The Sacked One?


Po środowej porażce w Pucharze Ligi Angielskiej dni Jose Mourinho wydają się być policzone. Nie dlatego, że Capital One Cup to specjalnie istotne rozgrywki, a rywalizacja ze Stoke miała wielkie znaczenie. Po prostu wszystko wskazuje na to, że Portugalczyk stracił panowanie nad swoim niebieskim autobusem…

Kto pierwszy zwolniony w Premier League?

Przed startem sezonu Mourinho był na samym dnie listy kandydatów do wyrzucenia w Premier League. Wystarczyło 10 ligowych kolejek, kilka meczów w Champions League i odpadnięcie z Pucharu Ligi, a „The Special One” stał się głównym kandydatem do roli „The Sacked One”, czyli zwolnionego z pracy. W międzyczasie ze stołkiem trenera Liverpoolu pożegnał się poprzedni faworyt bukmacherów – Brendan Rodgers. Czy i tam razem eksperci od kursów nie pomylą się i to właśnie Mourinho będzie zmuszony zarejestrować się w pośredniaku?

Chelsea w tym sezonie gra znacznie poniżej oczekiwań. 5 porażek w lidze to już więcej niż w całym zeszłym sezonie, a jesteśmy dopiero tuż za ćwiartką rozgrywek. 15. miejsce w tabeli mówi samo za siebie, a co gorsza – wyniki te nie są dziełem przypadku, pecha czy sędziowskiego spisku przeciwko „The Blues”, jak chciałby to przedstawić „Mou”. Każdy kto mniej lub bardziej uważnie ogląda mecze mistrzów Anglii widzi doskonale, że nie jest to już ten zespół, który w maju miał okazję do fetowania tytułu. Najlepszym dowodem na poparcie tej tezy jest statystyka bramek straconych. To co było wizytówką drużyn Mourinho jest teraz klinicznym przykładem tego, że drużyna rozlazła mu się w rękach. Chelsea straciła już 19 bramek – ledwie trzy ekipy mają gorszy bilans w tej materii.

 

Właśnie powrót defensywy na właściwe tory wydaje się być kluczem do obudowy formy zespołu. Rozgrywający katastrofalne mecze Branislav Ivanović trafił już na ławkę rezerwowych, ale zastępujący go Kurt Zouma powinien się chyba sklonować by załatać wszystkie dziury w obronie – takimi są w tym sezonie także John Terry i Gary Cahill. Sprawy nie ułatwia fakt, że kontuzji doznał Thibaut Cortouis. Wprawdzie Asmir Begović to też bramkarz wysokiej klasy, ale w trudnych momentach, których w tym sezonie nie brakuje, Chelsea przydałby się ktoś, kto nadludzkim wysiłkiem uchroni zespół przed stratą pewnej bramki. Takim kimś jest na pewno Belg.

Dziurawa obrona to główna bolączka Mourinho, który zdawał chyba sobie sprawę z powagi sytuacji i przed sezonem bombardował Everton ofertami za młodziutkiego, ale bardzo utalentowanego Johna Stonesa. Stoper pozostał ostatecznie na Goodison Park, a najczarniejsze sny „The Special One” spełniają się jeden po drugim. Nie pomaga dobra mina do złej gry, zrzucanie winy na sędziów, lekarza, Arsene’a Wengera i cały świat. Gdy się wygrywa, każde kontrowersyjne zachowanie i prowokacyjna wypowiedź uchodzą na sucho. Gdy się przegrywa, wracają ze zdwojoną siłą. M.in. dlatego wszyscy spodziewają się, że w najbliższym czasie Roman Abramowicz wręczy Mourinho wilczy bilet.

Już w sobotę Chelsea zmierzy się z Liverpoolem, w którym nastaje epoka Jurgena Kloppa. Nastaje na razie bardzo powoli, a „The Reds” pod wodzą charyzmatycznego szkoleniowca wyłącznie remisują. Nie od razu jednak Kraków zbudowano, tak zresztą jak i potęgę Borussii. Władze Liverpoolu muszą teraz wykazać się cierpliwością. Czy tej starczy Abramowiczowi, niegdyś zakochanemu w Mourinho?