Euro dzień 17: Tercet faworytów gra o 1/4


Niedziela na Mistrzostwach Europy daje nam możliwość obejrzenia trzech spotkań. W każdym z nich jest wyraźny faworyt, dla którego odpadnięcie z turnieju byłoby klęska. Czy czeka nas jednak przewidywalna i nudna niedziela? Irlandczycy, Słowacy i Węgrzy zrobią wszystko, by tak nie było.

Francja 1.46, remis 4.20, Irlandia 10.00 – godz. 15.00
Gospodarze Euro 2016 wciąż uznawani są za głównych kandydatów do złota. Czy w 1/8 finału wreszcie udowodnią swoją wartość? Występy Francuzów w grupie nie skradły serca fanom futbolu – ekipa „Trójkolorowych” szczęśliwie, po bramkach w samych końcówkach meczów pokonała Rumunię i Albanię, a następnie zremisowała 0:0 ze Szwajcarią. Wyjście z grupy z pierwszego miejsca nie zmienia dość negatywnej oceny boiskowych poczynań drużyny Didiera Deschampsa.

Czysto teoretycznie ciężko o silniejszą, bardziej naszpikowaną gwiazdami reprezentację. Deschamps już na etapie selekcji kadry na turniej musiał zrezygnować z wielu znakomitych zawodników. To od razu uruchomiło lawinę spekulacji i dywagacji – po każdym meczu Francji na Euro 2016 rodzą się wątpliwości czy personalne decyzje selekcjonera były słuszne. Trudno obronić teorię, że owszem, bo Francja nie potrafi zaprezentować czegokolwiek ciekawego.

Nie ma jednak żadnych wątpliwości, że „Trójkolorowi” są faworytem meczu z Irlandią. Ekipa z „Zielonej Wyspy” wyszła z grupy dzięki zwycięstwu nad Włochami w ostatniej kolejce fazy grupowej. Warto mieć na uwadze, że w tym meczu Włosi zagrali jednak w zupełnie odmienionym, rezerwowym składzie, bez presji wyniku. Po dwóch grupowych sukcesach podopieczni Antonio Conte mieli już w garści pierwsze miejsce w grupie, więc mogli sobie pozwolić na grę bez stuprocentowej koncentracji. Beneficjentem tego okazała się Irlandia, która wcześniej zdobyła tylko jeden punkt, remisując 1:1 ze Szwecją.

Bohaterem ekipy francuskiej jest jak na razie ten, od którego niewielu oczekiwało cudów. W wielu przedturniejowych zapowiedziach nie był nawet podstawowym zawodnikiem drużyny gospodarzy – mowa oczywiście o Dimitrym Payecie. Zawodnik West Hamu Londyn w meczach z Rumunią i Albanią był wiodącą postacią zespołu Les Bleus. Kurs na jego bramkę przeciwko Irlandii wynosi 3.00.

Niemcy 1.43, remis 4.35, Słowacja 10.50 – godz. 18.00
W turniejowych rozważaniach na temat faworytów do zwycięstwa Niemcy nieustannie znajdują się w czołówce. Ich postawa w meczach grupowych rodzi jednak pewne wątpliwości. Przypomnijmy, że ekipa trenera Joachima Loewa pokonała 2:0 Ukrainę i 1:0 Irlandię Północną, ale w międzyczasie jedynie zremisowała bezbramkowo z Polską. 7 punktów i trzy czyste konta, a na dodatek awans z pierwszego miejsca w grupie – to raczej nie budzi niepokoju wśród niemieckich fanów. Co innego sama nieprzekonująca, dość schematyczna gra.

Wydaje się, że jednym z problemów reprezentacji Niemiec jest brak typowego snajpera – łowcy goli. Na ostatnich turniejach w tę rolę doskonale wchodził Thomas Müller. W Euro 2016 pozostaje jak na razie bez bramki, a Loew musi podejmować trudne personalne decyzje. Jedynym klasycznym napastnikiem w kadrze Niemiec jest Mario Gomez, który najlepsze lata swojej kariery ma już za sobą. Turniej rozpoczynał jako rezerwowy, ale w meczu z Irlandią Północną otrzymał swoją szansę i z przekonaniem można stwierdzić, że ją wykorzystał, zdobywając decydującego o losach meczu gola. Teraz Gomez zdaje się być dość mocnym kandydatem do gry w pierwszym składzie. Kurs na jego bramkę przeciwko Słowacki to 2.65.

