Euro dzień 12: Znów mecz o honor, ale nie nasz!


Całe pokolenie wychowało się na klasycznym występie Polaków na turnieju w XXI wieku – mecz otwarcia, mecz o wszystko, mecz o honor – do domu. Dziś jednak jest inaczej i w dwunastym dniu Euro 2016 nie musimy się przejmować kwestią awansu z grupy. Tylko kataklizm mógłby nam odebrać grę w 1/8 finału, a na nic takiego się nie zanosi. Poza rywalizacją w grupie C (18.00) we wtorek obejrzymy też spotkania grupy D (21.00). Cztery mecze jednego dnia? Nieźle!

Ukraina 4.00, remis 3.65, Polska 2.00 – godz. 18.00
Tak, to jest mecz o honor, ale o honor Ukraińców. Przy systemie, w którym aż cztery z sześciu zespołów z trzecich miejsc przechodzi dalej, odpadnięcie już po drugim grupowym meczu jest sporym „wyczynem”. Naszym wschodnim sąsiadom ta sztuka się udała. O ile porażka z Niemcami była wkalkulowana, o tyle kolejne 0:2, tym razem z Irlandią Północną, należy uznać za całkowitą katastrofę Ukraińców. Sytuacja w grupie na dodatek ułożyła się tak, że zespół Mychajło Fomenki nie ma już żadnych szans na choćby 3. miejsce. Z Polską współgospodarze poprzedniego Euro zagrają więc już tylko o honor.

Jakim składem na ten mecz wyjdzie ekipa Ukrainy i czy będzie w stanie zagrozić biało-czerwonym? Na to pytanie niestety odpowiedzi nie znamy, ale pewne jest to, że grając bez presji wyniku, Ukraińcy mogą okazać się groźniejsi niż w dwóch pierwszych meczach. Wystarczy przypomnieć sobie mecze Polaków z USA czy Kostaryką na Mundialach w 2002 i 2006 roku – zwycięskie pożegnania z turniejami, gdy wszystko było już jasne. Kto jak kto, ale Polacy lekceważyć Ukrainy nie powinni.

Inna sprawa, że statystyki są dla zespołu Fomenki nieubłagane. Dwa mecze, zero strzelonych goli, cztery stracone. Na dodatek wliczając w to Euro 2012, Ukraina notuje cztery porażki z rzędu i cztery mecze bez zdobytego gola. Jedyne zwycięstwo tej nacji na Mistrzostwach Europy miało miejsce w pierwszym spotkaniu podczas Euro 2012, kiedy to w pokonanym polu pozostała Szwecja. Oba gola dla Ukrainy zdobył wtedy nie kto inny jak Andrij Szewczenko!

Dajemy 50 PLN za każdy gol przewagi Polaków

Polacy mają za sobą dwa zgoła odmienne mecze niż Ukraińcy. Wygrana 1:0 z Irlandią Północną utorowała drogę do awansu, a remis 0:0 z Niemcami niemalże ten awans zapewnił. Oczywiście, matematycznie może się jeszcze zdarzyć sytuacja, w której biało-czerwoni lądują na 3. miejscu w grupie, a ta pozycja może, jednak nie musi, dać 1/8 finału. Prawdopodobieństwo takie układu jest jednak znikome, więc trener Nawałka musi już kalkulować.

A’propos kalkulacji – rozgorzały dyskusje czy w meczu z Ukrainą trener powinien posyłać do boju teoretycznie najsilniejszy skład. Wiadomo już, że nadal do zdrowia nie wróci Wojciech Szczęsny, który być może straci cały turniej. Zagrożeni karencją kartkową są Bartosz Kapustka, Łukasz Piszczek, Kamil Grosicki i Krzysztof Mączyński. Czy któryś z nich wyląduje we wtorek na ławce? Bardzo możliwe, że Mączyński, który mógłby zwolnić miejsce Piotrowi Zielińskiemu. Nasz kreatywny rozgrywający na razie Euro ogląda z wysokości ławki rezerwowych, a może być on ogromnym wzmocnieniem siły ognia. Kurs na bramkę Zielińskiego w naszej ofercie to 4.30.

Dobra gra reprezentacji i trafne decyzje trenera wytworzyły jednak społeczne przeświadczenie, że jakiej decyzji Nawałka nie podejmie – i tak będzie dobrze. Dużo w tym racji, bo nasz selekcjoner nie boi się trudnych wyborów, ale za każdym razem broni się wynikami. Trzeba więc wierzyć, że wybór jedenastki na Ukrainę będzie kolejnym strzałem w dziesiątkę. Nie ma co ukrywać – Polska jest faworytem tego meczu i powinna pokonać niegrających już o nic konkretnego rywali. Liczymy na bramki, bo tymi Polacy na razie nas nie raczą. Nieskuteczny jest Arkadiusz Milik, a uważnie kryty Robert Lewandowski musi toczyć heroiczne boje z obrońcami i nie ma na razie zbyt wielkiego pola do popisu. W meczu z Ukrainą sytuacji bramkowych nie powinno jednak brakować. Kurs na over 1,5 bramki Polaków to 3.80.

