Gospodarze rozpoczynają drogę po złoto


Koniec żartów, pompowania baloników i bezprzedmiotowych dyskusji. Od dziś króluje futbol, bo to dziś wieczorem startują piłkarskie Mistrzostwa Europy. Przywilej gry w meczu otwarcia nie ominął oczywiście gospodarzy, a przy okazji największych faworytów do złota. Francuzi muszą poradzić sobie z presją oczekiwań, a te są tym większe, że grupowi rywale „Tricolores” nie zaliczają się do europejskiego „topu”. Na „dzień dobry” podopieczni Didiera Deschampsa mają odesłać z kwitkiem Rumunów.

Francja 1.30, remis 5.25, Rumunia 12.50 – godz. 21.00
Zacznijmy właśnie od drużyny rumuńskiej. Lekceważenie jej i wrzucanie z miejsca do grona typowych „ogórków” jest nieporozumieniem. Rumuni w eliminacjach nie przegrali ani jednego meczu i stracili najmniej bramek ze wszystkich drużyn. Oczywiście, mieli stosunkowo łatwą grupę, ale to tylko w małym stopniu umniejsza ich sukces. Mimo, że klubową piłkę w Rumunii trawią gigantyczne problemy organizacyjne, to reprezentacja sprawiła wszystkim swoim kibicom miłą niespodziankę, bezproblemowo kwalifikując się do Francji.

Nie wszyscy rumuńscy piłkarze to także zupełnie anonimowe postaci europejskiej piłki. Wystarczy wspomnieć tu o Vlad Chiricheșie, nowym kapitanie reprezentacji. Ma on już na koncie występy w Premier League w Tottenhamie, a obecnie zaciekle walczy o wyjściowy skład w Napoli. Póki co bezskutecznie, ale nazwisko tego stopera na pewno legitymizuje całą formację obronną Rumunii. Warto też wspomnieć o Nicolae Stanciu ze Steauy Bukareszt. Ten rozgrywający zaliczył bardzo udany sezon i podobno już teraz chcą go czołowe klub całej Europy. Stanciu z decyzją o przenosinach wstrzymuje się jednak do końca Euro, jakby przeczuwając, że we Francji może podbić swoją cenę. Kurs na trafienie tego gracza w meczu otwarcia wynosi 9.50.

Dla Rumunii to piąty start na Euro i powrót do turnieju po nieobecności w 2012 roku. Do tej pory największym sukcesem był awans do ćwierćfinałów w belgijsko-holenderskim turnieju w 2000 roku. Co ciekawe, zespół Rumunii wygrał zaledwie jeden z trzynastu grupowych meczów podczas swoich występów na Mistrzostwach Europy. Pokonanie 3:2 Anglii w 2000 roku okazało się przepustką do wspomnianego ćwierćfinału.

Rumuńscy „Tricolorii” w piątek mierzą się z francuskimi „Tricolores”, o których wiadomo znacznie więcej. To drużyna naszpikowana gwiazdami światowego formatu, gdzie już na etapie selekcji trenera Deschampsa z turniejem musiało pożegnać się wielu zawodników. Na Euro 2016 nie obejrzymy m.in. Karima Benzemy, Franka Ribery’ego, Alexandre Lacazette. Kontuzje wykluczyły z kolei np. Kurta Zoumę czy Raphaela Varane’a.

Właśnie osłabienia linii defensywnej wydają się największą bolączką Francji. Pod nieobecność wspomnianych Zoumy i Varane’a partnerem Laurenta Koscielnego w środku obrony będzie najprawdopodobniej Adil Rami z Sevilli. By jednak obrona miała okazję do wykazania się, przeciwnicy będą musieli przebić się przez piekielnie mocne zasieki w środku pola. N’golo Kante? Wiadomo – niezatrzymujące się żywe srebro z Leicester. Blaise Matuidi? Nie bez przyczyny porównywany do Claude’a Makalele. Paul Pogba? Temu panu cenzurki wystawiać nie trzeba – najlepszą są ponad stumilionowe oferty, które co chwila rozpatrują działacze Juventusu.

Francuski atak nawet bez Benzemy prezentuje się okazale. Na szpicy zagrać powinien Olivier Giroud z Arsenalu, który dobrą formę potwierdzał w towarzyskich sprawdzianach przed Euro. Pomagać mu będą chociażby Antoine Griezmann czy Dimitri Payet – facet, który z rzutów wolnych uczynił broń masowego rażenia. W naszej ofercie można znaleźć typ na to, że Payet strzeli na Euro 2016 bramkę bezpośrednio z tego stałego fragmentu gry. Kurs 2.10.

Podwyższamy kurs na złoto dla Francuzów

Francja nigdy w historii nie przegrała meczu o punkty z Rumunią. Trzykrotnie wygrywała, ale aż pięć razy w meczach tych zespołów padały remisy! Co jeszcze uprawdopodabnia podział punktów w piątkowy wieczór? Na pewno historia meczów otwarcia, w których najczęstszym wynikiem jest 1:1. Sami dobrze pamiętamy spotkanie Polska – Grecja z 2012 roku… Kurs na dokładny wynik 1:1 to 11.00.

We Francji kibice marzą o powtórce z roku 1984 roku. Wtedy Francja także była gospodarzem finałów (wówczas po raz drugi w historii) i w tej roli sięgnęła po tytuł. 14 lat później „Tricolores” wygrali Mistrzostwo Świata, a w 2000 roku wygrali także Euro w Belgii i Holandii. Od wielkiego sukcesu minęło więc już blisko 16 lat i na pewno zespół Deschampsa czuje na sobie sporą presję. Kiedy, jeśli nie teraz, kiedy objawiła generacja utalentowanych piłkarzy? Kiedy, jeśli nie w roli gospodarza? I w dodatku ta banalna grupa…Co najmniej dwubramkowa wygrana gospodarzy w meczu inauguracyjnym wyceniona jest na 1.83.