Zapomnieć o Burnley


Trzecią kolejkę zmagań w angielskiej Premier League otworzy mecz Tottenhamu z Liverpoolem, który uchodzi za najciekawiej zapowiadające się spotkanie tej kolejki. Goście przyjeżdżają na White Hart Lane po wstydliwej porażce 0:2 z beniaminkiem z Burnley. Czy znów wizyta w północnym Londynie będzie dla Jürgena Kloppa owocna i sympatyczna?

Tottenham 2.37, remis 3.50, Liverpool 3.16 – sobota 13.30
W zeszłym sezonie oba mecze tych drużyn w rozgrywkach ligowych zakończyły się remisami. W październiku 2015 w debiucie Kloppa w roli menadżera „The Reds” padł remis 0:0. W rewanżu było 1:1. Przedłużyło serię meczów Tottenhamu bez zwycięstwa nad Liverpoolem to aż siedmiu. Ostatni raz „Spurs” zdołali ograć zespół z miasta Beatlesów w listopadzie 2012 roku. W tamtym meczu padł wynik 2:1 dla „Kogutów”, a Gareth Bale zdobył gola i… gola samobójczego. Czy znów Tottenham nie znajdzie sposobu na Liverpool? Zwycięstwo lub remis gości wyceniamy na 1.63.

Tak jak wspomnieliśmy we wstępie, Liverpool w tym sezonie zaliczył już jeden spektakularny występ w północnym Londynie. W 1. kolejce podopieczni Kloppa mierzyli się z Arsenalem. Mecz był widowiskiem niezwykle atrakcyjnym dla kibiców i obfitował w gole i zwroty akcji. Ostatecznie Liverpool wygrał jednak 4:3, co utwierdziło wielu fanów tego zespołu w przekonaniu, że sezon 2016/17 może być powrotem Liverpoolu na należne mu miejsce w czołówce ligi, gwarantujące udział w Lidze Mistrzów. Przypomnijmy, że liverpoolczycy w bieżącym sezonie nie grają w żadnym z europejskich pucharów, bowiem zajęli raptem 8. pozycję na finiszu poprzedniej kampanii. Mecz 2. kolejki z Burnley szybko i brutalnie sprowadził na ziemię roztaczających hurraoptymistyczne scenariusze fanów „The Reds”. Wprawdzie w środku tygodnia udało się rozgromić 5:0 Burton w Pucharze Ligi, ale to rozgrywki trzeciej kategorii i prawdziwy test dla Liverpoolu przyjdzie w sobotnie popołudnie na White Hart Lane.

W meczu z Burton dwa gole dla Liverpoolu zdobył Daniel Sturridge, który stracił mecz z Arsenalem z powodu urazu. Z Burnley nie błyszczał, ale to wciąż najistotniejszy snajper w talii Kloppa. Czy potwierdzi swój instynkt snajperski na White Hart Lane? Za jego gola płacimy kursem 2.85.

Tottenham sezon rozpoczął od remisu 1:1 z Evertonem. Nie był to może wynik marzeń, ale punkt przeciwko drużynie Ronalda Koemana można przyjąć w kategoriach rezultatu przyzwoitego. W 2. kolejce „Spurs” męczyli się niemożebnie z Crystal Palace, nie mogąc sforsować defensywy „Orłów”. W końcu sztuka ta udała się nowemu nabytkowi drużyny, Victorowi Wanyamie. Jego gol zapewnił „Kogutom” trzy punkty i co za tym idzie obecność w szerokiej czołówce po dwóch kolejkach.

Mauricio Pochettino ma jednak także swoje problemy. Z powodu kontuzji poza grą jest przede wszystkim podstawowy bramkarz drużyny, Hugo Lloris. Zastępuje go Michael Vorm. Z Crystal Palace zachował on czyste konto, ale drużyna Alana Pardew prawie w ogóle nie niepokoiła holenderskiego golkipera. Gdy trafi on pod nieco większy ostrzał, może się okazać, że brak Llorisa będzie bardzo odczuwalny. Francuz nie raz w barwach Tottenhamu pokazywał jak wielkiej klasy jest golkiperem. Więcej niż 1,5 bramki gości w sobotnim szlagierze Premier League? Tu mamy kurs 2.48.

Warto przytoczyć ciekawostkę statystyczną – pod wodzą trenera Kloppa, któremu niedługo stuknie rok pracy na Anfield Road, ekipa Liverpoolu nigdy nie zaliczyła dwóch ligowych porażek z rzędu i dwóch meczów bez strzelonej bramki z rzędu. Tottenham ma szansę przerwać tę serię i mocno nadszarpnąć wiarę liverpoolczyków w sukces sezonu 2016/17 już na jego początku. Nie będzie to jednak zadanie łatwe. Spodziewamy się wyrównanego i trzymającego w napięciu do samego końca widowiska. Remis wyceniony jest 3.50.