„Teatr marzeń” marzy o Lidze Mistrzów


W niedzielę o 15.05 na Old Trafford pierwszy gwizdek spotkania, które zawsze wzbudza wielkie zainteresowanie kibiców na Wyspach i w całej Europie. Naprzeciw siebie staną Manchester United i Arsenal. Obie drużyny mają swoje troski i swoje radości. United zgryzot mają jednak ostatnio dużo więcej, a tymczasem wypadałoby wziąć rewanż na „Kanonierach” za gładkie 0:3 w pierwszej rundzie…

Manchester United 3.30, remis 3.25, Arsenal 2.35 – niedziela 15.05
„Czerwone Diabły” jeszcze w czwartek miały do załatwienia ważną rzecz – awans do 1/8 finału Ligi Europy. Wprawdzie to rozgrywki pocieszenia, ale zwycięska drużyna otrzymuje bilet do przyszłorocznej Ligi Mistrzów, a przez rozgrywki ligowe United mogą się do elity nie przedostać. Nikt z czwórki Leicester, Arsenal, Tottenham, City nie zamierza zwalniać tempa. Spotkanie z Midtyjlland zaczęło się dla United fatalnie – najpierw przed meczem urazu doznał Martial, a potem już w trakcie spotkania, to Duńczycy wyszli na prowadzenie. Ostatecznie gospodarze potrafili jednak przycisnąć przeciwnika i zwyciężyć wysoko i pewnie 5:1.

Kontuzja Martiala to jednak kolejny cios dla trenera Louisa van Gaala. Obecnie lista wykluczonych z gry przez kontuzje zawodników United jest przerażająco długa i tylko dzięki szerokiej kadrze trenerowi udaje się zestawić sensowną jedenastkę. Wystarczy przypomnieć, że przez problemy ze zdrowiem zagrać ostatnio nie mogli m.in. David De Gea, Phil Jones, Luke Shaw, Bastian Schweinsteiger, Wayne Rooney, Antonio Valencia, Ashley Young i jeszcze kilku innych. Czy w tak poszatkowanym składzie Manchester United ma szansę z Arsenalem? Mecz z Midtyjlland nie jest raczej żadnych wyznacznikiem. Co ciekawe dwa gole w tym spotkaniu zdobył debiutant – Marcus Rashord. Jeśli ten młodzian pokona w niedzielę Petra Cecha, trafimy kurs 4.80.

Arsenal w lidze radzi sobie znacznie lepiej od „Czerwonych Diabłów”. „Kanonierzy” są na 3. pozycji, mając dwupunktową stratę do Leicester. Ostatnio w bezpośrednim meczu tych drużyn na The Emirates gospodarze wrócili z dalekiej podróży i dzięki bramce Danny’ego Welbecka w ostatnich sekundach wygrali 2:1. Welbeck wrócił do zespołu po kontuzji i od razu prezentuje dobrą formę. Być może w starciu ze swoim byłym pracodawcą zagra już od pierwszych minut. Czy trafi do bramki United? Wyceniamy to na 3.65.

Walka o mistrzostwo to jedno, a ostatnie dwa mecze Arsenalu to druga rzecz, która nie napawa kibiców tej drużyny optymizmem. W zeszłą sobotę w Pucharze Anglii przez 90 minut meczu z Hull City londyńczycy bili głową w mur i oczywiście muru nie przebili. Remis 0:0 oznacza powtórkę meczu. We wtorek zaś „The Gunners” zagrali pierwsze spotkanie 1/8 finału Ligi Mistrzów i zgodnie z przewidywaniami ekspertów, już po tym meczu sprawa awansu zdaje się być przesądzona. Barcelona wygrała w północnym Londynie 2:0, a Arsenalowi pozostało miłe wspomnienie gry jak równy z równym przez blisko 70 minut. Indywidualne umiejętności zawodników przesądziły jednak o triumfie Katalończyków. Gdy Olivier Giroud podawał do nikogo, Luis Suarez, Neymar i Leo Messi rozegrali na pełnej szybkości bardzo dokładną akcję, która zakończyła się pierwszym golem Argentyńczyka. Drugi to błąd spóźnionego Mathieu Flaminiego, który wyciął w polu karnym Messiego, a sam poszkodowany wykorzystał „jedenastkę”. Co ciekawe, Francuz minutę wcześniej zastąpił na placu gry swojego rodaka – Francisa Coquelina.

Arsenal może więc skupić się już na krajowych rozgrywkach, a jeśli piłkarze Wengera na poważnie myślą o wygraniu ligi, muszą z Old Trafford przywieźć komplet punktów i w sumie w dwóch meczach z tym rywalem zaliczyć komplet. Na Emirates Stadium sprawy rozstrzygnęły się błyskawicznie, a „Kanonierzy” zaaplikowali gościom z Manchesteru bagaż trzech bramek. Ta zadra tkwi na pewno w sercach fanów „Red Devils” – ci bowiem nie są przyzwyczajeni do porażek z Arsenalem, który w ostatnich latach była rzadkością. Mecze tych dwóch drużyn to kawał historii angielskiego futbolu i Premier League. To po prostu pozycja obowiązkowa.