W Anglii znów grają


W poniedziałek piłkarze Premier League mieli wolny dzień, ale już dziś znów wyjdą na boisko. Wtorek i środa to kolejne dni rozgrywkowe, a przed nami 14. kolejka. W grudniu zawsze rozgrywki angielskiej elity nabierają rozpędu.

Manchester United 1.41, remis 4.65, Stoke City 8.75 – godz. 20.45
Gospodarze w sobotę gościli na Old Trafford Hull City, spokojnie wychodząc z tej rozgrywki zwycięsko (3:0). Była to trzecia wygrana „Czerwonych Diabłów” z rzędu w lidze. Wygląda na to, że wreszcie ekipa Louisa Van Gaala złapała odpowiedni rytm i z każdym kolejnym meczem powinno być lepiej. Personalnie United to zespół, który powinien walczyć o mistrzostwo, a tymczasem pierwsze kolejki sezonu wróżyły raczej kolejną walkę o udział w europejskich pucharach. Van Gaala niepokoić może jednak spora ilość kontuzji. W sobotę z Hull urazu doznał Angel Di Maria, który dziś raczej nie zagra. Stoke to typowy średniak, któremu tak samo blisko do strefy spadkowej, jak i miejsc gwarantujących udział w pucharach. Czy czwarty w tabeli Manchester łatwo wygra ten mecz? Kurs na bramkę Wayne’a Rooneya wynosi 2.12.

Burnley 2.80, remis 3.30, Newcastle 2.62 – godz. 20.45
Jeszcze kilka tygodni temu faworytem tej potyczki byłby beniaminek z Burnley. Zespół ten jednak, wraz z pozostałymi nowicjuszami w stawce, utrzymuje się w strefie spadkowej. Co innego „Sroki”. Newcastle zaliczyło świetną serię, windując się do górnej połowy tabeli. Dopiero w ostatni weekend podopieczni Alana Pardew przegral z West Hamem. Zupełnie niespodziewany renesans formy zespołu z St. James’ Park wskazuje, że to właśnie on może dziś sięgnąć po pełną pulę. Dla Burnley takie mecze przed własną publicznością, jak ten dziś, to spotkania niemal o życie. Podwójna szansa na gospodarzy oznaczona jest kursem 1.84.

Swansea 1.70, remis 3.85, QPR 5.20 – godz. 20.45
Walijczycy są na 8. pozycji w lidze. Świetnie oceniane są szczególnie letnie transfery „Łabędzi”, a wśród nich polski bramkarz, Łukasz Fabiański i islandzki pomocnik Gylfi Sigurdsson, który zalicza asystę za asystą, dorzucając do tego bramki. O tym, że Swansea potrafi być groźna dla najlepszych, przekonali się już w tym sezonie gracze Manchesteru United i Arsenalu. Czy jednak ekipa Garry’ego Monka będzie w stanie regularnie punktować także z drużynami z dolnych rejonów tabeli? Dziś każdy inny wynik niż wygrana Swansea będzie niespodzianką, bowiem QPR znajduje się w strefie spadkowej i mimo pozytywnych recenzji za grę w wielu spotkaniach, londyńczycy punktują mizernie. Potencjał w zespole jednak jest i over 1,5 bramki zdobyty przez gości w dzisiejszym spotkaniu to kurs 3.80.

Leicester 3.75, remis 3.60, Liverpool 2.02 – godz. 20.45
Trzeci z beniaminków i trzeci z rezydentów strefy spadkowej, czyli Leicester, gra u siebie z wicemistrzem Anglii. To jednak niemal jedyny pozytyw, który można w tym momencie napisać o „The Reds”. Liverpool znajduje się wprawdzie w środku stawki, ale gra fatalnie, a ostatnio niemal cudem pokonał 1:0 Stoke po golu Glena Johnsona. Gdy do tego dorzuci się równie słabe wyniki liverpoolczyków w Lidze Mistrzów, otrzymuje kiepski obraz drużyny trenera Brendana Rodgersa. Lisy z Leicester z Marcinem Wasilewskim, który zaczyna zbierać pochlebne opinie za swoje występy, marzą o pokonaniu gości. W tym sezonie mistrz ubiegłego sezonu Championship pokonał już Manchester United i urwał punkty Arsenalowi, więc kto wie czy tego samego nie zrobi z Liverpoolem. A może wreszcie odpalą sprowadzone do klubu latem armaty „The Reds”? Bramka Adama Lallany wyceniana jest na 4.25.

Crystal Palace 2.00, remis 3.45, Aston Villa 4.00 – godz. 21.00
Mecz o bardzo dużym ciężarze gatunkowym, choć trudno spodziewać się w nim fajerwerków. Crystal Palace jest 14., a Aston Villa 16. Oba zespoły mają w dorobku po 13 „oczek”. W znacznie lepszych nastrojach na Selhurst Park będą jednak gospodarze, którzy niedawno pokonali nawet Liverpool 3:1. Ostatniego zwycięstwa „The Villas” nie pamiętają już chyba nawet kibice tej drużyny. W ostatnich dziesięciu grach zespół ten zwyciężył tylko raz. W całym sezonie Aston Villa strzeliła tylko 7 goli – najmniej w całej lidze. Powrót do gry Christiana Benteke nie zmienił tych fatalnych statystyk – wręcz przeciwnie, bo kryzys się pogłębia. W tej sytuacji Aston Villa wydaje się łakomym kąskiem dla „Orłów”. Ich prowadzenie do przerwy oznaczone jest kursem 2.67.

West Bromwich 2.45, remis 3.30, West Ham 3.05 – godz. 21.00
West Brom, typowy średniak Premier League, notuje ostatnio zły czas – trzy kolejne porażki nie napawają optymizmem kibiców z „The Hawtorns”. Inna sprawa, że dwie z nich to mecze z Chelsea i Arsenalem, a takie porażki wstydu nie przynoszą. Dziś jednak o punkty znów będzie trudno, bo do podopiecznych Alana Irvine’a przyjeżdża piąty zespół ligowej tabeli. „Młoty” są pozytywnym zaskoczeniem rozgrywek, a Sam Allardayce triumfuje. Czy dziś będzie miał kolejną okazję do radości? Przy ewentualnym zwycięstwie WHU można pomnożyć swój ponad trzykrotnie - 3.05.