Irlandia Północna 12.00, remis 5.60, Niemcy 1.31 – godz. 18.00
Mecz drużyny opartej na piłkarzach grających w średniakach Premier League lub Championship z mistrzami świata. Na papierze wszystko jest jasne – zwycięstwo Niemców, zapewne wysokie i efektowne, bo błyskotliwej grze. Gdyby piłka zawsze ulegała teorii, tak stałoby się na pewno. Jako, że w tym sporcie, jak w żadnym innym, niespodzianki są częstym elementem, to należy do wszystkiego podchodzić z lekkim dystansem.

Oczywiście, atuty w ręku Irlandczyków są nieznaczne, ale nie może zapominać, że kilka dni temu w dość podobnym tonie wypowiadaliśmy się o tej drużynie przed meczem z Ukrainą. I co? I Ukraina pakuje manatki, a Irlandia Północna ma jeszcze szansę na 1/8 finału. By szansa była sporo większa, zespół powinien przynajmniej zremisować z Niemcami. W przypadku porażki, sprawa nieco się skomplikuje. Irlandia może zresztą zająć jeszcze 2. miejsce w grupie, ale musiałaby wygrać z zespołem trenera Loewa i liczyć na potknięcie Polski z Ukrainą. Scenariusz rodem z filmów science-fiction.

Wygraj bluzę i czapkę Unibet

W Niemczech po remisie z Polską ulga miesza się z rozczarowaniem. Ulga to oczywiście pokłosie niewykorzystanych sytuacji przez Arkadiusza Milika, który mógł zafundować Niemcom niemałego psikusa. Rozczarowanie to z kolei wynik zarówno gry, jak i samego rezultatu drużyny. Niemcy liczyli na gładkie zwycięstwo z Polską, a tymczasem nasza reprezentacja godnie stawiła czoło faworytowi i pokazała, że nie taki diabeł straszny. No właśnie, na ile straszny wobec Irlandii Północnej będzie niemiecki diabeł? Zwycięstwo ekipy Loewa z handicapem (-1) wycenione jest na 1.87, ale już z handicapem (-2) na 3.25!

Warto zauważyć, że w historii niemiecko-irlandzkich pojedynków, drużynie wyspiarskiej udało się wygrać dwukrotnie. Dla porównania Polska z Niemcami wygrała tylko raz. Inna sprawa, że w ostatnich siedmiu meczach Niemcy nie przegrali już ani razu, a ostatnie cztery wyłącznie wygrywali. Ostatni pojedynek obu stron miał miejsce 11 lat temu i zakończył się rezultatem 4:1 dla naszych sąsiadów z Zachodu. Kurs na wynik 4:1 dla Niemiec to 19.00.

Czechy 2.25, remis 3.60, Turcja 3.30 – godz. 21.00
We wtorkowy wieczór o 21.00 zagra grupa D. O awans powalczyć chcą Czesi i Turcy, choć szanse obu ekip nie są zbyt duże, zwłaszcza jeśli dojdzie do remisu. Zespół czeski ma na koncie cudem wyrwany Chorwatom punkt, a Turcja nie ma na koncie nawet jednego „oczka”. To delikatnie mówiąc dość kiepski punkt wyjścia. Oczywiście, zwycięstwo da Czechom spore szanse na 1/8 finału, ale w tym meczu zdarzyć się może wszystko.

Czesi po niezłym, ale zasłużenie przegranym 0:1 meczu z Hiszpanią, nie byli faworytem potyczki z „Hrvatską”. Gdy Luka Modrić i spółka prowadzili już 2:0 i mieli przygniatającą przewagę, chyba nawet najwięksi optymiści wśród naszych południowych sąsiadów nie sądzili, że można tu urwać punkty. A tymczasem reprezentacja Pavela Vrby, z dużą pomocą fajtłapowatych obrońców Chorwacji, zdobyła dwa gole i uratowała swoje szanse.

Jeśli o Czechach piszemy negatywnie, to o Turkach trzeba napisać jeszcze bardziej krytycznie. Zespół ten będąc wyraźnie słabszym uległ Chorwacji 0:1, a następnie wpadł pod hiszpański walec i przegrał 0:3. Nad Bosforem ta reprezentacja jest już spisana na straty, a najlepszym dowodem na to są gwizdy, towarzyszące grze Ardy Turana, największej gwiazdy tej drużyny. Widać wyraźnie, że Turcja przegrała te mistrzostwo. Ewentualnie zwycięstwo nad Czechami byłoby cudem, a ewentualny awans do 1/8 finału z trzema punktami na koncie byłby czymś niepojętym.

