Euro dzień 9: Faworyci do rehabilitacji


Nie wszyscy faworyci Euro 2016 dobrze weszli w turniej. Pierwsze koty za płoty – mówią sobie zapewne, licząc na przełamanie. My zaś liczymy na sobotę pełną wrażeń. A zobaczymy m.in. główne rozczarowania pierwszej rundy spotkań – Belgią i Portugalię. Dobijamy tym samym do końca drugiej serii gier.

Belgia 1.70, remis 3.80, Irlandia 5.75 – godz. 15.00
Bodaj żadnej innej reprezentacji po pierwszej części mistrzostw nie dostało się tyle, co Belgom. Trudno się dziwić – typowani do roli faworyta zawodnicy Marca Wilmotsa nie udźwignęli ciężaru oczekiwań i zasłużenie przegrali z Włochami 0:2. „Squadra Azzurra” bez takich piłkarzy jak Marchisio czy Verratti miała być łakomym kąskiem dla naszpikowanej gwiazdami ekipy „Czerwonych Diabłów”. Ten przydomek jednak ostatnimi czasy, tak w piłce klubowej, jak i reprezentacyjnej, kojarzy się z niedosytem. Belgowie mogą jednak szybko się zrehabilitować i zapracować na lepszą opinię. Wygrana z Irlandią to oczywiście warunek sine qua non. Na prowadzeniu faworytów już do przerwy zarobimy kursem 2.28.

Jedna porażka nie przekreśla szans Belgów na osiągnięcie na tych mistrzostwach sukcesu, a tym bardziej na wyjście z grupy. Przeciętna gra i niemal zerowa kreatywność w ofensywie – to były jednak główne bolączki starcia z Włochami, którzy dobrym ustawieniem i wyważoną grą w zasadzie unicestwili wszystkie atuty zawodników takich jak Kevin De Bruyne, Eden Hazard, Dries Mertens czy Romelu Lukaku. Gwiazdy znane z Premier League i Serie A musiały przełknąć gorzką pigułkę. Antonio Conte ze swoimi ludźmi okazał się bardziej cwany. Pozostało lizanie ran, a teraz czas na szybką i najlepiej efektowną odskocznię w postaci ogrania Irlandii.

Sprawdź nasze specjalne promocje

Niby sprawa wydaje się prosta, bo w obronie „Zielonej Wyspy” nie ma zawodników Juventusu Turyn, a są jedynie średniej klasy wyrobnicy. Można się jednak na tym mocno przejechać. Każdy niedostatek w umiejętnościach Irlandczycy nadrobią z nawiązką walecznością i ambicją. Wślizgi i ostre wejścia będą stałym elementem krajobrazu, a trup może słać się gęsto. Po remisie ze Szwecją, kolejny punkt wywalczony z Belgią, otwierałby Irlandczykom szansę na awans do 1/8 finału. A we wspomnianym spotkaniu z „Trzema Koronami” lepsze wrażenie sprawiali właśnie „Wyspiarze”! Remis lub wygrana Irlandii wyceniana jest przez nas 2.25.

Belgowie grali z Irlandczykami 14 razy. Statystyki układają się niemal po równo. Co jednak istotne – w meczach o stawkę Belgowie nigdy nie przegrali z reprezentacją Irlandii, a okazji ku temu było 7! Dla równowagi dodajmy, że aż pięć z tych spotkań kończyło się podziałem punktów.

Po fatalnym w swoim wykonaniu meczu z Włochami pewny miejsca w pierwszej jedenastce Belgów nie może być Romelu Lukaku. A mecz z Irlandią byłby dla niego szczególny, bo stanąłby naprzeciwko swoich kolegów z Evertonu – Seamusa Colemana, Jamesa McCarthy’ego i Aidena McGeady’ego. Czy Wilmots pośle do boju zawodnika „The Toffees” czy innego czarnoskórego snajpera z miasta Beatlesów – Divocka Origiego? Przekonamy się w sobotnie popołudnie.

Islandia 2.60, remis 3.15, Węgry 3.10 – godz. 18.00
O 18.00 na boisko stadionu w Marsylii wybiegną jedenastki Islandii i Węgier, która na pewno nie zaliczają się do rozczarowań pierwszego tygodnia Euro. Obie reprezentacje w swoich spotkaniach były spisywane na straty i obie zakończyły je bez porażki. Islandia zaskoczyła Portugalię, urywając jej cenny remis 1:1, a Węgrzy zrobili furorę, pokonując 2:0 Austriaków. Takiego początku w wykonaniu tych ekip w grupie F się nie spodziewano i zagmatwa to nieprawdopodobnie kwestię awansu.

