Euro dzień 7: Derby Królestwa i emocje polskiej grupy


Na taki czwartek można tylko zacierać sobie ręce! Znów czeka nas potrójne piłkarskie uderzenie, które rozpocznie się bratobójczym starciem Anglii z Walią. Sentymenty nie są przewidziane. Tym bardziej nie będzie ich w meczach polskiej grupy C, gdzie przegrani z niedzieli – Ukraińcy i Irlandczycy zagrają o lepsze jutro, a zwycięzcy, czyli biało-czerwoni i Niemcy spróbują zapewnić sobie awans do 1/8 finału.

Anglia 1.59, remis 4.00, Walia 6.95 – godz. 15.00
Anglicy już na „dzień dobry” mocno zagmatwali swoją sytuację, jedynie remisując z Rosją. Taki wynik to wprawdzie jeszcze nie koniec świata, ale biorąc pod uwagę wyraźną dominację w całym spotkaniu, trzeba taki rezultat odbierać jako stratę dwóch punktów. Szczególnie bolesny dla Anglików jest fakt, że bramka na 1:1 padła już w doliczonym czasie gry i była to w zasadzie jedyna groźna sytuacja rosyjskiego zespołu w całym spotkaniu.

Mimo rozczarowującego wyniku, reprezentacja dowodzona przez Roya Hodgsona otrzymała także wiele pochwał za dobrą, intensywną i odważną grę, w której brakowało jedynie przysłowiowej kropki nad „i”. Świetnie z roli playmakera wywiązywał się Wayne Rooney i można być prawie pewnym, że „Roo” nie wyjdzie z butów klasycznej dziesiątki już do końca turnieju. Znakomicie dysponowanych w sezonie 2015/16 chętnych do gry w napadzie jest bowiem sporo. Z Rosją do bramki trafił jednak Eric Dier, w dodatku po strzale z rzutu wolnego. Czy jego klubowy kolega, Harry Kane, który jest angielskim nr 1 w pierwszej linii, trafi przeciwko Walii? Kurs na to wynosi 2.16. Jeśli będzie to pierwszy lub ostatni gol w meczu – 4.00.

Kibice Tottenhamu będą oglądać ten mecz ze szczególną uwagą – nie tylko ze względu na reprezentantów Anglii, którzy na co dzień są zawodnikami „Kogutów”, ale też ze względu na ich byłą gwiazdę – Garetha Bale’a. Gwiazdor Realu Madryt pociągnął swoją reprezentację do sukcesu w pierwszym, debiutanckim meczu na Euro 2016. Walia ograła 2:1 Słowację, ale Bale bezpośrednio z rzutu wolnego, strzelił pierwszego gola. Takiej gry od swojego zawodnika pierwszego formatu oczekują wszyscy Walijczycy, a wsparcie od piłkarzu pokroju Aarona Ramseya czy Joe Allena może tylko pomóc w osiągnięciu sukcesów.

Ubezpieczamy pierwszy zakład mobilny

Bale jest notabene jedynym w kadrze Walii zawodnikiem grającym poza Wielką Brytanią. Choćby dlatego czwartkowy mecz nr 1 będzie szczególny. Derby Zjednoczonego Królestwa z zawodnikami, którzy znają się jak łyse konie, głównie z boisk Premier League. Najciekawszy możliwy pojedynek? Aaron Ramsey vs Jack Wilshere, czyli koledzy z Arsenalu. Ramsey w składzie Walii o miejsce martwić się nie musi, ale wracający po wielomiesięcznej kontuzji Wilshere jest w kadrze Anglików jedynie kandydatem do wyjściowej jedenastki. Jeśli zagra, będzie toczył zacięte boje z klubowym „ziomkiem”. Podobnie może być choćby z Jordanem Hendersonem i Joe Allenem (obaj FC Liverpool).

Czy będąca od wielu lat w cieniu Anglii reprezentacja „Smoków” może tym razem spłatać figla swoim sąsiadom spod brytyjskiej korony? Wydaje się, że warunki ku temu są znakomite. Anglia musi, a Walia tylko może, co wynika zarówno z oczekiwań wobec obu ekip, jak i zdobyczy w 1. kolejce. Do tego, tak po prostu, reprezentacja walijska jeszcze nigdy nie znaczyła w europejskim futbolu tak wiele, nawet w epoce Ryana Giggsa, który nie potrafił pociągnąć swojej ojczyzny do takich rezultatów jak obecnie. Zwycięstwo lub remis Walii w tym meczu wyceniamy na 2.50.

