5 rzeczy, które wiemy po meczu z Gruzją


1. Arkadiusz Milik. Wygląda na to, że to właśnie snajper Ajaksu Amsterdam stał się najgroźniejszą bronią kadry trenera Adama Nawałki. Gdy drużynie nie idzie, a potrzebny jest przebłysk geniuszu, najczęściej liczyć możemy właśnie na Milika. Postępy jakie robi ten napastnik w swoim holenderskim klubie są kolosalne. W meczu z Gruzją Arek kilka razy pokazał jak dobrze ułożona jest jego lewa stopa, a gol otwierający wynik był tego najlepszym przykładem. Po dotychczas rozegranych spotkaniach eliminacyjnych Milik jest liderem klasyfikacji asyst, a oprócz tego ma w dorobku cztery gole. To wielki przywilej naszej kadry, mieć w pierwszej linii ataku duet Milik – Lewandowski. Ten drugi jest przecież liderem klasyfikacji strzelców w eliminacjach.

2. Dobro drużyny. W ten płynny sposób przechodzimy do Roberta Lewandowskiego. A jeśli do niego, to także do Kuby Błaszczykowskiego. Konflikt obu panów jest tajemnicą poliszynela, ale to co zobaczyliśmy w sobotę, radowało serca kibiców. Przy trzeciej bramce dla Polski, a drugiej „Lewego” asystę zaliczył właśnie Kuba. Przypomniały się piękne szarże obu panów w Borussii Dortmund, czy chociażby gol z Euro 2012 w meczu z Grecją. Wtedy też z prawej strony dogrywał Błaszczykowski, a akcję głową wykończył Lewandowski. Z Gruzinami zaraz po golu obaj panowie padli sobie w ramiona, jak starzy dobrzy kumple, zapominając choć na chwilę, o tym co ich dzieli. W takich chwilach najważniejsze jest dobro drużyny, a chyba nikt nie ma wątpliwości, że w reprezentacji jest miejsce dla obydwu, którzy w ostatnich latach byli najlepszymi polskimi piłkarzami. Słowem – świetnie, że Kuba wrócił do kadry i jeszcze lepiej, że znów potrafił na boisku dogadać się z „Lewym”.

3. Szczęście. Dobra drużyna, by odnieść sukces, często potrzebuje także szczęścia. Kadra Nawałki to szczęście ma. Dużo można powiedzieć o meczu z Gruzją, ale na pewno nie to, że był to dobry mecz w wykonaniu Polaków. W pierwszej połowie sporo zmarnowanych okazji, a po przerwie nudna, przewidywalna gra. Gdyby nie przebłysk Milika i fenomenalna końcówka Lewandowskiego, mogło być różnie. Przed hat-trickiem „Lewego” to Gruzini mieli doskonałe okazje i śmiało mogli wyrównać, a może nawet wyjść na prowadzenie. Tak się jednak nie stało. Łut szczęścia znów był przy chłopcach Nawałki i trzy punkty, których zdobycie z Gruzją było dla nas koniecznością, trafiły na biało-czerwone konto.

4. Pazdan partnerem Glika? Jednym z większych niepokojów przed meczem z Gruzją była obsada środka obrony. Lider tej formacji, Kamil Glik pauzował za nadmiar żółtych kartek. Parę stoperów stworzyli więc Łukasz Szukała i Michał Pazdan. Zawodnik Jagiellonii ma za sobą niezwykły sezon. W pierwszej części grywał głównie jako defensywny pomocnik, ale z czasem trener Michał Probierz przesunął go do defensywy, a Pazdan spisywał się tam wybornie. Jego dobra postawa została zauważona przez selekcjonera kadry narodowej i Pazdan najpierw otrzymał powołanie, a potem także szansę gry w pierwszym składzie z Gruzinami. Ci może nie są futbolowymi geniuszami, ale należy docenić dobrą postawę obrońcy „Jagi” i postawić pytanie, czy to właśnie nie Pazdan powinien partnerować Glikowi w kolejnych meczach. Zwłaszcza, że Łukasz Szukała zniknął z europejskich radarów i jego forma może być wielką niewiadomą.

5. Zdecyduje październik. Wiemy już dużo. Awans jest blisko. Najprawdopodobniej z odtrąbieniem sukcesu i meldunkiem wykonania zadania, poczekać będzie trzeba do października. We wrześniu naszych zawodników czekają dwa mecze. Wyjazdowy z Niemcami i obiektywnie trzeba przyznać, że jest to wkalkulowana porażka, a także domowy z Gibraltarem – tu nie ma innej opcji jak 3 punkty. Oczywiście, po wygranej z mistrzami świata u siebie, apetyty naszych kibiców są wielkie, ale nie ma wątpliwości, że wciąż to Niemcy dysponują znacznie lepszym składem i mają możliwość korzystania z większej liczby klasowych graczy. Trzy punkty we wrześniu niczego jeszcze nie wyjaśnią i zapewne o awansie zdecydują październikowe gry eliminacyjne. Najpierw wyjazd do Szkocji, a na koniec mecz u siebie z Irlandią. Obyśmy nie zaprzepaścili tej wielkiej szansy. Francuskie Euro 2016 czeka na silną kadrę Polski.