Wielki powrót Mourinho na Stamford Bridge


W środę oczy kibiców piłkarskich w całej Europie skierowane były na Camp Nou i Pepa Guardiolę, który wrócił na „stare śmieci”, tym razem jako trener Manchesteru City. Dla Katalończyka powrót ten okazał się bolesny, a Barcelona ograła „Obywateli” 4:0. Dziś kolejny wielki menadżer wraca do klubu, z którym odnosił największe sukcesy. Jose Mourinho w roli szkoleniowca Manchesteru United zmierzy się z Chelsea, oczywiście na Stamford Bridge, gdzie wciąż nie brakuje fanów kochających Portugalczyka.

Chelsea 2.30, remis 3.30, Manchester United 3.50 – godz. 17.00
Mourinho jako trener Chelsea trzykrotnie wygrywał Premier League, trzykrotnie Puchar Ligi Angielskiej i raz Puchar Anglii. To ostatnie trofeum zdobył notabene po finale przeciwko Manchesterowi United. Swoją drugą przygodę z Chelsea „Mou” skończył jednak jako przegrany. Chelsea broniąc mistrzowskiego tytułu w zeszłym sezonie przegrywała mecz za meczem, lądując w środku tabeli. W grudniu cierpliwość Romana Abramowicza się skończyła, a drużyna była już wyraźnie skonfliktowana ze swoim trenerem. Mourinho został zwolniony, a do końca sezon „The Blues” poprowadził Guus Hiddink. Od rozgrywek 2016/17 trenerem londyńskiej ekipy został zaś Antonio Conte. Mourinho także znalazł sobie nowego miejsce pracy – Old Trafford, gdzie ani David Moyes, ani Louis van Gaal nie byli w stanie nawiązać do sukcesów Sir Alexa Fergusona. Czy będzie to w stanie zrobić Mourinho? Jest stanowczo za wcześnie by odpowiadać na to pytanie.

Mourinho wraca na Stamford Bridge jako trener innego zespołu po raz drugi w życiu. W sezonie 2009/10 jako szkoleniowiec Interu Mediolan wygrał w Londynie 1:0, pieczętując awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. „Nerazzurri” sięgnęli w tamtym sezonie po zwycięstwo w tych rozgrywkach. Czy Mourinho znów zatriumfuje na obiekcie Chelsea, wygrywając w swoim stylu, 1:0? Kurs na taki wynik na korzyść „Czerwonych Diabłów” to 10.00.

Dla Portugalczyka i jego Manchesteru United to niezwykle ważny tydzień. Rozpoczęło się od poniedziałkowego remisu 0:0 z Liverpoolem, po kiepskim meczu, w którym na pochwały zasługiwał głównie David de Gea. Hiszpański bramkarz United popisał się dwiema wybornymi paradami, ratując swój zespół przed porażką. W czwartek „Czerwone Diabły” mierzyły się z Fenerbahce Stambuł w Lidze Europy i ten mecz zakończył się pewnym, wysokim zwycięstwem ManU 4:1. Dzisiejsza konfrontacja na Stamford Bridge to jednak znów, podobnie jak poniedziałkowy mecz z Liverpoolem, najwyższy ciężar gatunkowy – wielki prestiż, ranga i znaczenie dla ligowej tabeli, gdzie jedni i drudzy oglądali na razie plecy czołówki. Straty nie są jeszcze zbyt duże, ale dziś przegrany może je tylko zwiększyć. Remis nie zadowoli nikogo, a kurs na kompromisowe rozstrzygnięcie to 3.30.

W ostatnich sezonach Manchester United nie ma powodów do optymizmu przed pojedynkami z Chelsea. Ekipa z Old Trafford nie potrafi pokonać „The Blues” od 10 spotkań we wszystkich rozgrywkach, na co składa się także 7 ligowych meczów! Ostatni raz „Red Devils” pokonali Chelsea w październiku 2012 roku, zwyciężając wówczas 3:2. Tamto zwycięstwo było jedynym triumfem United na Stamford Bridge w 14 ostatnich meczach Premier League – poza tym 5 remisów i aż 8 porażek. Mourinho wraca więc nie tylko na „stare śmieci”, ale przyjeżdża na niezwykle trudny dla swojego aktualnego pracodawcy teren. W dodatku londyńczycy do gry przystępują wypoczęci, bo w środku tygodnia mieli wolne. Ostatnie spotkanie zespół Conte zagrał w zeszłą sobotę – 15 października. W tym czasie United zdążyli już zagrać dwa spotkania! Mało tego, Chelsea notuje serię dwóch kolejnych ligowych zwycięstw, a Manchester dwóch remisów. Przesłanek wskazujących na zwycięstwo „The Blues” jest więc dziś naprawdę sporo. Prowadzenie gospodarzy po pierwszych 45 minutach wyceniamy na 2.90.

Bezpieczne 90+ - promocja obowiązuje w meczach Premier League

Na szpicy w obydwu zespołach zobaczymy świetnych napastników, słynących z trudnych charakterów. W zdecydowanie lepszej formie jest ten z Chelsea – Diego Costa. Strzelił już w tym sezonie ligowym 7 goli i dorzucił 2 asysty – to właśnie on przewodzi klasyfikacji ligowych snajperów. Tymczasem licznik Zlatana Ibrahimovicia zatrzymał się na liczbie 4 i po udanym początku przyszedł pierwszy kryzys. Czy dziś Szwed zdoła się przełamać? Za jego gola płacimy kursem 3.30.

Ciekawie powinno być także w środku pola, gdzie dojdzie choćby do konfrontacji dwóch środkowych pomocników reprezentacji Francji. Po jednej stronie N’Golo Kante, jeden z najlepszych piłkarzy ubiegłego sezonu Premier League, a po drugiej najdroższy zawodnik na kuli ziemskiej – Paul Pogba. Gwiazd światowego formatu nie brakuje także na innych pozycjach – niezwykle mocno obsadzone są przecież także „klatki” w obu ekipach. Klasa Thibault Cortouisa i Davida de Gei jest niepodważalna. Jeśli ten pierwszy zachowa czyste konto, trafiamy kurs 2.75, jeśli ten drugi – 3.65.