Wciąż jest o co grać


Niezależnie od rozstrzygnięć ostatnich kolejek Premier League, w Chelsea i Manchesterze City ligową kampanię 2015/16 uzna się za porażkę, a być może nawet klęskę. To jednak nie oznacza, że „The Blues” „The Citizens” nie mają już o co grać. Stawką dla jednych jest kolejna edycja Ligi Europy, a dla drugich Ligi Mistrzów. W sobotę o 18.30 na Stamford Bridge pojedynek, który miał rozstrzygać o losach tytułu, a tymczasem jest starciem 10. z 4. zespołem ligowej tabeli!

Chelsea 2.70, remis 3.45, Manchester City 2.65 – godz. 18.30
W znacznie lepszych humorach do tego pojedynku podejdą goście. We wtorek Manchester City po raz pierwszy w historii klubu awansował do półfinału Ligi Mistrzów, eliminując faworyzowane Paris SG. Ten wielki sukces może napędzić „Obywateli” do jeszcze lepszej gry w końcówce sezonu. Inna sprawa, że mecz mógł także kosztować zespół Manuela Pellegriniego mnóstwo sił i w tym kontekście przewaga leży po stronie Chelsea. Londyńczycy rundę wcześniej nie sprostali paryżanom i w ciągu tygodnia mieli wolne od grania.

Sukces w Lidze Mistrzów to nie jedyny powód, dla którego „Citizens” mogą się radować. Depczący po piętach lokalny rywal z Old Trafford dostał w minioną niedzielę solidne „bęcki” od Tottenhamu i przewaga City nad United wynosi 4 punkty. To nie tylko prestiżowa rywalizacja o dominację w mieście, ale przede wszystkim o 4. miejsce w lidze, które skutkuje grą w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. W tym momencie „Citizens” tracą już tylko 2 punkty do trzeciego Arsenalu i widać wyraźnie, że zespół wraca do formy. Prowadzenie gości do przerwy wyceniamy na 3.25.

Powrót do lepszej gry i notowania lepszych wyników, raczej nieprzypadkowo, zbiegł się z powrotem na boisko kontuzjowanego przez dłuższy czas Kevina De Bruyne. W dwumeczu z mistrzami Francji Belg okazał się mężem opatrznościowym „Obywateli”, zdobywając dla nich dwa z trzech goli w tej rywalizacji. De Bruyne napędza ofensywne poczynania zespołu, a zdrowi są już także Yaya Toure, David Silva, Sergio Aguero i Samir Nasri. Wszyscy razem tworzą ogromny potencjał „Citizens”. Ten byłby jeszcze większy, gdyby wyleczył się Raheem Sterling. To jednak nie brak Sterlinga, a nieobecność największego pechowca w zespole w tym sezonie – Vincenta Kompany’ego spędza sen z powiek Pellegriniego. Kompany jest nieocenioną wartością dla linii obronnej błękitnej drużyny.

W Chelsea jedynym bodźcem, który pobudza ostatnio wydzielanie endorfin jest osoba Antonio Conte. Włoski trener od nowego sezonu obejmie stery na Stamford Bridge i jeśli będzie pracował tak skutecznie jak w Juventusie, wielkie sukcesy powrócą do południowo-zachodniego Londynu bardzo szybko. Ten sezon jest już spisany na straty, ale przy odpowiednio dobrym finiszu wciąż możliwy jest awans do Ligi Europy. Obecnie strata punktowa jest spora, ale na pewno do odrobienia. Jak myśleć jednak o spektakularnych wyczynach, gdy przegrywa się ze Swansea? Porażka w „Łabędziami” była notabene pierwszą ligową porażką pod wodzą Guusa Hiddinka. Teoretycznie więc okres pracy Holendra można by więc oceniać pozytywnie. Praktycznie na serie meczów bez przegranej składały się w dużym stopniu remisy, które w znikomym stopniu poprawiały sytuację Chelsea.

Mimo bardzo mizernej formy „The Blues” w tym sezonie, żadnej drużynie od rozgrywek 2011/12 (wtedy Liverpool) nie udało się ugrać ligowego dubletu (6 punktów) w meczach z Chelsea. Manchester City staje przed taką szansą, bowiem w pierwszym meczu na Etihad Stadium (2. kolejka) padł wynik 3:0 dla gospodarzy.

Chelsea i Manchester City spotkały się w tym sezonie także w Pucharze Anglii. Manuel Pellegrini kompletnie jednak zlekceważył te rozgrywki i ten mecz, wystawiając w pierwszym składzie sześciu młodzieżowców, a w całym meczu posyłając do boju aż ośmiu. Chelsea wygrała 5:1! W sobotni wieczór zwycięstwo gospodarzy z handicapem (-1) oznaczone jest kursem 5.30!