Pojedynek rodem z Ligi Mistrzów


Gdyby rok temu ktoś powiedział nam, że mecz Tottenhamu z Leicester zapowiadać będziemy jako starcie dwóch przedstawicieli Premier League w rozgrywkach Ligi Mistrzów, trudno byłoby w to uwierzyć. Tymczasem w sobotę na White Hart Lane faktycznie zmierzą się reprezentanci Anglii w piłkarskiej elicie, a przy okazji dwie najlepiej punktujące w 2016 roku drużyny Premier League.

Tottenham 1.63, remis 4.10, Leicester City 6.00 – sobota 16.00
Piłkarze Tottenhamu i Leicester toczyli zaciętą batalię o mistrzostwo Anglii w zeszłym sezonie i kiedy straty Arsenalu i Manchesteru City były już spore, wydawało się, że tylko „Koguty” mogą zatrzymać ekipę „Lisów”. Skończyło się jednak tak jak w przyrodzie – to „Lisy” okazały się sprytniejszy i pożarły zespół „Kogutów”. Tracący seryjnie punkty Tottenham na finiszu rozgrywek dał się jeszcze wyprzedzić Arsenalowi i zakończył rozgrywki na 3. miejscu. Mistrzostwo powędrowało na King Power Stadium, ale obydwaj sobotni rywale otrzymali przepustkę do Ligi Mistrzów, co dla Leicester jest zupełnym novum, a i dla Spurs rzadkością.

Nowy sezon to jednak zupełnie nowe rozdanie. Leicester nie sprawi już kolejnej wielkiej sensacji, a widać przy tym wyraźnie, że mistrzowie Anglii dużo bardziej koncentrują się na europejskich pucharach. Po trzech grupowych meczach Champions League mają komplet punktów i ani jednej straconej bramki. W tym samym czasie ekipa Claudio Ranieriego w lidze zdobyła ledwie 11 punktów w 9 meczach i plasuje się w dolnej części tabeli. Wyraźnym faworytem w sobotę są więc gospodarze. Ich zwycięstwo różnicą co najmniej dwóch goli wycenione jest na 2.60.

W czasie gdy „Lisy” regularnie tracą punkty, Tottenham udanie rozpoczął kampanie 2016/17, znów rozbudzając nadzieję swoich kibiców na mistrzostwo Anglii lub chociaż na pierwsze od ponad 20 lat zakończenie rozgrywek nad lokalnym rywalem – Arsenalem. Warto zauważyć, że Spurs są niepokonani w meczach ligowych, ale bilans 5-4-0 pozwala im na zajmowanie 4. miejsca ze stratą jednego punktu do prowadzącego tercetu – Manchester City, Arsenal, Liverpool. Czy Mauricio Pochettino w bieżących rozgrywkach dokona tego, co nie udało się w poprzednich? Na takie dywagacje jest stanowczo za wcześnie, ale trzeba przyznać, że Tottenham prezentuje się naprawdę dobrze, szczególnie w defensywie, o czym świadczą raptem cztery stracone gole. Czyste konto Hugo Llorisa w sobotnim spotkaniu to kurs 2.28.

Jeśli coś martwi Pochettino to na pewno kilka kontuzji podstawowych zawodników. W sobotę przeciwko Leicester najprawdopodobniej nie zagrają Harry Kane i Toby Alderweireld. W obu wypadkach rekonwalescencja zbliża się do końca, ale nieobecność lidera formacji ofensywnej i lidera linii obrony może okazać się kłopotliwa. Ostatni ligowy mecz z Bournemouth pokazał, że solidnie zaryglowany w defensywie rywal może sprawić problemy faworytowi z północnego Londynu. Notabene Tottenham notuje serię czterech meczów bez wygranej – wcześniej w lidze tylko zremisował z West Bromwich, a w międzyczasie zanotował także remis w Champions League z Bayerem Leverkusen i porażkę 1:2 w Pucharze Ligi Angielskiej z Liverpoolem. Czy to przejściowe problemy czy znamiona kryzysu formy? Zwycięstwo lub remis mistrzów Anglii w sobotnim meczu to w naszej ofercie kurs 2.40.

Co ciekawe, Tottenham od sezonu 2014/15 wygrał tylko 2 z 8 meczów, w których nie zagrał Kane. To pokazuje jak ważnym piłkarzem dla drużyny „Kogutów” jest napastnik reprezentacji Anglii. Pod jego nieobecność Pochettino w pierwszej linii stawia na koreańskiego skrzydłowego Heung-Min Sona. W tym sezonie Premier League zdobył on już cztery gole, ale żadnego z nich grając jako nominalny napastnik. Czy w sobotę Son trafi do bramki Leicester? Płacimy za to kursem 2.55.

Kibice, którzy zdecydują się w sobotę na śledzenie meczu Tottenham – Leicester nie powinni martwić się o brak goli. Wprawdzie Tottenham świetnie spisuje się w defensywie, a i „Lisy” potrafią znakomicie uszczelnić dostęp do swojej bramki, to jednak historia spotkań między tymi ekipami pokazuje, że gole są niemal pewne. W 92 meczach Spurs z Foxes padł zaledwie jeden wynik 0:0 – w 1948 roku w Division Two. Z kolei za bramkowy over 2,5 płacimy kursem 1.79.