Argentyna na autostradzie do sukcesu


Kto by pomyślał, że już pierwszy odsiew drużyn w Copa America, czyli faza grupowa, pozbawi nas możliwości oglądania Brazylii czy Urugwaju. Te faworyzowane ekipy są już za burtą jubileuszowego turnieju. Wygląda na to, że jedynym przeciwnikiem, który realnie może zagrozić Argentynie jest… sama Argentyna. Dziś w nocy rozpoczyna się faza ćwierćfinałowa!

USA 2.70, remis 3.15, Ekwador 2.80 – piątek 3.30
Amerykanie turniej rozpoczęli od porażki 0:2 z Kolumbią w meczu otwarcia turnieju. Wydawało się, że „Jankesi” mogą mieć problem z wyjściem z grupy na własnym terenie. Zespół jednak skonsolidował się, rozgromił 4:0 Kostarykę i w kluczowym meczu 1:0 pokonał Paragwaj. W ten sposób Michael Bradley i spółka przedostali się do ćwierćfinału. Na stadionie w Waszyngtonie rywalem gospodarzy będzie Ekwador, który awansował z 2. miejsca w grupie B. Po remisach z Brazylią (0:0) i Peru (2:2), Ekwadorczycy spokojnie odprawili z kwitkiem grupowego „marudera” – Haiti. Pięć punktów dało awans do dalszych gier, kosztem „Canarinhos”. Zespół Brazylii w meczu z Peru został ograbiony, bowiem decydujący gol dla Peruwiańczyków padł po ewidentnym zagraniu ręką! To jednak nie ma już żadnego znaczenia. Dziś szanse USA i Ekwadoru są bardzo zbliżone i o zwycięstwie może zdecydować dyspozycja dnia, bądź inny detal.

Peru 7.00, remis 3.75, Kolumbia 1.57 – sobota 2.00
Drugi ćwierćfinałowy mecz zaplanowany jest na noc z piątku na sobotę. Kolumbia niespodziewanie przegrywając z Kostaryką 2:3 w ostatnim grupowym meczu, spadła na 2. miejsce w grupie A. Jej rywalem jest więc zwycięzca grupy B – wspomniane już Peru. Zdecydowanym faworytem tego meczu są Kolumbijczycy z prezentującym wysoką formę Jamesem Rodriguezem. W meczu ze Stanami Zjednoczonymi gracz Realu strzelił gola z rzutu karnego, a w kolejnej grupowej przeprawie z Paragwajem zaliczył gola i asystę. To właśnie on ma wciągnąć Kolumbię „za uszy” do półfinału. Wydaje się to całkiem prawdopodobne rozstrzygnięcie. Gol Jamesa w meczu z Peru wyceniamy na 2.30.

Argentyna 1.28, remis 5.50, Wenezuela 12.00 – niedziela 1.00
Na niedzielną noc zaplanowane zostały zaś aż dwa ćwierćfinały. W pierwszym na boisku zobaczymy głównego faworyta imprezy – Argentynę. „Albicelestes” przez fazę grupową przeszli jak burza. Zespół „Taty” Martino na początek pokonał 2:1 Chile w meczu, który stanowił rewanż za finał Copa America 2015. W drugim kroku Argentyńczycy rozgromili 5:0 słabiutką Panamę, a na koniec dołożyli 3:0 z Boliwią. Komplet punktów, 10 strzelonych bramek, 1 stracona. To wszystko przy skromniutkim udziale Leo Messiego, który większość meczów oglądał z ławki rezerwowych. Pojawił się tylko na blisko pół godziny meczu z Panamą (notabene strzelając hat-tricka!) i na drugą połowę rywalizacji z Boliwią. To efekt drobnego urazu pleców i przemęczenia sezonem. Na fazie pucharową Messi ma być już w pełni dyspozycyjny i zdaje się, że nie jest to najlepsza wiadomość dla Wenezuelczyków. Dla nich już sama obecność w ćwierćfinale, kosztem Urugwaju, jest dużym osiągnięciem. Trzeba jednak chwalić drużynę trenera Rafaela Dudamela za całą postawę w grupie – poza ograniem Urugwaju Wenezuelczycy pokonali też Jamajkę i zremisowali z Meksykiem. Grupy nie wygrali tylko gorszym bilansem bramek. Trzeba jednak powiedzieć sobie jasno – mało prawdopodobne, by mogli w ćwierćfinale wykręcić jakiś numer „Albicelestes”. Zwycięstwo Argentyny różnicą dwóch goli oznaczone jest kursem 1.79.

Meksyk 2.60, remis 3.20, Chile 2.85 – niedziela 4.00
Chyba najciekawszy ćwierćfinał zostaje nam na koniec rywalizacji w tej fazie. Drugi z zespołów z Ameryki Północnej, czyli Meksyk, zmierzy się z obrońcą trofeum Copa America – Chile. Meksykanie wygrali grupę, o której wspominaliśmy już przy okazji Wenezueli. Chilijczycy zajęli 2. miejsca w swoim zestawie, za plecami Argentyny. Gra nie klei się Chilijczykom tak dobrze jak przed rokiem na własnym terenie, ale dzięki indywidualnościom takim jak Alexis Sanchez czy Arturo Vidal, udaje się wygrywać mecze, pomimo przeciwności losu. Meksyk ma jednak także kim straszyć – wymienić tu trzeba choćby Javiera Hernandeza „Chicharito” czy doświadczonego Rafaela Marqueza. Zwycięzca tej pary trafi na wygranego z meczu Kolumbii z Peru. Z kolei Argentyna, jeśli zgodnie z planem wyeliminuje Wenezuelę, w meczu o finał zagra z USA lub Ekwadorem.

Teraz rozgrywki nabiorą prawdziwych rumieńców, a największe gwiazdy, z Messim, Rodriguezem i Sanchezem na czele, będą mogły zaświecić pełnym blaskiem. Fakty są jednak takie, że Argentyna ma tych gwiazd całą konstelację, włącznie z ławką rezerwowych i tylko wyjątkowa niezdarność trenera Martino i jego podopiecznych mogłaby przeszkodzić „Albicelestes” w upragnionym powrocie na tron Copa America. Dość meczów o nic, zaczyna się wielka gra!