Euro dzień 23: Przedwczesny finał w Bordeaux


Patrząc na sytuację w Euro 2016, gdzie w jednym półfinale Portugalia zagra z Walią, a w drugim teoretycznie wystąpić może Islandia (sic), trudno nie odnieść wrażenia, że sobotni ćwierćfinał pomiędzy Włochami a Niemcami to absolutny szlagier, hit, przebój. Dla wielu przedwczesny finał. Czy włoska, żelazna defensywa, znów zarygluje dostęp do swojej bramki i ku zaskoczeniu wszystkich awansuje do strefy medalowej?

Niemcy 2.25, remis 3.00, Włochy 4.05 – godz. 21.00
Aktualni mistrzowie świata są faworytem tego meczu, ale jest też cała fura historycznych statystyk, które wskazują na Italię i są powodem do sporej konfuzji w szeregach Niemców. No bo tak – obie drużyny mierzyły się na wielkich turniejach (Mistrzostwa Świata i Mistrzostwa Europy) ośmiokrotnie. Ile meczów wygrali Niemcy? Ani jednego! 4 wygrane „Squadra Azzurra” i 4 remisy. Nie ma drugiej reprezentacji z którą Niemcy grali przynajmniej dwa razy i nie wygrali. Na Euro oba teamy mierzyły się trzykrotnie – dwa razy padały remisy (1:1 w 1988 i 0:0 w 1996), a ostatnio, w 2012 roku to Włosi wygrali 2:1 w półfinale, po niesamowitym meczu Mario Balotellego. Krnąbrny napastnik strzelił dwa gole i pozwolił swojej ekipie prowadzić 2:0. W końcówce honorową bramkę dla Niemców zdobył Mesut Özil. Włosi wygrali 2:1 i awansowali do finału, a tamten mecz na długo zostanie zapamiętany ze specyficznej, pomnikowej radości Balotellego. Czy dziś znów padnie wynik 2:1 dla Italii? U nas to kurs 14.00.

To nie koniec poniżających statystyk dla Niemców. Obie drużyny grały ze sobą cztery razy w fazie play-off i za każdym razem triumfowali Włosi! Poza meczem z Euro 2012, dobrze pamiętać możemy półfinał Mistrzostw Świata w 2006 roku, kiedy to gospodarze ulegli Włochom 0:2. Pierwsza bramka tamtego meczu padła w 119. minucie, a druga w doliczonym do dogrywki czasie!

Pomijając już mecze na wielkich imprezach, w sumie Niemcy grali z Włochami 33 razy i wygrali ośmiokrotnie. Ekipa z Półwyspu Apenińskiego świętowała 15 zwycięstw. Ostatni mecz pomiędzy tymi reprezentacjami miał miejsce pod koniec marca tego roku. W towarzyskim spotkaniu Niemcy pokonali Włochów aż 4:1 po bramkach Toniego Kroosa, Mario Götze, Jonasa Hectora i Mesuta Özila. Dla Włochów odpowiedział Stephan El Shaarawy. Jak niewielkie znaczenie mają wyniki sparingów – o tym Niemcy przekonali się na własnej skórze w 1/8 finału. Los skojarzył ich ze Słowacją, a przed turniejem Marek Hamsik i spółka sensacyjnie ograli naszych zachodnich sąsiadów w meczu towarzyskim. Tymczasem na Euro żadnej niespodzianki już nie było. Niemcy zwyciężyli 3:0 i z przebiegu gry trzeba powiedzieć, że był to najniższy wymiar kary. Od początku do końca niemiecka dominacja na boisku nie podległa żadnej dyskusji. Był to najlepszy mecz podopiecznych trenera Joachima Löwa na tym turnieju.

