Euro dzień 27: Ze Złotą Piłką w tle


W środowy wieczór poznamy pierwszego finalistę Euro 2016, zespół, który 10 lipca w Paryżu zagra o złoto Mistrzostw Europy. Będzie to albo Portugalia albo Walia. Ten mecz może mieć też gigantyczne znaczenie dla rozstrzygnięcia losów Złotej Piłki za 2016 rok. Mocnymi kandydatami są Cristiano Ronaldo i Gareth Bale, a sukces reprezentacji byłby na pewno najważniejszą kartą przetargową, zwłaszcza gdy Leo Messi nie wygrał Copa America, przykładając się do tego niestrzelonym rzutem karnym.

Portugalia 2.19, remis 3.05, Walia 4.15 – godz. 21.00
Eksperci większe szanse na awans dają Portugalii. Ronaldo może po raz drugi w karierze zagrać o złoto Mistrzostw Europy – po raz pierwszy udało mu się to w 2004 roku, ale wtedy sensacyjnym zwycięzcą turnieju zostali Grecy! W 2008 Portugalia odpadła w ćwierćfinale, cztery lata później w półfinale. Czy teraz podopieczni Fernando Santosa zdołają wślizgnąć się do najważniejszego meczu w tym roku? Kurs na ich awans wynosi 1.52.

Postawę zespołu Portugalii trudno ocenić jednoznacznie. Teoretycznie w środę około 23.30 zespół może być pierwszym finalistą Mistrzostw Europy i wciąż nie mieć na koncie choćby jednego zwycięstwa w regulaminowym czasie gry. Przypomnijmy, że Portugalczycy w grupie zremisowali trzy mecze i awansowali do dalszych gier z 3. miejsca (czyli niemalże „kuchennymi drzwiami”). W 1/8 finału strzelili Chorwacji gola pod koniec dogrywki, a w ćwierćfinale wyeliminowali Polskę lepiej strzelając rzuty karne! Trudno o zachwyty nad grą Portugalii, która nie trafiła jeszcze na żadnego europejskiego potentata, nie wygrała jeszcze żadnego meczu, a już znalazła się na podium imprezy! Remis wyceniamy na 3.05.

Szczęście sprzyja Portugalii, ale ta potrafi wykorzystać swoje okazje i w kluczowych momentach łapie byka za rogi. Gdy zespół przegrywał z Węgrami, natychmiast potrafił odrabiać straty. Gdy w ekipie Chorwacji trzeba było zneutralizować drugą linię z Luką Modriciem na czele – udało się. Gdy Polska prowadziła 1:0, rywale natychmiast przejęli inicjatywę i zdołali wyrównać, a potem nie zawiedli w rzutach karnych. Cele zrealizowane, Portugalia jest o krok od finału. Napisalibyśmy, że niewielki krok, bo to przecież tylko Walia, ale kto oglądał mecz Walijczyków z Belgami, ten wie, że to raczej AŻ Walia.

Spotkanie przeciwko „Czerwonym Diabłom” było popisem Walijczyków. Ci również przegrywali 0:1, ale wyszli z opresji w fenomenalnym stylu. Pierwsze pół godziny meczu należało wyraźnie do Belgów, którzy nie tylko zdobyli gola, ale stworzyli jeszcze kilka innych dogodnych okazji. Walia wyszła z cienia po bramce Ashley’a Williamsa. Z minuty na minutę to właśnie „Smoki” stawały się zespołem lepszym, a na pewno groźniejszym. Fantastyczny, choć banalnie prosty, drybling Hala Robson-Kanu dał gola na 2:1, a sprawę w końcówce załatwił głową Sam Vokes. Wygrana 3:1 Walii z Belgią to bez wątpienia jedna z największych sensacji mistrzostw. I również bez cienia wątpliwości – rezultat w pełni zasłużony z przebiegu gry. Walia potwierdziła tym występem, że z dużą łatwością przychodzi jej strzelanie bramek. Na Euro 2016 „Smoki” zdobyły już 10 goli. Więcej mają tylko Francuzi, którzy statystykę „nabili” sobie, gromiąc Islandię 5:2. Over 1,5 bramki Walii? U nas to kurs 4.30.