Statystyki meczów Anglii z Walią potwierdzają wieloletnią dominację „Lwów Albionu” – 66 zwycięstw przy raptem 14 triumfach „Smoków”. 21 razy notowano remisy.

 

Ukraina 1.60, remis 3.90, Irlandia Północna 7.00 – godz. 18.00
Dla polskich kibiców to spokojna i delikatna przystawka przed daniem głównym czwartku. Wprawdzie to nasza grupa, ale dzięki zwycięstwu w pierwszym spotkaniu, nie musimy siedzieć jak na szpilkach i martwić się specjalnie rezultatem tego spotkania.

A wiadomo bez cienia wątpliwości, że murowanym faworytem do zwycięstwa są tu Ukraińcy. Niby przegrali 0:2 z Niemcami, ale zagrali z nimi dość otwarcie, tworząc bramkowe sytuacje i pokazując niemały potencjał w ofensywie. To znak, że Ukraina ruszy do przodu także na Irlandię Północną, a to rywal o jakieś pięć klas słabszy niż Niemcy. Triumf Ukrainy różnicą dwóch goli? Płacimy 2.65.

Grę Irlandczyków z północy widzieliśmy dokładnie w niedzielę w Nicei i cóż… Cieszymy się ze zwycięstwa Polaków, ale tak nędznie grającego zespołu na tym Euro do tej pory nie było. Podopieczni Michaela O’Neilla nie potrafili wykreować żadnego zagrożenia, żadnej ciekawej, kombinacyjnej akcji. Opierali się jedynie na długich podaniach lub ewentualnie stałych fragmentach gry. Trudno uwierzyć by tak prostymi środkami, bez odpowiednio wyszkolonych wykonawców, można było zdobyć na tym Euro jakiekolwiek punkty. Zapewne znów zobaczymy obliczę irlandzkiej drużyny schowanej za podwójną gardą, liczącej na jakąś kontrę. Zadanie Ukrainy będzie więc, podobnie jak w przypadku Polski kilka dni temu, sforsowanie defensywy przeciwnika możliwie jak najszybciej i zachowanie spokoju we własnych poczynaniach. Polska zrobiła to bez fajerwerków, ale spokojnie i dobrze. Czy mający już na gardle delikatnie muskające ostrze noża sąsiedzi ze wschodu zdołają być tak samo cierpliwi? To główne pytanie na ten mecz. W nagłe przebudzenie mocy w Irlandii Północnej trudno uwierzyć, bo nie ma w tej drużynie odpowiednich walorów czysto piłkarskich, ot co.

Zaglądaj do Centrum Kibica Euro 2016 na Unibet.com

Ukraińcy nigdy do tej pory nie przegrali z Irlandią Północną – dwa razy pokonali tego rywala, a dwa razy zremisowali. Co ciekawe, oba remisy miały miejsce w eliminacjach Euro 2004 i w obu wypadkach były to bezbramkowe remisy. Ze względu na mocno defensywną grę skazywanych na pożarcie Irlandczyków, taki akurat wynik trzeba uznać za dość prawdopodobny – kurs 7.50.

Niemcy 1.60, remis 4.15, Polska 6.35 – godz. 21.00
Jedni mówią, że to najważniejszy mecz tych mistrzostw, a inni wręcz przeciwnie – że w zasadzie najmniej istotny. Prawda jest taka, że prestiż konfrontacji z zachodnim sąsiadem, w dodatku mistrzem świata, tworzy niezwykłą aurę i otoczkę tego meczu. Z drugiej jednak strony – znając swoje miejsce w szeregu, nie do meczu z Niemcami musimy podchodzić jak do najważniejszej weryfikacji. O punkty dużo łatwiej powinno być z Ukrainą, a prawdziwa walka rozpocznie się od 1/8 finału, bo przecież nie przyjmujemy do wiadomości wariantu innego niż awans z grupy.

Przypomnijmy, że do czołowej szesnastki mistrzostw awansują nie tylko po dwie drużyny z każdej grupy, ale także 4 z 6 ekip z trzecich miejsc, oczywiście wg bilansu punktów i bramek. Po pierwszej części turnieju do domu pojedzie tylko 8 zespołów, więc biorąc pod uwagę trzy punkty zdobyte z Irlandią Północną, brak awansu byłby teraz absolutną katastrofą biało-czerwonych.

