Szczęśliwa siódemka Guardioli?


Raptem kilka tygodni pracy Pepa Guardioli w Manchesterze City wystarczyło by klub ten stał się murowanym faworytem do wygrania rozgrywek Premier League. Po sześciu seriach gier „Citizens” mają na koncie komplet 18 punktów. Jeszcze żaden menadżer w historii Premier League nie wygrał swoich pierwszych siedmiu spotkań. Jutro Pep Guardiola może zostać pierwszym, który tego dokona. Na drodze staje jednak Tottenham, czyli aktualny wicelider! Mamy więc mecz na szczycie co się zowie.

Tottenham 2.95, remis 3.55, Manchester City 2.45 – godz. 15.15
Obie drużyny reprezentują Anglię w Champions League. Tottenham we wtorek pokonał CSKA Moskwa na wyjeździe 1:0. Manchester City także udał się w podróż, ale znacznie krótszą. W środowy wieczór „Obywatele” mierzyli się z Celtikiem Glasgow i dość niespodziewanie zremisowali ten mecz 3:3. Był to pierwszy mecz City pod wodzą Guardioli, który nie zakończył się zwycięstwem tego zespołu. Już choćby ta statystyka pokazuje z jak wspaniałym początkiem pracy Katalończyka w Manchesterze mamy do czynienia. Nic więc dziwnego, że nawet atut własnego boiska nie stawia jutro Spurs w roli faworyta. Manchester City w zakładzie bez remisu? U nas kurs 1.76.

Bezpieczne 90+ - korzystaj z naszej sztandarowej promocji

Liderzy tabeli nie tylko mierzą w siódme kolejne ligowe zwycięstwo w sezonie 2016/17, ale także chcą zrewanżować się „Kogutom” za ubiegłoroczne upokorzenia. Tottenham, który na podstawie wyników poprzednich sezonów, wyglądał na bardzo wygodnego dla „Citizens” rywala, w rozgrywkach 2015/16 dwukrotnie pokonywał ekipę z błękitnej części Manchesteru! We wrześniu 2015 roku podopieczni Mauricio Pochettino pokonali na White Hart Lane ekipę prowadzoną wówczas przez Manuela Pellegriniego aż 4:1. Była to zresztą pierwsza wyjazdowa porażka City w tamtym sezonie. Rewanż nie udał się „Obywatelom” ani trochę. W Walentyki na Etihad Stadium więcej powodów do radości mieli przyjezdni z północnego Londynu, którzy wygrali 2:1. Na finiszu rozgrywek Tottenham znalazł się zresztą oczko wyżej niż Manchester City, dzięki czemu zakwalifikował się do Ligi Mistrzów bez eliminacji. Pep Guardiola by zagrać w elicie potrzebował zwycięskiego dwumeczu ze Steauą Bukareszt, co okazało się zresztą formalnością. Widać więc, że w sercach piłkarzy z Manchesteru może być zadra, bo ubiegły sezon nie był pasmem sukcesów, a mecze z Tottenhamem są tu wyśmienitym przykładem. Prowadzenie rozpędzonego lidera już do przerwy? U nas kurs 3.00.

Mecz Tottenhamu z Manchesterem City w normalnych okolicznościach byłby reklamowany jako pojedynek supersnajperów – królów strzelców ostatnich dwóch sezonów w Premier League, czyli Harry’ego Kane’a i Sergio Aguero. Problem polega jednak na tym, że ten pierwszy nie zagra z powodu kontuzji kostki i najprawdopodobniej w linii ataku „Kogutów” zobaczymy Vincenta Janssena. Gol Holendra? Kurs 3.10.

Swoje problemy ma jednak także Guardiola. Kontuzja wyklucza Kevina De Bruyne, który był ostatnio w wybornej formie. Z kolei z powodu zawieszenia nie wystąpi Nolito – inny ofensywny zawodnik, który potrafi „zrobić różnicę”. Hiszpański menadżer „Citizens”, podobnie jak jego vis-a-vis w Spurs, ma oczywiście na ławce spory wybór zawodników, którzy mogą dać odpowiednią jakość, ale nie da się nie odnieść wrażenia, że bez Kane’a, De Bruyne i Nolito ten mecz straci nieco na jakości.

Dla kibiców drużyny gości najważniejsze jest jednak zdrowie Aguero. Argentyńczyk opuścił w tym sezonie dwie kolejki, ale o dziwo nie z powodów zdrowotnych, które są jego zmorą, a ze względu na zawieszenie. „Kun” utrzymuje się w znakomitej formie strzeleckiej. W ostatnich sześciu meczach na wyjeździe w Premier League strzelił on 9 bramek. Z czterech ostatnich „wypadów” na White Hart Lane trzykrotnie wracał z bramkami, z wyjątkiem ostatniego 1:4. W karierze Aguero strzelił już „Kogutom” 10 goli, a większą liczbą pochwalić się mogą tylko Alan Shearer (14) i Jimmy Floyd Hasselbaink (11). W środę na Celtic Park snajper City nie wpisał się na listę strzelców, ale paradoksalnie nie jest to wcale dobra informacja dla defensywy Tottenhamu – głód bramek u gwiazdy „Obywateli” tylko wzrósł. Dublet „Kuna” wyceniamy na 7.50.