Sześciu chętnych, jeden cel


Unibet wystartował z nową, niezwykłą promocją. Kto w przedsezonowych zakładach postawi minimum 200 PLN na mistrza Anglii, ten zgarnie 10 PLN lub 30 PLN za każdym razem, gdy jego faworyt wygra ligowy mecz! W zeszłym sezonie mistrzostwa Chelsea zwyciężyła aż 30-krotnie, a piąty Arsenal 23 razy, więc łatwo policzyć, że to spora okazja i niewielkie ryzyko. Zanim jednak postawimy „Zygmunta Starego” na jedną z ekip z Premier League, spójrzmy jak wyglądają szanse poszczególnych ekip. Głównych faworytów jest, podobnie jak przed rokiem, sześciu.

Premier League – mistrzowska promocja Unibetu

MANCHESTER CITY 2.80
Tu również paralela z sezonem 2016/17, bo wówczas także to Manchester City przed startem rozgrywek był głównym kandydatem do wygrania ligi. Później jednak Pep Guardiola brutalnie przekonał się o tym, że to nie La Liga i Bundesliga, gdzie wymagających rywali można policzyć na palcach ręki rolnika, który w dodatku nie był za pan brat z zasadami BHP. Guardiola jednak znów rozpruł sejf Szejka Mansoura i udał się na poważne zakupy. „Obywatele” pozyskali duet zawodników Monaco – Benjamina Mendy’ego i Bernardo Silvę, a także bocznych obrońców – Kyle’a Walkera i Danilo. Fortunę wydano także na bramkarza – Edersona. Odmienione boki obrony, wzmocniona ofensywa i rywalizacja na pozycji golkipera – zapowiada się nieźle. Jeśli zdrowie dopisze duetowi snajperów Aguero – Jesus, wówczas marzenia o mistrzostwie mogą nabrać realnego kształtu.

MANCHESTER UNITED 4.33
Drugi z klubów z Manchesteru także szasta pieniędzmi na prawo i lewo. Jose Mourinho chce po raz kolejny podnieść mistrzowskie trofeum, a nikt inny na świecie tak jak on, nie potrafi robić tego w swoim drugim sezonie w klubie. Już w ubiegłym sezonie United zyskiwali sznyt Portugalczyka, bardzo rzadko przegrywając. Zbyt wiele było jednak remisów, by myśleć o choćby ligowym podium. Mourinho szybko wyczuł jednak „skąd wieje wiatr” – praktycznie odpuścił finisz ligi i skupił się na zdobyciu Ligi Europy. Dzięki temu Manchester United wraca do Ligi Mistrzów, a dzięki transferom w lecie ma na dwóch głównych obszarach (liga i Champions League) rywalizować o najwyższe cele. Czy kibice na Old Trafford nie będą płakać po Zlatanie Ibrahimoviciu, który opuścił Manchester? Zadbać ma o to sprowadzony z Evertonu Romelu Lukaku. Obronę wzmocnił Victor Lindelöf z Benfiki, a o balans w drugiej linii odpowiadać będzie m.in. ściągnięty z Chelsea Nemanja Matić. W pomocy „Czerwonych Diabłów” aż roi się od wartościowych zawodników i zagadką Mourinho będzie to, jak zestawić wyjściową jedenastkę. Moc jest duża – w sam raz by skutecznie powalczyć o tytuł.

CHELSEA 4.50
Mistrzowie Anglii paradoksalnie nie są głównym kandydatem do skutecznej kampanii bronienia tytułu, choć jeśli im się to uda, nikt raczej nie powie o sensacji. Póki co głównym tematem w ekipie „The Blues” był Diego Costa, którego konflikt z Antonio Conte jest tajemnicą poliszynela. O tym, że dni Costy na Stamford Bridge są policzone, najlepiej świadczy fakt, że zespół z Londynu zasilił zbędny w Realu Alvaro Morata. Conte zgodził się też na odejście innego podstawowego zawodnika mistrzowskiej układanki 2016/17 – wspomnianego już Maticia. Serb trafił pod skrzydła Mourinho, ale do Chelsea już wcześniej trafił defensywny pomocnik Monaco – Tiemoue Bakayoko. Czy włoski menadżer „The Blues” szykuje jeszcze jakąś bombę? Tego wykluczyć się nie da, bo przecież pieniędzy na koncie Romana Abramowicza raczej nie brakuje.