Cichym bohaterem Walijczyków na francuskich boiskach jest na pewno Aaron Ramsey, który maczał palce przy co drugiej bramce swojej ekipy. Gol i cztery asysty to wynik, który robi wrażenie. Blondwłosy obecnie pomocnik Arsenalu Londyn to typowy mózg drużyny, kreator, rozgrywający, do tego w pocie czoła realizujący zadania obronne. Skarb zespołu. Nie bez powodu wychwalamy go tu pod niebiosa – Ramsey’a w meczu z Portugalią zabraknie, gdyż przeciwko Belgii złapał swoją drugą żółtą kartkę w turnieju. W takiej samej sytuacji jest jego reprezentacyjny kolega Ben Davies. W ekipie Portugalii nie zagra z kolei William Carvalho, także bardzo istotna postać środkowej strefy. Mimo wszystko wydaje się, że boleśniej nieobecności odczują wyspiarze, a to choćby dlatego, że ich ławka rezerwowych nie prezentuje się zbyt okazale. Na jej tle nawet portugalscy zmiennicy mogą uchodzić za gwiazdy.

Portugalia vs Walia – 10 kluczowych statystyk

To wszystko to jednak tylko teoria. Na papierze Walia nie powinna nawet podskoczyć Belgii, a wyeliminowała ją w znakomitym stylu, mimo początkowej przewagi zespołu Marca Wilmotsa. Dlatego też w Walii nie gaśnie wiara w kolejny sukces i sensacyjny awans do finału. Tak wspaniały scenariusz nie byłby możliwy, gdyby nie Gareth Bale. Skrzydłowy Realu Madryt jest kołem zamachowym wielu akcji zespołu, strzelił na tych mistrzostwach już trzy gole i zaliczył kluczową asystę w meczu 1/8 finału z Irlandią Północną. Wartości Bale’a dla drużyny narodowej nie da się nawet oszacować – jest bezcenny. To on rozbudza nadzieje tysięcy walijskich fanów, to on katalizuje społeczne niepokoje, to on ma za chwilę zostać MVP tego turnieju. To wreszcie on może zostać w styczniu przyszłego roku zdobywcą Złotej Piłki. Jeśli Walia wygra Euro, albo nawet dojdzie do finału, Bale z miejsca stanie się faworytem nr 1. Ma już przecież na koncie wygraną Ligę Mistrzów.

Sukces Realu w Champions League z początku w uprzywilejowanej pozycji stawiał Cristiano Ronaldo. Portugalczyk na Euro nie pokazuje jednak niczego szczególnego, na pewno gra gorzej od Bale’a, a jego nieszczęsne próby z rzutów wolnych stają się wręcz karykaturalne. Jeśli jednak Portugalia zamelduje się w finale, żaden krytyk nie ośmieli się napiętnować CR7. Strzelił dwa gole, ma dwie asysty, wykorzystał rzut karny z Polską i nie schodzi poniżej pewnego poziomu.

Właśnie dlatego środowa rywalizacja dwóch wielkich gwiazd futbolu z Realu Madryt będzie jednym z podstawowych punktów zaczepienia. Bale podkreśla, że to mecz Walii z Portugalią, a nie jego z Ronaldo. Portugalczyk wtóruje w takich opiniach. Wszyscy zachowują pełną dyplomację, ale faktom nie da się zaprzeczyć. 6 lipca możemy poznać nie tylko finalistę Euro 2016, ale także faceta, który w wyścigu o Złotą Piłkę zajmie bardzo wygodne „pole position”. Co będą musiał zrobić przegrany, a także grupa pościgowa z Messim, Suarezem czy Lewandowskim na czele, by dogonić zwycięzcę Ligi Mistrzów i co najmniej finalistę Mistrzostw Europy? Chyba zatańczyć na rzęsach…