W akcji mistrz i wicemistrz Anglii


Pierwsza kolejka angielskiej Premier League nie była udana dla zespołów, które ukończyły rozgrywki 2015/16 na podium. Tottenham tylko zremisował z Evertonem, a Arsenal i Leicester zgodnie przegrały swoje mecze. W sobotę o 18.30 „Kanonierzy” i „Lisy” staną naprzeciw w bezpośrednim starciu. Ktoś po dwóch seriach gier może mieć nosy zwieszona na kwintę…

Leicester 2.95, remis 3.60, Arsenal 2.45 – godz. 18.30
Porażka „Lisów” na rozpoczęcie rozgrywek była mocno zaskakująca. Oczywiście, nikt nie wymaga od sensacyjnego mistrza Anglii 2015/16 kolejnego sezonu w takiej formie. W meczu z mającym ogromne kadrowe problemy Hull City podopieczni Claudio Ranieriego byli jednak murowanym faworytem. Tymczasem mimo przewagi w liczbie sytuacji bramkowych, w końcowym rozrachunku więcej powodów do radości mieli gospodarze tamtego meczu. Beniaminek pokonał obrońcę tytułu 2:1.

Bezpieczne 90+ - korzystaj z promocji

Forma Leicester zaprezentowana w meczu z „Tygrysami” budzi wiele wątpliwości. Ekipa z King Power Stadium potrafiła przeważać i tworzyć bramkowe okazje, ale kilku czołowych piłkarzy kampanii 15/16 zupełnie zawiodło. Najwięcej krytyki spotkało zagubionego Wesa Morgana, zupełnie nieskutecznego Jamiego Vardy’ego oraz bezproduktywnych środkowych pomocników. Druga linia bez N’Golo Kante wyglądała jak lej po bombie. Po jednym meczu nie można wyciągać daleko idących wniosków, ale ziarno niepokoju zostało zasadzone, bo trudno uważać Hull City za kandydata do choćby środka tabeli w rozpoczynających się rozgrywkach. Najwięcej zależeć może od powrotu do odpowiedniej strzeleckiej dyspozycji Vardy’ego. Z Hull zaprzepaścił trzy świetne okazje. Czy w meczu z Arsenalem zdoła się poprawić? Kurs na jego bramkę wynosi 2.55.

Arsenal w zeszłą niedzielę rozegrał kolejny fascynujący mecz z Liverpoolem, ale wynik końcowy nie mógł cieszyć fanów z północnego Londynu. „The Gunners” prowadzili 1:0 po golu Walcotta, który chwilę wcześniej zmarnował też rzut karny. Huśtawka nastrojów trwała, bo niezwykle skuteczny po przerwie Liverpool zdobył cztery bramki i prowadził już 4:1! Arsenal zerwał się do odrabiania strat i ostatecznie skończyło się porażką 3:4 i nerwówką dla obu stron do samego końca. Ten wynik niespecjalnie dziwi, biorąc pod uwagę fakt, że Arsene Wenger nie mógł skorzystać z trzech swoich najlepszych stoperów. Laurent Koscielny nie był jeszcze w odpowiedniej formie fizycznej, a Gabriel i Per Mertesacker są kontuzjowani. Alternatywny środek defensywy stworzyli zatem Calum Chambers i Rob Holding. Trudno powiedzieć by to zestawienie zdało egzamin… Czy obrona londyńczyków znów będzie przypominać ser szwajcarski? Kurs na over 1,5 bramki Leicester wynosi 2.30.

Są jednak i pozytywne przesłanki dla kibiców Arsenalu. W zeszłym sezonie ich pupile byli jedynym klubem, który zdołał dwukrotnie pokonać Leicester. W pierwszej rundzie na King Power Stadium doszło do strzelaniny, w której gospodarze zdołali tylko dwukrotnie ranić przyjezdnych, a ci zadali aż pięć bolesnych ran. Hat-tricka ustrzelił wówczas Alexis Sanchez. Historia lubi się powtarzać? Hat-trick Sancheza tym razem to możliwość pomnożenia wkładu o 56.00!

W rewanżu emocji było co nie miara. Leicester objął prowadzenie po bramce Vardy’ego z mocno kontrowersyjnego rzutu karnego. Arsenal wyrównał za sprawą Theo Walcotta, a w doliczonym czasie gry, po faulu Marcina Wasilewskiego i rzucie wolnym padł gol na 2:1. Mesut Özil dograł piłkę w pole karne, tam głową wprost do bramki strącił ją wracający po kontuzji, wpuszczony z ławki rezerwowych Danny Welbeck. Arsenal oszalał, bo wygrał bardzo ważną batalię w drodze po mistrzostwo Anglii. Później jednak lepiej punktowały „Lisy” i na finiszu rozgrywek Arsenal i tak musiał oglądać plecy zespołu Ranieriego.

Leicester z historycznego punktu widzenia ma jednak swoisty kompleks Arsenalu. W pierwszym meczu tych drużyn na szczeblu Premier League „Lisy” wygrały 2:1, ale od tamtej pory w 19 kolejnych meczach londyńczycy nie przegrali ani razu. Remis lub wygrana podopiecznych Wengera to prawie pewniak! Kurs 1.44.