Niemcy są faworytem tego meczu – to truizm. Mają lepszych piłkarzy na większości pozycji, grają na co dzień w lepszych klubach, osiągają większe sukcesy zarówno w piłce klubowej, jak i reprezentacyjnej, więcej zarabiają i przeważnie pokonują reprezentację Polski. Znamy te wszystkie argumenty, ale wiemy też, że w eliminacjach do Euro 2016 wreszcie zdołaliśmy Niemców pokonać i w dwumeczu osiągnąć z nimi korzystniejszy bilans (zwycięstwo 2:0 u siebie i porażka 1:3 na wyjeździe). Wiemy też, że obecna reprezentacja Polski jest po prostu mocniejsza niż przez wiele poprzednich lat. Nie wypada jej porównywać do kadry choćby z 2008 roku, która na Euro w Austrii i Szwajcarii uległa Niemcom w grupie 0:2.

Polska vs Niemcy – 10 kluczowych statystyk

Niemcy mają się kogo obawiać. Walory Łukasza Piszczka, Kuby Błaszczykowskiego i przede wszystkim Roberta Lewandowskiego znają doskonale z boisk Bundesligi. Grzegorz Krychowiak i Wojciech Szczęsny to bardzo poważne nazwiska w europejskim futbolu, a łączony ostatnio z Borussią Dortmund Kamil Glik staje się gorącym „towarem” na transferowym rynku. Tak zresztą jak i Arkadiusz Milik, Bartosz Kapustka czy nawet Kamil Grosicki. Ta kadra jest głodna sukcesu i ma potencjał, by ten sukces osiągnąć. Czy to już potencjał, by grać jak równy z równym przeciwko mistrzom świata? Zobaczymy, ale nie jest wcale wykluczone.

A’propos Szczęsnego – kwestia jego zdrowia to temat nr 1 ostatnich dni. W z pozoru niegroźnie wyglądającym starciu z Kyle’m Laffertym polski bramkarz doznał urazu uda. Krwiak został już usunięty, ale czy Szczęsny będzie gotowy do gry w meczu z Niemcami? Wszyscy pamiętamy szereg znakomitych interwencji bramkarza Arsenalu w meczu Polska – Niemcy z października 2014. To właśnie Szczęsny był jednym z ojców tamtego sukcesu i zwycięstwa 2:0. Niestety wczoraj klamka zapadła - Wojtek na Niemców gotowy nie będzie. Wracając do tamtego pamiętnego 2:0 - pamiętamy też, że pierwszą bramkę zdobył wtedy Arkadiusz Milik – ten sam, który dał nam tyle radości w niedzielę. Gol Milika przeciwko Niemcom to zachęcający kurs 4.20.

Zdobycie punktu z Niemcami będzie nie tylko sukcesem, po którym wartość naszej reprezentacji odnotuje cała Europa. Praktyczny wymiar będzie też oczywisty – pewne wyjście z grupy i przewaga psychologiczna nad ostatnim grupowym rywalem, Ukrainą. Czy jednak Adam Nawałka chcąc zdobyć choćby punkt, zdecyduje się na ofensywną i otwartą grę z Niemcami, tak jak we Frankfurcie? A może Polacy będą wycofani, niczym w tamtym zwycięskim spotkaniu w Warszawie?

Pytań, rozterek i wątpliwości jest zresztą więcej. Po wspaniałym występie Bartosza Kapustki i bardzo dobrym Jakuba Błaszczykowskiego, nie wiadomo co dalej z Kamilem Grosickim. Pozycja „Grosika” przed Euro wydawała się niepodważalna, ale uraz wykluczył go na kilka dni z treningów, a do pierwszego składu przebojem wdarł się Kapustka. Pomocnik Cracovii zrobił furorę, bez kompleksu radząc sobie z Irlandczykami. Jakie personalne decyzje podejmie teraz Nawałka? Co z Piotrem Zielińskim? Co z Tomaszem Jodłowcem? Wcale nie musi się okazać, że zwycięski skład pozostanie bez zmian. Oby tylko ewentualna zmiana była, jak to teraz bardzo modne – dobrą zmianą. Patriotyczny zakład na Polskę pozwoli nam rozmnożyć wkład o 6.35.