Euro dzień 5: Wtorek z grupą F


Pierwsza kolejka fazy grupowej Euro 2016 dobiega końca. Zaprezentowało nam się już 20 ekip – pora na ostatnie cztery, które tworzą grupę F. Austria podejmuje Węgry, a Portugalia gra z Islandią. Możemy więc dziś w akcji zobaczyć zarówno króla strzelców Ekstrakasy, jak i króla strzelców Ligi Mistrzów. Jak mawia młodzież – taka sytuacja…

Austria 1.74, remis 3.75, Węgry 5.50 – godz. 18.00
Jeszcze 100 lat temu oba kraje tworzyły jeden związkowy – Austro-Węgry. Historia Europy naznaczona dwoma wojnami zmieniła jednak polityczną mapę, a we wtorkowe popołudnie na stadionie w Bordeaux dojdzie do właśnie takiej, niemal „bratobójczej” potyczki o punkty Mistrzostw Europy. Większe szanse na zwycięstwo daje się Austriakom, którzy mają w swoim składzie bardziej znanych zawodników, ogranych w meczach o wielką stawkę. Wśród nich wymienić trzeba Davida Alabę z Bayernu Monachium, Christiana Fuchsa z Leicester City czy Marko Arnautovicia ze Stoke City. W dość przeciętnej stawce grupy F Austria uchodzi za najpoważniejszego kandydata do 2. miejsca. Mecz z Węgrami ma to potwierdzić.

Wygraj część ze €100,000 obstawiając ME i Copa America

Co ciekawe, choć dla Austrii będzie to drugi występ na Euro, to po raz pierwszy kraj ten uzyskał kwalifikację na boisku. W 2008 Austriacy grali na turnieju jako gospodarze, przez co nie musieli uczestniczyć w eliminacjach. W grupie z Polakami, Niemcami i Chorwatami zespół zakończył rywalizację na 3. miejscu, razem z biało-czerwonymi odpadając w fazie grupowej. Mecz Polski z Austrią (1:1) pamiętamy doskonale ze względu na słynnego karnego podyktowanego przez Howarda Webba. To był jedyny punkt obu reprezentacji na tym turnieju, a dla Austrii jedyny jak dotąd w historii gier w czempionacie Starego Kontynentu.

Węgrzy zagrają na Euro po raz trzeci, ale ostatni raz występowali na tej imprezie, bagatela 44 lata temu! W 1972 roku zajęli 4. miejsce. Osiem lat wcześniej skończyli na 3. pozycji. Złote czasy węgierskiego futbolu dawno już minęły i teraz sam awans „Madziarów” na Mistrzostwa Europy uznawany jest w kraju Orbana za spory sukces. Kwalifikację Węgrzy zdobyli notabene po emocjonujących barażach z Norwegią. Zespół pozbawiony jest jednak zawodników grających w znaczących europejskich klubach. Nazwy takie jak RB Lipsk, Bursaspor, Werder Brema, Hanover czy Slovan Bratysława nie rzucają nikogo na kolana. Zwycięstwo Austrii różnicą minimum dwóch goli wyceniane jest na 3.00.

W kadrze węgierskiej znalazło się ponadto aż czterech zawodników występujących na co dzień na boiskach Ekstraklasy. To obrońcy Tamas Kadar i Richard Guzmics, pomocnik Gergo Lovrencsics i przede wszystkim snajper Legii Warszawa Nemanja Nikolić. Wydaje się, że mimo doskonałych statystyk strzeleckich Nikolicia, wyborem nr 1 trenera Bernda Storcka w ataku będzie Adam Szalai z Hanoveru. Obejrzeliśmy już jednak na tym Euro jedną bramkę „jokera” z Legii, a mowa tu o Ondreju Dudzie, być może obejrzymy więc kolejną. Trafienie „Niko” oznaczone jest kursem 5.50.

Statystycznie mecze Austrii z Węgrami to najczęstsze starcia europejskich państw w piłce nożnej, ustępujące na świecie jedynie konfrontacjom Argentyny z Urugwajem. Obie nacje zmierzyły się ze sobą do tej pory 136-krotnie. Paradoksalnie ostatnie z tych spotkań miało miejsce blisko 10 lat temu – w sierpniu 2006 roku. Węgrzy wygrali 2:1. Powtórka takiego rezultatu we wtorek to kurs 17.00.

 

Portugalia 1.58, remis 3.95, Islandia 7.20 – godz. 21.00
Na deser pierwszej kolejki fazy grupowej Mistrzostw Europy we Francji wjeżdża Cristiano Ronaldo i spółka. Reprezentacja Porugalii nie może narzekać na losowanie grup, bo Islandia, Węgry i Austria to jeden z łatwiejszych możliwych zestawów. Czy będzie to więc łatwa, lekka i przyjemna część turnieju dla zespołu z Półwyspu Iberyjskiego?

Teoretycznie tak być musi. We wtorek podopieczni Fernando Santosa zmierzą się z debiutantami na wielkiej imprezie – przybyszami z krainy gejzerów – Islandczykami. Wprawdzie zadrą w portugalskich sercach jest ostatni Mundial, gdzie drużyna odpadła już w grupie, przegrywając m.in. 0:4 z Niemcami, to jednak tym razem po prostu nie ma się kogo bać. Ronaldo powinien mocno zaakcentować swoją obecność bramkami, a prawdziwe wyzwania rozpoczną się w fazie pucharowej. Kurs na dwa gole snajpera Realu Madryt przeciwko Islandii to 5.50.

Na pewno tym, co może obudzić dodatkowe pokłady optymizmu w narodzie portugalskim, są mecze towarzyskie. Portugalczycy zaprezentowali się z dobrej strony. Wygląda na to, że CR7 może liczyć na poważne wsparcie ze strony kolegów, choćby Ricardo Quaresmy, który wyraźnie się odradza. W dobrej dyspozycji jest także Nani, a w tyłach można liczyć na doświadczonych Ricardo Carvalho czy Pepe. Całkiem przyzwoity kapitał, bo myśleć o sukcesie.

Islandia to kraj, który zamieszkuje niewiele ponad 300 tysięcy osób. Wiele polskich miast ma większą liczbę ludności i niech to najlepiej świadczy o tym, że dla zespołu Larsa Lagerbäcka już sama obecność wśród 24 najlepszych ekip Starego Kontynentu jest wyróżnieniem. Szwedzki trener zrobił z europejskiego przeciętniaka naprawdę solidny zespół, z którym trzeba się liczyć. Dowodem tego były wspaniałe eliminacje, gdzie Islandia zostawiła w tyle Turcję i przede wszystkim Holandię i razem z Czechami uzyskała bezpośredni awans!

Gwiazdą drużyny jest zawodnik Swansea Gylfi Sigurdsson. Ten kreatywny pomocnik, potrafiący doskonale bić stałe fragmenty gry, jest motorem napędowym ofensywnych poczynań Islandczyków. Niewielkie doświadczenie jego i jego kolegów w trudnych meczach na arenie międzynarodowej może okazać się jednak przeszkodą nie do przeskoczenia. Inna sprawa, że jeśli pokonało się Holandię, to dlaczego nie urwać punktów faworytom także na Euro? To dopiero byłaby historia! Kurs na zwycięstwo lub remisów ekipy z kraju gejzerów wynosi 2.50.