Przy okazji meczu Czechów z Turkami nie sposób nie przypomnieć pojedynku tych reprezentacji z Euro 2008. Czesi prowadzili już 2:0, ale w 75. minucie nadzieję w serca fanów Turcji wlał wspomniany już Turan. W 87. i 89. minucie bohaterem Turków został zaś Nihat Kahveci, który zdobył dwie bramki i dał swojej drużynie zwycięstwo 3:2. Wynik 3:2 dla Turcji w naszej ofercie wyceniany jest na 30.00.

Należy dodać, że reprezentacje te mierzyły się też w eliminacjach do Euro 2016. Czesi wygrali w Stambule 2:1, ale w rewanżu przegrali w Pradze 0:2. Ostateczni Czechy awansowały do Mistrzostw Europy z 1. miejsca, a Turcja dopiero po barażu. Drugie miejsce w tej niesamowitej grupie zajęła Islandia, a dopiero 4. przypadło Holendrom!

 

Chorwacja 4.30, remis 2.97, Hiszpania 2.20 – godz. 21.00
Zdecydowanie ciekawszym spotkaniem w grupie D wydaje się być konfrontacja Chorwatów z Hiszpanami. Obie reprezentacje powinny spokojnie uzyskać awans do dalszych gier, choć Chorwaci remisując mecz z Czechami, nieco utrudnili sobie zadanie. W przypadku porażki z Hiszpanią i zwycięstwa Czechów nad Turcją, o wyższym miejscu zdecyduje bilans bramkowy. Czesi z „La Furia Roja” przegrali tylko 0:1, z Chorwaci pokonali Turcję raptem 1:0. Jeśli więc zespół obrońcy tytułu nie odpuszczą ostatniego meczu, wówczas sytuacja „Hrvatskiej” może być niewesoła.

Mało prawdopodobne, by podopieczni Vicente del Bosque mieli podejść do tego meczu lekceważąco. W przypadku porażki wylądują bowiem na 2. miejscu w grupie i o łatwej drabince będzie można zapomnieć. Gra triumfatorów dwóch ostatnich czempionatów Starego Kontynentu jest jak na razie efektowna i efektywna. Setki wymienianych podań zamęczają rywali, a w odpowiednim momencie następuje kluczowy atak. Gdy ma się w składzie takich podających jak Andres Iniesta, Cesc Fabregas czy David Silva, o podania otwierające drogę do bramki można być spokojnym.

Ubezpieczamy pierwszy zakład mobilny

A’propos drugiej linii – wszyscy ostrzyli sobie zęby na fenomenalne starcia w środku pola pomiędzy zawodnikami Hiszpanii (wspomniana trójka + choćby Sergio Busquets) a piłkarzami w kraciastych biało-czerwonych strojach. Reprezentacja Chorwacji ma naprawdę znakomitą pomoc, opartą na Luce Modriciu z Realu Madrytu i Ivanie Rakiticiu z Barcelony. Inny gracz „Królewskich”, odwieczny talent chorwackiej piłki, Mateo Kovacić, jest tam jedynie rezerwowym. Niestety, w meczu z Czechami kontuzji nabawił się Modrić, absolutnie najlepszy zawodnik Chorwacji w dwóch pierwszych spotkaniach i prawdopodobnie we wtorek przeciwko „La Furia Roja” nie zagra. Pojedynki Modricia z zawodnikami Barcy można by określać mianem „małych Gran Derbi”. Zostaną nam starcia Rakiticia z klubowymi przyjaciółmi.

Gdy wspominamy o sile reprezentacji Chorwacji, nie możemy zapominać też o Ivanie Perisiciu. Skrzydłowy Interu Mediolan zaliczył bardzo udany sezon w Serie A i na potwierdzenie tego rozgrywa także kapitalne Mistrzostwa Europy. Podobnie jak Modrić, jest wszędobylski, a do tego bardzo groźny w akcjach zaczepnych. Turcy i Czesi pozwalali jednak jemu i jego kolegom na wiele, a w meczu z „La Furia Roja” o piłkę będzie dużo ciężej. Jak na razie dwa czyste konta de Gei świadczą o tym dobitnie. Czy hiszpański golkiper wreszcie skapituluje? Over 0,5 gola Chorwatów to kurs 1.52.

Hiszpanie mierzyli się z Chorwatami także podczas polsko-ukraińskiego Euro. W ostatnim grupowym meczu późniejsi triumfatorzy turnieju wygrali 1:0 po bramce zmiennika, Jesusa Navasa. Wcześniej zespoły mierzyły się jeszcze tylko w czterech meczach towarzyskich – dwa z nich wygrali Hiszpanie, jeden Chorwaci, a raz odnotowano remis.