Riposta Londynu?


Korespondencyjny pojedynek klubów z Londynu i Manchesteru we wtorkowych i środowych meczach Champions League wypadł po myśli ekip z fabrycznego miasta na północ od stolicy. United i City wygrali swoje mecze, a dzień wcześniej Arsenal i Chelsea zgodnie jak jeden mąż przegrały. W niedzielę już w lidze Londyn znów zagra z Manchesterem, w najbardziej „nabitym” prestiżem pojedynku „Kanonierów” z „Czerwonymi Diabłami”.

Arsenal 2.00, remis 3.65, Manchester United 3.85 – godz. 17.00
Ostatnie dwa sezony „The Gunners” kończyli na wyższym miejscu niż odwieczny rywal z Manchesteru. Po odejściu Sir Alexa Fergusona z United i bez takich liderów środka pola jak Patrick Vieira czy Roy Keane, mecze obu zespołów stały się już nieco inne. Wciąż to jednak najwyższa półka Premier League, a oglądanie pleców Arsenalu, dla fanów United jest bolesnym przeżyciem. W rozgrywkach 2015/16 ma być już inaczej. I jak na razie jest, bo to „Czerwone Diabły” przewodzą ligowej tabeli, a wszyscy pozostali, w tym także londyńczycy z The Emirates, oglądają ich plecy. Dlatego też wygrana ekipy Louisa Van Gaala nie powinna być wielką niespodzianką. Kurs na zakład bez remisu na gości wynosi 2.85.

W zeszłym sezonie Arsenal nie wygrał w lidze z United, ale i tak był górą – sezon skończył na wyższej pozycji i co najważniejsze – wygrał z „Czerwonymi Diabłami” w ćwierćfinale Pucharu Anglii. Ogółem „Kanonierzy” nie pokonali w Premier League zespołu z Old Trafford od maja 2011 roku, czyli od ośmiu ligowych gier. Wtedy to triumfowali 1:0 po trafieniu Aarona Ramseya. Dla Arsenalu wygranie w niedzielnym szlagierze będzie szczególnie ważne. Z trzech pierwszych domowych meczów zespół Wengera wygrał raptem jedno! Cieniem kładzie się tu zwłaszcza inauguracyjna wpadka i porażka 0:2 z West Hamem, po dwóch złych interwencjach Petra Cecha. Od tego czasu Cech szybko wrócił na właściwe tory i zdążył zanotować już trzy czyste konta. Zero z tyłu w czeskiego golkipera w konfrontacji z United wyceniamy na 2.90.

 

Nie tylko statystyki, ale i nierówna forma wskazuje na to, że gospodarze mogą mieć problem. Arsenal wprawdzie w rozgrywkach ligowych radzi sobie nieźle, mając zaledwie trzy punkty straty do liderującego United, ale kilka strat punktów na krajowym podwórku zmieszało się z kompromitującymi porażkami w Lidze Mistrzów, gdzie „Armatki” uległy już Dinamo Zagrzeb i Olympiakosowi Pireus! W perspektywie dwumeczu z Bayernem Monachium, sytuacja Arsenalu w Champions League, jest, delikatnie mówiąc, nie najlepsza. Tymczasem Manchester United rzadko zachwyca swoją grą, często irytuje swoich kibiców, ale jest liderem w lidze, a w minioną środę pokonał VfL Wolfsburg. Maszynka Van Gaala zaczyna mielić prawie tak skutecznie jak ta Fergusona. Czy zmieli „Kanonierów”? Wygrana przyjezdnych różnicą minimum dwóch goli to kurs 7.50.

W Arsenalu z powodu kontuzji zabraknie Danny’ego Welbecka. Anglik nie będzie miał okazji do gry przeciwko swojemu byłemu pracodawcy. W ataku londyńczyków zobaczymy kogoś z dwójki Theo Walcott – Olivier Giroud. Ostatnio wyższe notowania ma filigranowy Anglik, który w miarę regularnie trafia do siatki. Największą bronią Arsenalu może być jednak Alexis Sanchez. Chilijczyk przełamał swoją niemoc hat-trickiem przeciwko Leicester, a we wtorek wbił gola Grekom z Pireusu. United ma jednak także w swoim składzie mocnych w ofensywie graczy. W znakomitej formie jest Juan Mata, który strzela i asystuje na zawołanie. Z miejsca w zespole zaaklimatyzował się młodziutki Anthony Martial, który także nie może narzekać na swój bilans. W ich cieniu pracuje Wayne Rooney, któremu po bramce przeciwko Sunderlandowi nikt nie liczy już haniebnej passy minut bez gola. Jeśli to właśnie „Wazza” rozpocznie strzelanie w niedzielę na The Emirates, wówczas wejdzie nam kurs 8.00.