Islandia w meczu z Portugalią pokazała to, co pokazywała już w eliminacjach. Nieźle zorganizowaną grę, bardzo odważne i groźne wypady do przodu oraz świetne przygotowanie fizyczne. Portugalia przeważała, potrafiła dochodzić do strzeleckich sytuacji, ale na koniec zawsze najważniejszy jest rezultat. A remis dla absolutnego debiutanta na Mistrzostwach Europy to naprawdę spory wyczyn i osiągnięcie godne pochwał, zwłaszcza gdy gra się przeciwko Cristiano Ronaldo. Autorem jedynego gola w meczu z Portugalią był dobrze znany Lechowi Poznań, blondwłosy skrzydłowy Birkir Bjarnason z Bazylei. W sezonie 2015/16 „Kolejorz” boleśnie przekonywał się o umiejętnościach tego zawodnika, który w reprezentacji przeważnie jest w cieniu dużo bardziej znanego Gylfiego Sigurdssona. Czy z Węgrami, w składzie których jest przecież dwóch Lechitów, Bjarnason znów odpali? Za jego bramkę płacimy kursem 7.00.

Węgrzy z Islandią mieli walczyć o zajęcie 3. miejsca w grupie i możliwość dalszych gier w Euro 2016. Już w pierwszym meczu pokazali, że są bardzo niedocenianym zespołem i ku zdziwieniu prawie całej Europy ograli Austrię 2:0. Zespół z ekstraklasowymi piłkarzami (Kadarem i Guzmicsem) w składzie wykręcił niezły numer Davidowi Alabie i spółce. Teraz wystarczy wygrać z krajem gejzerów i 1/8 finału stanie się faktem. Remis zresztą na 99% także urzeczywistni marzenia. Czy znów Gabor Kiraly, człowiek wiecznie ubrany w długie dresowe spodnie, najstarszy uczestnik tego Euro, zdoła zachować czyste konto? Oto jest pytanie! A odpowiedź w naszym kursie wynosi 2.90.

Portugalia 1.83, remis 3.60, Austria 5.00 – godz. 21.00
Skoro o 18.00 zagrają ci, którzy pozytywnie zaskoczyli nas w grupie F, to o 21.00 zobaczymy ekipy, u których po wtorkowym wieczorze poziom frustracji sięgał zenitu. Portugalczycy i Austriacy mieli zgnieść swoich grupowych rywali i między sobą rozstrzygnąć kwestię 1. miejsca. Tymczasem może się okazać, że jednej z tych ekip zabraknie w 1/8 finału. Presja rośnie, oczekiwania nie maleją.

Centrum Kibica Euro 2016

Na papierze ciekawej prezentują się Portugalczycy. Wiadomo – jest Ronaldo, a obok niego choćby Quaresma, William Carvalho, Andre Gomes, Nani czy Renato Sanches. Niby każdy z nich może jedynie nosić za CR7 torbę, ale summa summarum to naprawdę niezła ekipa, która ma wszelkie podstawy, by myśleć we Francji o czymś więcej niż 1/8 finału. By tak się stało natychmiast poprawić trzeba jednak skuteczność i regularność w grze. Portugalczycy grali przeciwko Islandii zrywami, nie unikali katastrofalnych błędów w tyłach, a na dodatek nie grzeszyli snajperskim okiem. Wystarczy przypomnieć, że sam gigant z Realu Madryt (wcale nie chodzi nam o Pepe) skończył ten mecz bez gola.

Ronaldo był zresztą bardzo sfrustrowany tym meczem i nie krył tego po ostatnim gwizdku. Krytykował grę Islandii, która jego zdaniem „postawiła autobus” i cieszyła się z jednego punktu jak z mistrzostwa Europy. „Takie zespoły niczego nie osiągną” – taki osąd wydał Ronaldo i pewnie miał rację. Przybyszom z wyspy gejzerów ciężko będzie o medal Euro 2016, ale trzykrotny zdobywca Złotej Piłki zapomniał, że to kraj o liczbie ludności znacznie mniejszej niż ta zamieszkująca stolicę Portugalii, Lizbonę! Złość CR7 mogła wynikać z tego, że sam miał w tym meczu kilka świetnych szans na gola, ale wszystkie zaprzepaścił. Taki snajper jak on rzadko jednak notuje długie serie bez gola, dlatego warto rozważyć typ na jego trafienie przeciwko Austrii – kurs 2.04.

Austria nie dość, że zawiodła na całej linii, ulegając Węgrom, to jeszcze straciła swojego obrońcę, Aleksandara Dragovicia, który obejrzał w tym meczu dwie żółte kartki. Trener Marcel Koller będzie więc zmuszony do personalnych roszad w składzie swojej drużyny. Biorąc pod uwagę żałosną jakość występu z „Madziarami”, pewnie i tak pokusiłby się o zmiany. Jeśli Austria przegra, a nie jest faworytem tego meczu, nagle może znaleźć się w fatalnej sytuacji przed ostatnim meczem z Islandią. Dla zawodników pokroju Alaby czy Arnautovicia brak awansu w tak słabej grupie, byłby blamażem. Zwycięstwo Portugalczyków różnicą co najmniej dwóch goli wyceniane jest przez nas na 3.20.