Wielki mecz faworytów


Gdyby kolejka Premier League była ucztą, należałoby stwierdzić, że chronologia podawania potraw została zaburzona. Danie główne zostało bowiem na deser. Właśnie dziś – w poniedziałek – w północnym Londynie dojdzie do konfrontacji dwóch najpoważniejszych kandydatów do mistrzowskiego tytułu w sezonie 2015/16. Arsenal podejmie Manchester City!

Arsenal 2.44, remis 3.53, Manchester City 3.05 – godz. 21.00
Gospodarze do meczu przystępują z punktem przewagi nad „Citizens”. Zwycięstwo pozwoliłoby uzyskać zauważalną, choć wciąż niewielką przewagę czterech „oczek”. Trzeba jednak pamiętać, że to wszystko dzieje się za plecami lidera – Leicester City. Drużyna „Lisów” wygrywa mecz za meczem, niczym gliwicki Piast w Ekstraklasie i przed dzisiejszym hitem ligi ma 5 punktów przewagi nad Arsenalem i 6 nad Manchesterem City. Bukmacherzy nie mają jednak wątpliwości – zespół Claudio Ranieriego musi zacząć gubić punkty, a wtedy w mistrzowskiej batalii pozostaną kluby z Londynu i Manchesteru. Właśnie dlatego dzisiejszy mecz na The Emirates jest tak ważny. Dla Leicester najlepszą wiadomością byłby z pewnością remis, który wyceniamy na 3.53. A warto nadmienić, że z sześciu ostatnich ligowych gier Arsenalu z City na The Emirates, cztery kończyły się właśnie podziałami punktów (do tego po jednym zwycięstwie każdej ze stron).

Specjalna adwentowa oferta na mecz Arsenal – Manchester City

Arsenal w ostatnich latach miał ogromne problemy z wygrywaniem meczów przeciwko innym drużynom z czołówki ligi. Ten trend się już odwrócił, a styczniowa wygrana podopiecznych Arsene’a Wengera na Etihad Stadium była najlepszym na to dowodem. Trzeba pamiętać, że „Kanonierzy” w sezonie 2014/15 ograli Manchester City także w meczu o Tarczę Wspólnoty, a w meczu ligowy u siebie zremisowali 2:2. W tym sezonie na rozkładzie „The Gunners” znalazł się z kolei inny zespół z Manchesteru – „Czerwone Diabły” wyjechały z północnego Londynu z trzybramkowym bagażem. Jeśli dziś gospodarzom uda się strzelić więcej niż 2,5 bramki trafimy kurs 4.25.

Czy Arsenal może pokusić się o kolejne pokonanie upiornie bogatego i naszpikowanego gwiazdami rywala? Problemem „Kanonierów” – niemal tradycyjnie – stały się kontuzje czołowych zawodników. Co wystarczyło na pokonanie Olympiakosu Pireus czy Aston Villi, może być zbyt małą wartością w starciu z „Obywatelami”. Przypomnijmy, że z powodu urazów nie zagrają dziś na pewno Francis Coquelin, Santi Cazorla, Danny Welbeck, Jack Wilshere, Tomas Rosicky czy Mikel Arteta. Szczególnie nieobecność dwóch pierwszych, etatowych środkowych pomocników, wydaje się być mocno kłopotliwa. Pod sporym znakiem zapytania stoi także występ Alexisa Sancheza, który dopiero dochodzi do siebie po krótkotrwałym urazie. Podwójna szansa na gości to w tym meczu mnożnik 1.64.

Z kolei „The Citizens” największy kadrowy rozgardiasz zdają się mieć już za sobą. Do zdrowia wrócił kreator gry ofensywnej – David Silva. Prawdopodobnie dziś do gry wróci drugi z wielkich nieobecnych ostatnich tygodni – Sergio Aguero, który w tym sezonie już trzy razy wylatywał ze składu zespołu z powodu różnych przypadłości! Gol Aguero to kurs 2.43.

W ostatnich kolejkach ekipa trenera Manuela Pellegriniego nie grała olśniewającego futbolu – wygrała tylko dwa z pięciu ostatnich spotkań, a triumf przeciwko Swansea był bardzo szczęśliwy – „Citizens” zawdzięczają go rykoszetowi od głowy Kelechiego Ikeanacho po strzale Yaya Toure w ostatniej akcji meczu. Gdy do tego dołożymy fakt, że wciąż poza grą pozostaje Vincent Kompany, lider formacji obronnej gości, to szanse Arsenalu na korzystny wynik wzrastają. Arsenal przegrał zresztą u siebie z Manchesterem City tylko raz w ostatnich 30 spotkaniach! Było to 13 stycznia 2013 roku, a bramki dla przyjezdnych zdobyli wówczas James Millner i Edin Dżeko. Dziś jeden reprezentuje już barwy Liverpoolu, a drugi AS Romy. W Manchesterze o sile ognie poza Silvą i Aguero decydują za to inni ludzie – Raheem Sterling, Kevin De Bruyne czy też Jesus Navas.

Choć obaj menadżerowie podkreślają, że mecz rozgrywany 21 grudnia nie może być spotkaniem decydującym o tytule, to wszyscy mają świadomość, że jest to jednak niezwykle istotna rywalizacja – także z punktu widzenia psychologii i morale obu ekip. Zwycięzca zostanie liderem grupy pościgowej za „Lisami” z Leicester. Poza tym taki zastrzyk dodatkowej energii przed bardzo trudnym okresem świąteczno-noworocznym to rzecz nie do pogardzenia. Dla fanów Premier League to absolutnie pozycja obowiązkowa, a z braku dużej konkurencji – każdy kibic sportu powinien o 21.00 zasiąść przed telewizorem czy ekranem komputera i obejrzeć spotkanie na Emirates Stadium.