odbywało się w atmosferze glorii jest właśnie finał Pucharu Ligi Angielskiej. Kurs na to, że to właśnie Manchester zgarnie trofeum wynosi 1.65.

Kibice na Wyspach mogą spodziewać się naprawdę dobrego zespołu. „Citizens” opromienieni niemal pewnym awansem w Champions League, Liverpool także po awansie, z tym że w Lidze Europy („The Reds” pokonali 1:0 niemiecki Augsburg), a na dodatek w ośmiu ostatnich meczach pomiędzy tymi drużynami zawsze obie z ekip strzelały przynajmniej jednego gola. Ta statystyka daje nadzieję na efektowny mecz, a kurs na to, że znów obydwaj rywale zdobędą bramkę wynosi 1.72.

W drodze do niedzielnego finału Liverpool eliminował kolejno Carlisle United, Bournemouth, Southampton i Stoke, a Manchester rozprawił się z Sunderlandem, Crystal Palace, Hull City i Evertonem. „The Reds” są najbardziej utytułowaną drużyną jeśli chodzi o Puchar Anglii – to będzie ich 12. finał i szansa na 9. zwycięstwo. Z kolei piłkarze z niebieskiej części Manchesteru grali w finale Pucharu Anglii czterokrotnie, z czego trzy razy zwyciężali. Po raz ostatni to trofeum zdobyli niedawno, bo w 2014 roku. Ostatni raz liverpoolczyków to rok 2012.

Co ciekawe z sześciu ostatnich spotkań na Wembley zespół Liverpoolu wygrał zaledwie jedno. Poza tym jedno zremisował i cztery przegrał. Tę kiepską statystykę spróbuje odczarować Klopp, który w rozgrywkach pucharowych już nie raz notował sukcesy. Niemiecki menadżer może w niedzielę sięgnąć po swoje szóste trofeum w europejskim futbolu. Jak na razie dwa razy wygrał Bundesligę, raz Puchar Niemiec i dwukrotnie Superpuchar Niemiec. Pellegrini celuje w piąty skalp w swojej karierze – po wspomnianym Pucharze Ligi Angielskiej, Mistrzostwie Anglii z tego samego 2014 roku i Pucharze Intertoto z 2004 roku (wówczas w Villareal).