Puzzle Wengera i zagadki Kloppa


Liga angielska wystartowała, a dziś przyszykowała nam szlagier 1. kolejki. Arsenal na swoim stadionie przyjmie innego kandydata do walki o czołowe lokaty – FC Liverpool. Odgadnięcie wyjściowych jedenastek obu drużyn to zadanie, jakiego nie powstydziłby się nawet Sfinks. Większe problemy ma jednak, niemal tradycyjnie, Arsene Wenger.

Arsenal 2.40, remis 3.50, Liverpool 3.10 – godz. 17.00
Menadżer „Kanonierów” znów nieco przespał transferowe okienko. Szybko zakontraktował szwajcarskiego pomocnika Granita Xhakę i był to w zasadzie koniec ruchów Francuza na rynku. Dopiero doniesienia z ostatnich dni wskazują na to, że Wenger jest bliski podpisania umowy z niemieckim stoperem Shkodranem Mustafim. Ten transfer to jednak głównie efekt tego, że szkoleniowcowi Arsenalowi całkowicie posypała się obrona, a zwłaszcza jej środek. Per Mertesacker i Gabriel doznali kontuzji, które wykluczą ich z gry na kilka miesięcy (Niemiec) i kilka tygodni (Brazylijczyk). Laurent Koscielny dopiero niedawno dołączył do treningów z zespołem, a to ze względu na długi udział w Euro i przedłużające się przez to wakacje. W tej sytuacji Wenger przez całe przygotowania żonglował parą stoperów, którą tworzyli m.in. Krystian Bielik czy Rob Holding. Dziś najprawdopodobniej ten drugi zagra wespół z Calumem Chambersem. Jeszcze dwa miesiące temu nikt nie spodziewałby się takiego akurat zestawienia środkowych obrońców Arsenalu na 1. kolejkę sezonu 2016/17. Czy Liverpool to wykorzysta? Kurs na over 1,5 gola gości wynosi 2.48.

Prawdopodobnie poza grą, z tych samych powodów co Koscielny, będą dziś Mesut Özil i Olivier Giroud. Kontuzjowany jest zaś Danny Welbeck, a do treningów po urazie wraca dopiero Jack Wilshere. To już praktycznie tradycja ligi angielskiej, że Wenger spoglądając na listę nieobecnych w swoim zespole, może jedynie złapać się za głowę i zakląć pod nosem. Dziś w pierwszej linii Arsenalu zagra najprawdopodobniej Alexis Sanchez. Kurs na to, że Chilijczyk otworzy wynik tego spotkania to 6.10.

 

Swoje problemy ma także Jürgen Klopp. Menadżer Liverpoolu sprowadził latem do zespołu kilku nowych zawodników i zapewne zechce szybko dopasować ich do swoich wytycznych gry. Czy już dziś na placu gry zobaczymy Sadio Mane, Georginio Wijnalduma czy Joela Matipa? Pod znakiem zapytania stoją występy borykających się z drobnymi przypadłościami zdrowotnymi – Daniela Sturridge’a, Jamesa Millnera czy Lucasa Leivy. Realnym osłabieniem jakości „The Reds” będzie bez wątpienia nieobecność tego pierwszego – nieobliczalnego, ale zabójczo skutecznego napastnika. Wydaje się, że spore szanse na występ od pierwszej minuty w ataku ma Belg Divock Origi. Kurs na trafienie tego piłkarza wynosi 3.55.

W ostatnich sezonach mecze Arsenalu z Liverpoolem niemal zawsze dostarczały kibicom wielkich emocji. Prawie zawsze nie brakowało w nich także goli. Dużo lepsze domowe statystyki ma jednak Arsenal, który w ostatnich 16 meczach przed własną publicznością przeciwko „The Reds” przegrał tylko raz! Poza tym 8 razy wygrywał i 7 razy remisował. Wygląda więc na to, że remis lub wygrana gospodarzy to prawie pewniak – kurs 1.40.

Co jednak ciekawe – w ostatnich sześciu sezonach Arsenal wygrał na inaugurację zaledwie raz! W sezonie 2014/15 w szczęśliwych okolicznościach ograł Crystal Palace. Pozostałe mecze to 3 remisy i 2 porażki! Zupełnie inaczej wyglądają w tym zakresie statystyki „The Reds” – 3 ostatnie sezony i 3 zwycięstwa – ze Stoke, Southamptonem i ponownie ze Stoke. Czy to oznacza, że to właśnie liverpoolczycy mają dziś większe szanse na końcowy sukces? Tak czy owak – szykuje się nam kawałek świetnego widowiska, a personalne zagadki w obu drużynach tylko potęgują napięcie w jakim oczekujemy na pierwszy gwizdek. Będzie się działo!