Przypomnijmy, że w grupie Niemcy ograli 2:0 Ukrainę, po meczu w którym obie ekipy miały sporo bramkowych szans. Potem był mało satysfakcjonujący Niemców remis 0:0 z Polską, ale dobrze pamiętamy kto w tym meczu miał groźniejsze okazje. Na koniec Niemcy małym nakładem sił pokonali 1:0 Irlandię Północną, choć mogli wygrać dużo wyżej. Mecz ze Słowacją zdaje się potwierdzać tezę, że ekipa mistrzów świata znów może być drużyną turniejową – z meczu na mecz rozpędzającą się w kierunku złota. Warto zwrócić uwagę, że jak na razie Manuel Neuer nie skapitulował na Euro 2016 ani razu! Czy dziś zachowa czyste konto? Płacimy za to kursem 2.17.

Włosi wprawdzie nie mogą pochwalić się czterema spotkaniami na zero z tyłu, ale porażkę 0:1 z Irlandią trudno traktować w kategoriach normalnego meczu. Włosi po dwóch grupowych bojach mieli już zapewnione pierwsze miejsce w grupie, a trener Antonio Conte do boju posłał niemal wyłącznie rezerwowych zawodników. W bramce Gianluigiego Buffona zastępował Salvadore Sirigu. Grał przeciętnie i zawinił przy straconym golu. Poza tym? Włosi pokonali Belgię 2:0, Szwecję 1:0 i ostatnio Hiszpanię 2:0. Wyniki robią naprawdę duże wrażenie, zwłaszcza że przed turniejem Italia była skazywana na pożarcie. Podstarzała obrona, mało kreatywna pomoc, beznadziejny atak i kontuzje co najmniej dwóch czołowych zawodników, którzy nie pojechali do Francji – na papierze obraz nędzy i rozpaczy.

A na boisku? Destrukcja oparta na Juventusie przypomina mur nie do sforsowania, w którym każdy element jest zespolony najmocniejszym klejem. Zawodnicy rozumieją się bez słów, a automatyzmy przeniesione ze „Starej Damy” procentują niesamowitym efektem. Pomoc robi swoje, szybko dystrybuując piłkę, bez zbędnego jej przetrzymywania. Atak strzela bramki. Czego chcieć więcej? Prowadzenie Włochów do przerwy wyceniamy na 2.46.

Co jeszcze bije po oczach w ekipie Conte? Nieprawdopodobna energia, która buzuje w tym zespole. Gdyby włoski temperament potrzebował reklamy, najlepszą byłyby obrazki z tego Euro. Zachowania Conte, Buffona i wielu innych świadczą, że ta grupa ludzi stanowi niezwykły organizm, gdzie „duch drużyny” ma większe znaczenie niż teoretycznie niższe od rywali umiejętności. Szczególnie widoczne było to w ostatnim meczu z przytłumioną Hiszpanią. Obrońcy tytułu grali bez ikry, jednostajnie, a tymczasem Włosi od początku rzucili się rywalom do gardeł i prostymi środkami tworzyli zagrożenie pod ich bramką. Conte buzował, a del Bosque sprawiał wrażenie człowieka, który za chwilę zapadnie w drzemkę, albo nawet w letarg. Pokonanie „La Furia Roja” 2:0 musi robić wrażenie na wszystkich – na Niemcach także, tym bardziej, że ci nie wygrali jeszcze na Mistrzostwach Europy z żadnym poważnym rywalem. Ukrainę, Irlandię Północną i Słowację trzeba jednak wrzucić do worka zespołów słabszych, a z Polską podopieczni Löwa tylko zremisowali.

Dzisiejszy mecz ma również klubowe smaczki. Sami Khedira spotka się na boisku z klubowymi kolegami z Juventusu. Przeciwko sobie zagrają również znajomi z Manchesteru United – Bastian Schweinsteiger i Matteo Darmian. To oczywiście pod warunkiem, że trenerzy poślą ich do boju, bo obaj mają raczej status zmienników.

W obu ekipach nie brakuje graczy zagrożonych potencjalnym zawieszeniem w półfinale, ale w takim spotkaniu jak to dzisiejsze, nikt raczej nie będzie kalkulował – liczy się tylko zwycięstwo i awans, a co za tym idzie – medal na Euro!