Wraca "Yes, we Kane"?


Derby północnego Londynu to w ostatnim czasie istny samograj. Dwie znienawidzone strony, niechęć często podsycana przez zawodników obu zespołów, do tego walka o czołowe lokaty w lidze i niemal zawsze bardzo emocjonujące widowiska. No i smaczki, takie jak Harry Kane, wychowanek Arsenalu, który bez sentymentu strzela bramki dla „Kogutów”. Anglik w niedzielę wraca po kontuzji do składu Tottenhamu. Właśnie na mecz z „Kanonierami”…

Arsenal 1.95, remis 3.55, Tottenham 4.35 – niedziela 13.00
Biorąc pod uwagę początek sezonu piłkarze Arsenalu i Tottenhamu to obok Manchesteru City i Liverpoolu i Chelsea jedni z najpoważniejszych kandydatów do mistrzostwa Anglii – tak wyczekiwanego w północnym Londynie. Spurs takim wyczynem nie mogą pochwalić się wcale, a ich bardziej utytułowani sąsiedzi ostatni raz świętowali ponad dekadę temu! Głód sukcesu w jednym i drugim obozie jest więc ogromny. Arsenal w ostatnich latach rekompensował go sobie Pucharami Anglii, Tarczami Wspólnoty (po dwa razy), czy tradycyjnymi awansami do Ligi Mistrzów. W dodatku podopieczni Arsene’a Wengera rokrocznie kończą rozgrywki Premier League przed Tottenhamem. Apogeum tej bolesnej dla Spurs serii był zeszły sezon, kiedy na kilka kolejek przed końcem tylko zespół „Kogutów” mógł powstrzymać mistrzowskie zapędy „Lisów” z Leicester, a na finiszu ligi dał się jeszcze wyprzedzić lokalnemu rywalowi z The Emirates, przegrywając w ostatniej kolejce 1:5 ze zdegradowanym już Newcastle! Fani Arsenalu, by dokuczyć sąsiadom zza miedzy, zawsze podkreślają, że są krok przed nimi. Czy tak będzie w sobotę? Prowadzenie do przerwy i zwycięstwo na koniec Arsenalu wyceniamy na 3.05.

W czołówce ligowej tabeli ciasno, co na tak wczesnym etapie sezonu nie jest wielką niespodzianką. Arsenal jest drugi, z takim samym dorobkiem punktowym jak prowadzący Manchester City i trzeci Liverpool. Punkt za nimi notująca cztery wygrane z rzędu Chelsea, a trzy punkty mniej mają na koncie „Koguty”. W przypadku zwycięstwa gospodarzy, różnica między rywalami z północnego Londynu wzrośnie do sześciu „oczek”, ale wygrana gości oznaczać będzie równowagę. Tottenham wyraźnie zagubił jednak gdzieś formę i zremisował trzy kolejne mecze ligowe – z West Bromem, Bournemouth i Leicester, co raczej nie jest sukcesem podopiecznych Mauricio Pochettino. W Champions League Spurs także wiedzie się średnio i czeka ich zacięta batalia o wyjście z grupy. Takich problemów nie ma Arsenal, który zapewnił już sobie awans do 1/8 finału. Dla Wengera to zresztą zupełna norma. W przełamaniu słabszych wyników „Kogutom” ma pomóc powrót Harry’ego Kane po kontuzji kostki. Gol Anglika oznaczony jest kursem 2.90.

W ostatnich sezonach Kane stał się prawdziwym katem Arsenalu, którego to klubu jest wychowankiem. Kane szybko jednak pożegnał się w młodym wieku z drużynami młodzieżowymi „The Gunners”, gdzie nie otrzymał prawdziwej szansy. Na dobre rozbłysnął dopiero w Tottenhamie i trudno się dziwić, że nie darzy sentymentem swojego pierwszego klubu. W zeszłym sezonie na Emirates padł remis 1:1. Kane otworzył wynik, ale odpowiedział Kieran Gibbs. W rewanżu także zakończyło się podziałem punktów – 2:2. Dla Tottenhamu trafiali Toby Alderweireld i oczywiście Kane. Znacznie boleśniejszy dla kibiców Arsenalu był mecz z lutego 2015 roku, jeszcze w ramach sezonu 2014/15. „Kanonierzy” prowadzili na White Hart Lane 1:0 po golu Mesuta Özila. W drugiej połowie dwa gole strzelił Kane i pogrążył Arsenal, który pierwszy raz od dawna miał niekorzystny bilans ligowego dwumeczu z nieprzyjacielem z tej samej dzielnicy. Czy Koscielny, Mustafi i spółka zdołają powstrzymać snajpera Tottenhamu? Czyste konto gospodarzy to kurs 3.00.

Obstaw Arsenal-Tottenham i zgarnij darmowe spiny

Trzy z ostatnich czterech North London Derby w lidze kończyły się remisami, a czwarte wygraną Tottenhamu. Goście mogą w niedzielę wyrównać swoją najdłuższą serię meczów bez porażki z Arsenalem, która wynosi pięć gier. Zadanie to będzie jednak niełatwe, biorąc pod uwagę, że Arsenal strzelał przynajmniej jednego gola w 34 z 35 ostatnich derbów. Wyjątkiem był tu bezbramkowy remis w 2009 roku. Over 0,5 gola gospodarzy po kursie 1.13.

W ekipie Wegnera pod znakiem zapytania stoją występy kilku zawodników – obu lewych obrońców, czyli Kierana Gibbsa i Nacho Monreala, a także pomocników – Theo Walcotta i Santiego Cazorli. Wszyscy zmagają się z drobnymi urazami. Najpoważniejszym ubytkiem w zespole Spurs będzie nieobecność Toby’ego Alderweirelda. Poza grą są również Erik Lamela i Moussa Sissoko. Poważniejsze osłabienia są więc po stronie gości, zwłaszcza że niewiadomą jest forma Kane’a po około miesięcznej przerwie.