Puchar, który rządzi się swoimi prawami


Przed nami dwa ostatnie mecze 1/8 finału Pucharu Polski. Rozgrywki „tysiąca drużyn”, jak zwykło się określać PP, od lat pełne są niespodzianek. Wyświechtane stwierdzenie o rządzeniu się swoimi prawami ma zastosowanie, bowiem wielu „papierowych” faworytów wystawia rezerwowe składy, by jak najszybciej pozbyć się garba w postaci pucharu. Dziś jednak powinno być ciekawie, bo obejrzymy cztery ekstraklasowe zespoły.

Lech Poznań 1.57, remis 3.75, Jagiellonia Białystok 5.85 – godz. 17.45
Szczególnie ciekawa para. Jej zwycięzca zmierzy się ze Zniczem Pruszków. Faworytem są gospodarze, ale ostatnia gra Jagiellonii, która pozwoliła jej wskoczyć do czołówki rozgrywek ligowych, nie może przejść bez echa. Zespół Macieja Skorży czeka trudne zadanie. Inna sprawa, że Lechici powinni być szczególnie zmobilizowani do gry w Pucharze Polski, bowiem drabinka jest tak ułożona, że zespół z Poznania faworytem może nie być dopiero w finale, jeśli trafi na Legię. A wtedy już nawet porażka w meczu finałowym może oznaczać kwalifikację do europejskich pucharów. Z ligi o taki sukces teoretycznie może być znacznie trudniej – choćby ze względu na postawę zespołów takich jak „Jaga” – nieprzewidywalnych, ale bardzo skutecznych. Szczególną furorę w ekipie Michała Probierza robi Maciej Piątkowski, lider klasyfikacji strzelców T-Mobile Ekstraklasy. Białostoczanie nie robią sobie nic z faktu, że ich zespół opuścił Dani Quintana. Podwójna szansa na gości w tym spotkaniu wiąże się z kursem 2.28.

Promocja "Poleć Przyjaciela"

Legia Warszawa 1.35, remis 4.30, Pogoń Szczecin 10.50 – godz. 20.45
Jeszcze bardziej murowanym kandydatem do awansu niż Lech jest Legia. Warszawianie na własnym terenie zmierzą się z Pogonią Szczecin, która ostatnio przędzie dość mizernie. Goście zwolnili trenera Dariusza Wdowczyka, a nadzieją na lepsze dni ma być zatrudnienie wyrzuconego z Ruchu Chorzów Jana Kociana. Na Słowaka będzie to pierwszy mecz w roli oficjalnego trenera „Portowców” – do tej pory regulacje prawne nie pozwalały mu pełnić tej funkcji. Legia prowadzi w lidze, prowadzi w grupie Ligi Europy i ma chrapkę także na Puchar Polski. Na Pepsi Arenie nikt nie wyobraża sobie innego rozstrzygnięcia niż pokonanie Pogoni. Do niedawna zresztą mecz między tymi zespołami z punktu widzenia kibicowskiego uchodziłby za spotkanie przyjaźni. Drogi fanów Legii i Pogoni jednak się rozeszły. A jak będzie na boisku? Wygrany z tej pary wiosną zmierzy się w ćwierćfinale ze Śląskiem Wrocław. Awans gospodarzy to kurs 1.22.