TOTTENHAM 10.00
Wicemistrzowie Anglii byli jedną z pozytywnych niespodzianek sezonu 2016/17. Gdyby nie bardzo wysoka i równa forma Chelsea, „Koguty” mogły zdobyć upragnione mistrzostwo. Najbardziej angielski zespół z czołowych ekip Premier League póki co latem jest w transferowym letargu. Tottenham nie pozyskał ani jednego istotnego gracza, a stracił na rzecz Manchesteru City Kyle’a Walkera. Jak na ekipę, która ma zamiar skutecznie łączyć Ligę Mistrzów z krajowym podwórkiem, to dość spora odwaga, a może nawet lekkomyślność. Inna sprawa, że do końca okienka jeszcze miesiąc, a Mauricio Pochettino nigdy nie słynął z nerwowych, pochopnych ruchów. Być może siła spokoju i rozwagi okaże się atutem na wagę mistrzostwa? Harry Kane ze wsparciem takich piłkarzy jak Dele Alli czy Christian Eriksen dają na pewno Spurs poważny kapitał w tej walce. Ogromnym minusem będzie brak „własnych murów”, bo w tym sezonie Tottenham grać będzie na Wembley. White Hart Lane przechodzi bowiem gruntowną przebudowę.

ARSENAL 12.00
Piąte miejsce w sezonie 2016/17 po raz pierwszy od wielu lat wyrzuciło „Kanonierów” za burtę Ligi Mistrzów. Fani Arsenalu będą w tym sezonie musieli przyzwyczaić się do czwartkowych wieczorów z Ligą Europy. Czy nieco mniej wymagające rozgrywki europejskie okażą się panaceum na problemy Arsenalu w Premier League? Może właśnie taka odtrutka pozwoli Arsene’owi Wengerowi po 13 latach odzyskać tytuł? To tylko gdybanie. Konkretami póki co są transfery Alexandre’a Lacazette i Seada Kolasinaca (lewy obrońca). To nie za wiele, ale i po stronie strat, w pełni zresztą świadomych, Wenger zapisuje sobie jak na razie wyłącznie Wojciecha Szczęsnego, które bez żalu wytransferował do Juventusu. Rozkręca się dopiero saga transferowa Alexisa Sancheza, a i Arsenal nie chce poprzestać na dwóch nowych twarzach. Czy jednak ekipa z Emirates będzie wreszcie miała odpowiednią jakość by przez pełne 38 kolejek rywalizować o tytuł? Udane fragmenty sezonu Arsenal miewał regularnie – udanej całej kampanii już od dawna nie.

LIVERPOOL 13.00
Liverpool wraca do Ligi Mistrzów i to na pewno najważniejsza wiadomość dla kibiców „The Reds”, którzy w ubiegłym sezonie musieli zadowolić się miejscem tuż za podium ligi. Jürgen Klopp póki co nie szaleje na rynku transferowym, ale sprowadzenie Mohameda Salaha i Andrew Robertsona to rozsądne ruchy, wzmacniające kadrę drużyny. Póki co priorytetem dla szkoleniowca drużyny z Anfield Road jest zatrzymanie w zespole Philippe Coutinho. Brazylijczyk jest na liście życzeń Barcelony, a ostatnio podobno także Paris SG. Wartość jaką Coutinho daje Liverpoolowi jest nie do przecenienia, a do ofensywnej filozofii Kloppa pasuje piłkarz ten pasuje idealnie. Wraz z Sadio Mane, Roberto Firmino czy Adamem Lallaną mogą stworzyć niejeden koronkowy łańcuszek podań z golem na końcu. Czy jednak Liverpool w obecnym stanie kadrowym stać na zagranie mistrzowskiego rock’n’rolla? To pytanie dręczy nie tylko nas, ale i kibiców z miasta Beatlesów.

Sześciu faworytów już znamy, ale warto pamiętać o tym, co stało się w sezonie 2014/15, kiedy to ni z gruszki, ni z pietruszki do czołówki ligi wdarł się Leicester, a następnie pogodził wszystkich wielkich angielskiego futbolu i sensacyjnie zdobył tytuł. Kto przed sezonem w szale fantazji twórczej postawił na „Lisy”, na koniec rozgrywek mógł chodzić dumny jak paw, z kieszeniami wypchanymi forsą. W tym sezonie do roli „czarnego konia” kandydatów jest kilku – West Ham, Everton czy Bournemouth. „Młoty” sprowadziły już np. Joe Harta, Pablo Zabaletę, Javiera Hernandeza „Chicharito” i Marko Arnautovicia. U nas stawiając na mistrzostwo dla WHU (kurs 501.00) sporo ryzykujemy, ale za każde zwycięstwo zespołu Slavena Bilicia w lidze otrzymujemy 30 PLN!