Euro dzień 24: „Trójkolorowi” wreszcie odpalą?


W ostatniej ćwierćfinałowej parze Francja zagra z Islandią. W teorii ekipa Larsa Lagerbacka nie ma większych szans na sukces. Napakowana gwiazdami drużyna gospodarzy jak na razie gra jednak sporo poniżej oczekiwań, a Islandia jest rewelacją imprezy, jak do tej pory nie przegrała meczu, a w meczu o ćwierćfinał zasłużenie wykopała z turnieju Anglię.

Francja 1.48, remis 4.40, Islandia 8.25 – godz. 21.00
Jedno jest pewne – po tym co Islandia zaprezentowała w meczu 1/8 finału, nikt już nie zlekceważy zespołu Lagerbacka. Drużyna, w której największą gwiazdą jest zawodnik Swansea, pokazuje na tych mistrzostwach ile można zdziałać dobrą organizacją gry, rzetelnością w defensywie i walecznością. W przypadku Islandii poparte jest to całym szeregiem ciekawych rozwiązań w ataku, a najlepszym dowodem były tu bramki strzelone dumnym „Synom Albionu” – jedna po sprytnie rozegranym wrzucie z autu, a druga po kombinacyjnej akcji. Oglądało się to z dużą przyjemnością, a Islandia w tym meczu rozegrała jeszcze kilka podobnych wypadów ofensywnych. Kurs na to, że Islandczycy zdobędą w meczu z Francją minimum jednego gola wynosi 1.95.

Centrum Kibica Euro 2016

Droga Islandii do ćwierćfinału przekonuje nas bezdyskusyjnie, że nie jest to przypadkowy i fartowny kandydat do medalu. W grupie Islandczycy zremisowali z Portugalią i Węgrami, a na koniec pokonali Austrię, zajmując w ten sposób 2. miejsce w grupie F. Los skojarzył przybyszy z krainy gejzerów z Anglią i wydawało się, że na tym przygoda Islandii z Euro 2016 się skończy. Gdy Anglicy szybko zdobyli gola z rzutu karnego, stawało się to coraz bardziej prawdopodobne. I wtedy Islandia zadziwiła całą Europę, do tego stopnia, że dziś przed meczem z „Trójkolorowymi” nie brakuje odważnych opinii, że gospodarze pożegnają się z turniejem. Awans Islandii do półfinału wyceniamy na 5.25.

Francja zmierza do strefy medalowej Euro 2016 niemal autostradą. Najpierw łatwa grupa, potem 1/8 finału z Irlandią, a teraz Islandia. Wydaje się, że los jest sprzymierzeńcem „Trójkolorowych”, a oni jak na razie zawodzą. Wymęczona wygrana z Rumunią, potem kolejna z Albanią i na koniec remis ze Szwajcarią. Grupa wygrana, ale niesmak pozostał. Jeszcze większy zrodził się po meczu z Irlandią. Już na samym początku spotkania Francuzi podarowali rywalom rzut karny za faul Paula Pogby. Wyspiarze objęli prowadzenie, które utrzymywali do drugiej połowy. Wtedy jak diabeł z pudełka wyskoczył Antoine Griezmann. Najpierw wyskoczył do głowy i wyrównał, potem lewą nogą wykorzystał podanie Oliviera Giroud, a na koniec wywalczył czerwoną kartkę dla irlandzkiego obrońcy. Napastnik Atletico Madryt załatwił sprawę, ale znów podopieczni Didiera Deschampsa nie pokazali nic ciekawego. Nic, do czego predestynuje ich znakomity personalnie skład. Znów prześlizgnęli się do następnej fazy. Za chwilę jedno z większych rozczarowań Euro 2016 może być równocześnie medalistą tej imprezy.

Właśnie Griezmann jest tym, kogo Islandia musi obawiać się w pierwszej kolejności. Blondwłosy napastnik zdobył już na Mistrzostwach Europy trzy bramki i wygląda na to, że w trudnych momentach swojej drużyny to właśnie on, wespół z Dimitrim Payetem, jest mężem opatrznościowym. Jeśli Griezmann trafi dziś do siatki, zgarniamy kurs 2.33.

Francja grała z Islandią 11 razy. Rzecz jasna nigdy na wielkiej imprezie. 8 z tych meczów wygrali „Trójkolorowi”, a trzy zakończyły się remisami. Islandia nie zna więc jeszcze smaku zwycięstwa nad Francją. Ostatnio obie drużyny zmierzyły się ze sobą w maju 2012 roku i Francuzi wygrali tamten test-mecz 3:2. U siebie Francuzi wygrali zaś wszystkie sześć spotkań przeciwko Islandii, z czego trzy rozgrywane były w Paryżu, tak jak dzisiejszy ćwierćfinał.

Do meczu z Islandią gospodarze przystępują bez dwóch zawieszonych za kartki zawodników – Adila Ramiego i N’Golo Kante. Kto jak kto, ale Deschamps nie powinien jednak narzekać na problemy kadrowe, bo na ławce rezerwowych ma mnóstwo wysokiej klasy zmienników.