Walijskie wyzwanie „The Reds”


Znajdujący się w wysokiej formie Liverpool jedzie do Walii, gdzie czeka go mecz ze Swansea. Podopieczni Brendana Rodgersa muszą wygrać, jeśli nie chcą stracić dystansu do czołowej czwórki ligi. Swoje mecze w weekend wygrał zarówno Arsenal, jak i Manchester United.

Swansea 4.00, remis 3.45, FC Liverpool 2.00 – godz. 21.00
„Łabędzie” są typowym średniakiem. Obecnie drużyna Garry’ego Monka utrzymuje się na 9. pozycji. W przypadku wygranej Walijczycy przesuną się oczko wyżej, ale szans na europejskie puchary praktycznie już nie ma. Początek sezonu w wykonaniu Swansea był mocny – wystarczy przypomnieć inauguracyjne zwycięstwo na Old Trafford. „Łabędzie” potrafią być groźne dla najlepszych – w tym sezonie pokonały także Arsenal. Podwójna szansa na gospodarzy w tym meczu to kurs 1.85.

Wydawało się, że po odejściu Wilfrieda Bony’ego do Manchesteru City, wyraźnie utrącona zostanie siła ofensywna zespołu Swansea. Niektórzy wieszczyli wyraźny spadek zespołu w tabeli. Tymczasem w ostatnich pięciu spotkaniach ekipa Monka zdobyła 7 punktów, m.in. znów pokonując „Czerwone Diabły”. Nadal z dobrej strony pokazuje się Islandczyk Gylfi Sigurdsson, a kibiców w Polsce musi cieszyć niekwestionowana pozycja numer 1 Łukasza Fabiańskiego. Nasz bramkarz opuścił w tym sezonie ligowym jedynie mecz, w którym musiał odcierpieć karę za czerwoną kartkę. Fabiański zbiera dobre recenzje i wydaje się, że to on wyjdzie w podstawowym składzie Polaków na zbliżający się wielkimi krokami mecz eliminacyjny przeciwko Irlandii. Czyste konto „Fabiana” w meczu z „The Reds” wyceniamy na 4.20.

Po tragicznym początku sezonu, FC Liverpool wrzucił wreszcie wyższy bieg. Kibice z Anfield Road są zachwyceni – ich drużyna goni czołówkę i ma realną szansę zakończyć sezon w TOP 4, kwalifikując się do Ligi Mistrzów. W ostatnich 10 grach „The Reds” nie przegrali ani razu, tylko dwukrotnie remisując! Dla nabierającego rozpędu wicemistrza Anglii Swansea nie powinna być trudną przeszkodą, zwłaszcza mając w pamięci grudniowy mecz w Liverpoolu – wówczas gospodarze rozgromili przyjezdnych 4:1. Tamto spotkanie również kończyło kolejkę w poniedziałkowy wieczór. Powtórka takiego wyniku dziś wyceniana jest przez nas na 35.00.

Przy rywalizacji Liverpoolu ze Swansea nie sposób akapitu nie poświęcić osobie środkowego pomocnika „Łabędzi” – Jonjo Shelvey’a. W latach 2010-2013 ten 23-letni Anglik reprezentował barwy Liverpoolu, rozgrywając w lidze w sumie 47 spotkań. Przed zeszłym sezonem 2013/14 w klubie z Anfield Road zdecydowano się wytransferować łysego playmakera do Swansea. Shelvey z miejsca stał się podstawowym zawodnikiem w nowym klubie, a takiego statusu nie potrafił wypracować sobie w Liverpoolu. W sezonie 2013/14 w meczu ze swoim poprzednim pracodawcą Shelvey miał udział przy wszystkich czterech bramkach, a mecz zakończył się wynikiem… 2:2!! Już w 2. minucie otworzył on wynik spotkania, by następnie dwukrotnie asystować przy trafieniach rywali! Finalnie Shelvey otworzył także drogę do bramki koledze i zaliczył asystę przy bramce wyrównującej Michu. W rewanżu Liverpool wygrał 4:3, a jednego z goli dla Swansea zdobył oczywiście nie kto inny jak Shelvey. Jakby tego było mało – wpisał się on także na listę strzelców ostatniego, wspomnianego już przez nas meczu z 29 grudnia 2014 roku. Wówczas strzałem głową pokonał Łukasza Fabiańskiego, notując bramkę samobójczą! Jak widać gdy Swansea gra z Liverpoolem – Jonjo Shelvey zawsze jest na świeczniku, zawsze strzela bramki i jest mu kompletnie wszystko jedno kto na tym zyskuje. To oczywiście pół żartem. Na serio polecamy jednak obstawienie bramki 23-letniego Anglika – to kurs 6.25.