A’propos Gomeza – strzelił on także jedyną niemiecką bramkę w sparingu reprezentacji ze Słowacją przed mistrzostwami. Wówczas to ku zaskoczeniu wielu kibiców futbolu reprezentacja mistrzów świata uległa naszemu południowemu sąsiadowi 1:3. Na bramkę Gomeza odpowiedzieli kolejno: Hamsik, Duris i Kucka. Wynik tego towarzyskiego meczu przygotowawczego był sporą niespodzianką, a na Euro 2016 nadarza się okazja, by sprawdzić, na ile był to rezultat wymierny. Zwycięstwo Słowacji 3:1 wyceniamy na 91.00.

Ekipa trenera Jana Kozaka awans do 1/8 finału uzyskała zajmując 3. miejsce w grupie C. Słowacy uplasowali się za plecami Walii i Anglii, ale wyprzedzili Rosję. Zespół słowacki pokonał „Sborną” 2:1 i zremisował bezbramkowo z Anglią. Te wyniki pozwoliły na promocję do fazy pucharowej mistrzostw. Bohaterem zwycięskiego meczu z Rosją został Marek Hamsik, autor świetnej asysty i wspaniałej bramki. Gwiazdor Napoli potwierdził swoją klasę i jeśli ktoś ma na poważnie zagrozić Niemcom w niedzielnym meczu, to największe szanse na to ma na pewno on. Gol Hamsika? Kurs 8.00.

Słowacy mierzyli się z Niemcami dziesięciokrotnie, wygrywając trzy razy. Tylko dwa z meczów między tymi nacjami były spotkaniami o stawkę. W eliminacjach Euro 2008 Niemcy dwukrotnie pokonali Słowaków – 4:1 na wyjeździe i 2:1 na własnym terenie. Kurs na awans naszych zachodnich sąsiadów wynosi 1.17.

Węgry 7.50, remis 3.70, Belgia 1.61 – godz. 21.00
Ostatnim niedzielnym meczem jest konfrontacja Węgrów z Belgami. Wyraźnym faworytem tego meczu są „Czerwone Diabły”. Zespół Belgii przed startem turnieju był uznawany za jednego z kandydatów do złotego medalu. W grupie Belgowie ulegli jednak Włochom, a następnie pokonali Irlandię i Szwecję. Pozwoliło to drużynie Marca Wilmotsa zająć 2. miejsce w grupie, za plecami Italii.

Z kolei Węgrzy są jednym z objawień turnieju. Skazywani na pożarcie zaskoczyli niemal wszystkich. Najpierw pokonali Austriaków, następnie zremisowali z Islandią, by w ostatnim meczu po niesamowitej grze zremisować 3:3 z Portugalią. Patrząc na Madziarów przez pryzmat tych rezultatów trzeba brać pod uwagę niespodziankę w niedzielnym meczu o ćwierćfinał. Kurs na awans Węgrów wynosi 4.15.

W składzie ekipy trenera Bernda Storcka występuje czterech zawodników znanych z Ekstraklasy. Tamas Kadar i Richard Guzmics są etatowymi graczami wyjściowej jedenastki. Jedynie aspirują do gry zawodnicy ofensywni – skrzydłowy Lecha Poznań Gergo Lovrencsics i supersnajper Legii Warszawa Nemanja Nikolić. Ten ostatni zaliczył stylową asystę przy wyrównującym golu w meczu z Islandią. Jeśli Nikolić zagra przeciwko Belgii i strzeli gola, trafiamy kurs 6.75.

Ekipa „Czerwonych Diabłów” może się pochwalić pozytywnym bilansem meczów z Węgrami. Belgowie wygrali 8 z 12 meczów przeciwko Madziarom. Dwukrotnie drużyny te mierzyły się w meczach o stawkę. Raz w Mistrzostwach Europy w 1972 roku Belgia zwyciężyła 2:1 w meczu o 3. miejsce. Dziesięć lat później w fazie grupowej Mundialu padł remis 1:1.

Belgowie nie zaprezentowali jeszcze pełni swoich możliwości, ale drużyna Wilmotsa niewątpliwie ma kim straszyć swoich rywali. Jednym z największych atutów w składzie jest skrzydłowy Manchesteru City Kevin De Bruyne. W ostatnich 11 meczach Belgii zaliczył on 5 goli i 6 asyst. Obok Romelu Lukaku czy Edena Hazarda jest on jednym najistotniejszych elementów belgijskiej układanki. Jeśli to właśnie De Bruyne otworzy wynik meczu z Węgrami, zgarniamy kurs 3.40.