Premier League nabiera tempa – „Reds” vs „Spurs”


Fani angielskiego futbolu nie mogą czuć się zawiedzeni. Tylko jeden dzień trwała ich ostatnia rozłąka z Premier League. Dziś i w środę kolejna seria gier, a wśród wtorkowych meczów na pewno najwięcej emocji wzbudza rywalizacja Liverpoolu z Tottenhamem.

Liverpool 1.84, remis 3.80, Tottenham 4.25 – godz. 21.00
Obie drużyny mają „w nogach” sobotnie mecze derbowe. Liverpool grał u sąsiadów zza miedzy z Evertonem i zremisował 0:0, po bardzo przeciętnym spotkaniu z obu stron. Nie był to dla „The Reds” najgorszy wynik i pozwolił zachodzić kontakt z szeroką czołówką ligi. Do zajmującego czwarte miejsce Manchesteru United podopieczni Brendana Rodgersa tracą 5 punktów, a do piątych „Spurs” – 4. Wygrana pozwoliły gospodarzom jeszcze bardziej „spłaszczyć” tabelę wśród drużyn żywo zainteresowanych grą w przyszłorocznej edycji Champions League. Prowadzenie „The Reds” do przerwy to kurs 2.43.

„Spurs” w sobotę podejmowały na swoim stadionie Arsenal. Święta północno-londyńska wojna zakończyła się sukcesem „Kogutów”, która chociaż przegrywały po golu Mesuta Oezila, to ostatecznie sięgnęły po komplet punktów. Zbawcą Tottenhamu był oczywiście Harry Kane – niesamowity młodzian w ataku drużyny z White Hart Lane. Zdobył on oba gole, a ten przesądzający losy meczu był kapitalny – Kane przeskoczył stoperów Arsenalu i wpakował piłkę w okolice okienka bramki Davida Ospiny. Bez dwóch zdań to Kane’a najbardziej muszą obawiać się obrońcy Liverpoolu w dzisiejszym meczu 25. kolejki. Jego bramka wyceniana jest u nas na 2.85.

Kane może mieć dziś okazję do bezpośredniego pojedynku z innym czołowym angielskim napastnikiem – Danielem Sturridgem. Jeśli obaj będą zdrowi to zapewne będą tworzyć przez lata czołową parę strzelców reprezentacji „Lwów Albionu”. Sturridge wraca do gry po długotrwałych urazach, które nękały go w trakcie sezonu. Paradoksalnie w kilku meczach, w których zdążył zagrać zdobył dwa gole, czyli nie odstaje od pozostałych napastników Liverpoolu, a Mario Balotellego nawet przebija. Włoch okazał się zupełnym transferowym niewypałem i w lidze angielskiej 14/15 nie zdobył jak dotąd ani jednego gola! Teraz będzie mu ciężko choćby o występy. Gdyby to jedna niesforny „Balot” pokonał Hugo Llorisa – trafiamy kurs 2.55.

W pierwszym meczu obu zespołów na White Hart Lane górą byli goście, którzy nie pozostawili „Kogutom” żadnych złudzeń, wygrywając 3:0. Łup bramkowy podzielili między siebie Alberto Moreno, Steven Gerrard i Raheem Sterling. Występ tego ostatniego w dzisiejszym meczu stoi pod znakiem zapytania. Od tego czasu zmieniło się jednak sporo. Liverpool przechodził trudne chwile, z których wyszedł dopiero ostatnio. Tottenham systematycznie poprawiał swoją grę, zwłaszcza defensywną, a do tego cudowną formę wypracowywał Kane. Wprawdzie podopieczni Mauricio Pochettino nie grają równo, ale mimo braku stabilizacji wyprzedzają w ligowej tabeli swoich dzisiejszych adwersarzy. Na nudę na Anfield dziś raczej nie ma zbyt wielkich szans. Są za to spore szanse na over 2,5 gola – kurs w Unibecie wynosi 1.70.