Armenia, czyli nie ma się kogo bać?


Po zwycięstwie 3:2 z Danią w kraju wrócił optymizm. Awans do Mistrzostw Świata 2018 przybrał realniejszych kształtów, które już w 1. kolejce zaburzone zostały przez niepotrzebną wpadkę w Kazachstanie. Dziś biało-czerwoni znów stają przed zadaniem z cyklu „formalność”. Zwycięstwo jest obowiązkiem, a każdy inny wynik zostanie odebrany jako klęska. Na Stadionie Narodowym gramy bowiem z Armenią.

Polska 1.17, remis 8.00, Armenia 17.00 – godz. 20.45
Polacy z Danią i Kazachstanem zagrali zupełnie inaczej niż na niedawnym Euro 2016 – skutecznie z przodu, ale również bardzo niefrasobliwie w obronie. Na francuskim turnieju w pięciu meczach rywale strzelili Polakom dwa gole – jednego po „strzale życia” Xherdana Shaqiriego, a jednego po rykoszecie w meczu z Portugalią. Tymczasem dwa mecze eliminacje Mundialu 2018 to już cztery stracone gole – dwa ze słabym Kazachstanem i dwa z europejskim średniakiem na własnym terenie. Marny to bilans, ale najważniejsze w tym wszystkim jest oczywiście sobotnie zwycięstwo 3:2. Już do przerwy prowadziliśmy 2:0. Czy i dziś Polacy powtórzą ten rezultat do przerwy? Kurs 5.25.

Mecz z Duńczykami poważną kontuzją kolana przypłacił Arkadiusz Milik. Snajper Napoli zerwał więzadła krzyżowe w kolanie, co prawdopodobnie oznaczać będzie półroczną pauzę. Milik w poniedziałek przeszedł operację i już niedługo rozpocznie żmudny proces rehabilitacji. Wszyscy dookoła starają się wspierać polskiego napastnika. Tymczasem Adam Nawałka ma nie lada ból głowy. Poza Milikiem z powodu drobnego urazu nie wystąpi dziś Łukasz Piszczek. Jego miejsce na prawej stronie defensywy zajmie prawdopodobnie Artur Jędrzejczyk, wobec czego na lewej stronie obrony zagrać powinien Maciej Rybus. Kto zastąpi Milika? Naturalnym zmiennikiem byłby któryś z napastników – Łukasz Teodorczyk lub Kamil Wilczek. Mówi się jednak, że Nawałka może zdecydować się na ustawienie 4-5-1, desygnując do gry jeszcze jednego środkowego pomocnika, prawdopodobnie Karola Linettego. W meczu z europejskim słabeuszem, a tak należy określić Armenię, potrzebna będzie jednak siła ognia. Teodorczyk i Wilczek strzelają bramki w swoich klubach jak na zawołanie. Nawałka ma więc o czym myśleć. Kurs na bramkę Teodorczyka wynosi 2.10.

Nasze kadrowe problemy bledną przy jednej, ale za to kluczowej absencji w reprezentacji Armenii. Nie zagra bowiem Henrich Mchitarjan. Pomocnik Manchesteru United nabawił się drobnego urazu, ale wykluczył on go z występów w reprezentacji podczas bieżącej przerwy. Ormianin pozostał w klubie, gdzie może poprawić swoje nie najwyższe notowania u Jose Mourinho. Mchitarjan na pewno nie tak wyobrażał sobie początek sezonu 2016/17. Po znakomitej zeszłej kampanii w barwach Borussii Dortmund na pewno liczył na grę w podstawowej jedenastce „Czerwonych Diabłów”. O jego wielkim potencjale świadczą jednak liczby bramek i asyst. Mchitarjan jest w tym regularny na bardzo wysokim poziomie, także w reprezentacji. Najlepiej o skali straty Armenii świadczy dysonans między wartością zawodnika ManU, szacowaną na 40 mln euro, a pozostałą częścią drużyny, która w sumie jest warta około 8 mln euro!

Mistrzostwa w obstawianiu – promocja trwa

Armenia eliminacje rozpoczęła eliminacje od dwóch porażek, bez strzelonego gola. Najpierw w Kopenhadze Ormanie ulegli Duńczykom 0:1, a ostatnio, w sobotę, na własnym stadionie ulegli Rumunii aż 0:5! Wydaje się, że wynik meczu w Erewaniu pokazuje najdobitniej, że nie mamy się czego obawiać. Zwycięstwo Polaków różnicą co najmniej trzech goli to u nas kurs 2.20.

Historia konfrontacji Polski z Armenią nie jest długa – liczy 5 spotkań, w tym jedno towarzyskie. Bilans? Trzy zwycięstwa biało-czerwonych, remis i porażka! Zaczęło się od towarzyskiego 1:0 w 1999 roku. Gola zdobył wówczas Mirosław Trzeciak. W eliminacjach Mundialu 2002 pokonaliśmy Ormian u siebie 4:0, ale w rewanżu padł remis 1:1. Kolejne dwa eliminacyjne mecze graliśmy przed Euro 2008. Za każdym razem gospodarze wygrywali po 1:0. Polska po trafieniu Macieja Żurawskiego, a Armenia po bramce… Mchitarjana. Oczywiście nie chodzi o obecną gwiazdę tej reprezentacji, a o Hamleta, który nosi identyczne nazwisko, ale nie jest spokrewniony z Henrichem. Jak zatem widać – wyjazdowe mecze z Armenią nie służą biało-czerwonym, ale u siebie większych problemów z odniesieniem zwycięstwa być nie powinno. Inny pozytyw? Zarówno eliminacje MŚ 2002, jak i ME 2008, kończyły się naszym sukcesem i awansem do turnieju głównego. Oby Armenia w grupie była więc dobrym prognostykiem.

Najbardziej liczymy oczywiście na bramki Roberta Lewandowskiego, który w meczu z Danią pokusił się o hat-trick, a w całych eliminacjach ma już 4 bramki. „Lewy” budzi dziś u Ormian obawy, a my chętnie przytoczymy bramkowe kursy dla napastnika Bayernu. Gol – 1.43, dwa gole – 3.20, hat-trick – 8.00, „czteropak” – 21.00.