Euro dzień 10: Grupowa temperatura wrzenia


Ostatnia część fazy grupowej Euro 2016 to mecze o jednakowych porach i korespondencyjna rywalizacja w grupach, a także pomiędzy trzecimi drużynami, które mają szansę pozostać w turnieju. Letnich meczów nie będzie – z mistrzowskiego kranu płynąć będzie teraz już jedynie wrzątek. A pierwsze gorące starcia już w niedzielny wieczór. W grupie A Francja zagra ze Szwajcarią, a Rumunia z Albanią.

Szwajcaria 4.90, remis 3.00, Francja 1.98 – godz. 21.00
Szwajcarzy nie weszli w turniej dobrze, choć biorąc pod uwagę cztery punkty po dwóch meczach, trzeba się zastanowić czy taka opinia aby na pewno jest uzasadniona. Faktem jest jednak, że z Albanią (grająca przez ponad pół meczu w dziesiątkę) męczyli się niemożebnie, a następnie po lepszym w ich wykonaniu spotkaniu, tylko zremisowali 1:1 z Rumunią. Widać, że w zespole Helwetów jest potencjał do niezłej gry w piłkę, ale jest też sporo słabych punktów, szczególnie w defensywie. Albańczycy nie potrafili tego wykorzystać, Rumuni zdołali tylko raz, ale Francja…

No właśnie – gospodarze to kolejna zagadka tych mistrzostw. Na koniec niby dwa kolejne zwycięstwa i pewne wyjście z grupy, ale w praktyce wygląda to bardzo kiepsko. W meczu z Rumunią trzy punkty uratował gol Dimitriego Payeta z 89. minuty, a przeciwko Albanii oba trafienia dla „Trójkolowych” padły w końcówce (90. minuta i doliczony czas gry). Podopieczni Didiera Deschampsa strasznie męczą się w rozegraniu piłki i nie potrafią niekonwencjonalnymi zagraniami rozrywać obrony słabszych przeciwników. Może z bardziej ofensywną Szwajcarią będzie łatwiej. Kurs na więcej niż 1,5 bramki Francuzów wynosi 2.08.

Centrum Kibica Euro 2016

Jak na razie „mężem opatrznościowym” Francji jest wspomniany Payet – autor dwóch goli i asysty. Pomocnik West Hamu miał więc udział przy trzech z czterech bramek swojej reprezentacji na tym turnieju, a gdy do tego dodamy sporo wykreowanych szans i wysoką intensywność gry – mamy jednego z kandydatów do roli MVP. To oczywiście tyle wówczas gdy Francja zacznie grać lepiej i osiągnie na tym turnieju wynik, do jakiego jest predestynowana. Póki co w przypadku porażki ze Szwajcarią, Francuzi mogą nawet nie wygrać swojej grupy!

Szwajcaria stoi zaś w rozkroku – w przypadku zwycięstwa zamelduje się na 1. miejscu, ale w przypadku porażki, może wylądować także na 3. pozycji, za plecami Rumunii. Jeśli zespół rumuński pokona Albańczyków, będzie miał na koncie 4 punkty. Jeśli Szwajcaria przegra z gospodarzami – także będzie miała w dorobku 4 „oczka”. Bezpośredni mecz na remis, więc o wyższym miejscu zdecyduje bilans bramkowy. Teoretycznie Rumunia może poprawić sobie ten bilans meczem z Albanią, tak jak Szwajcaria może sobie wyraźnie pogorszyć swój, jeśli na miarę swoich możliwości zagra wreszcie Francja.

Rumunia 2.08, remis 3.65, Albania 3.50 – godz. 21.00
W cieniu rywalizacji liderów grupy A, ale nie bez znaczenia dla jej układu, toczyć się będzie w Lyonie mecz Rumunii z Albanią. Powiększenie mistrzostw do 24 drużyn i nowy system gry ma swoje plusy i minusy. Jednym z głównych atutów jest walka do samego końca w fazie grupowej. Nawet dwukrotnie przegrywająca Albania ma tu jeszcze cień szansy na awans. Przy wygranej zespół zajmie bowiem 3. miejsce w grupie i z nadzieją będzie musiał wypatrywać rozstrzygnięć w kolejnych grupach. Trzy punkty mogą dać awans, ale wcale nie muszą.

Sprawdź wszystkie nasze promocje

A’propos Rumunii – to jedni z największych pechowców tego turnieju. Oczywiście, drużynie brakuje jakości, ale dzielna postawa ze Szwajcarią i Francją zasługiwała na choćby punkt, a tymczasem jak na razie podopieczni trenera Gianniego de Biasiego nie mogą się pochwalić jakąkolwiek zdobyczą. O porażce ze Szwajcarią zdecydował szybko stracony gol, niewiele później otrzymana przez Lorika Canę czerwona kartka i wreszcie nieskuteczność napastników w dobrych sytuacjach. Z Francją Albańczycy murowali dostęp do własnej bramki i robili to naprawdę dobrze – przysłowiowej „obrony Częstochowy” nie było za wiele. Francja wcisnęła jednak dwa gole i wygrała. Albania pokazała, że nie wolno jej lekceważyć, ale jak na razie to trochę za mało. Na pocieszenie do składu wraca Cana – defensywa z nim powinna być jeszcze mocniejsza i może uda się ograć Rumunów?

Ci zaś liczą na zajęcie 2. miejsca w grupie. Zwycięstwo nad Albanią powinno na 99% dać awans do 1/8 finału (z czterema punktami), ale może też dać przesunięcie się nad Szwajcarię. Jakie warunki muszą zostać spełnione? To już opisaliśmy przy okazji Helwetów. Faktem jest, że Rumunia to jedna z drużyn, które na tym Euro najtrudniej rozszyfrować. Nic specjalnego nie zawalili, niczym szczególnym się nie wyróżnili. Jedyne gole podopieczni Anghela Iordanescu strzelili na razie z rzutów karnych, pewnie wykonywanych przez Bogdana Stancu. Zawodnik tureckiego Genclerbirligi ma już na koncie dwie bramki w tym Euro, a na poprzednim, polsko-ukraińskim turnieju, do bycia najlepszym snajperem imprezy wystarczały trzy! Kurs na bramkę Stancu przeciwko Albanii wynosi 2.90.

Dużo w tej grupie może się więc jeszcze zmienić, a kwestia podziału miejsc w dalszej drabince jest całkowicie otwarta. I lubimy to!