Jubileuszowa Copa!


Zanim piłkarska Europa zacznie odmierzać swój czas według terminarza Euro 2016, na kontynencie amerykańskim rozpocznie się jubileuszowa edycja Copa America na stulecie turnieju. Będzie to Copa America Centenario, po raz pierwszy rozgrywana poza Ameryką Południową. Turniej rozegrany zostanie bowiem na stadionach w Stanach Zjednoczonych! W akcji m.in. Leo Messi, Sergio Aguero, Luis Suarez, James Rodriguez i wielu innych. To chyba wystarczająca rekomendacja.

Copa America – sprawdź kursy na zwycięzcę turnieju

Pierwszy turniej czempionatu Ameryki Południowej odbył się 1916 i był częścią obchodów stulecia niepodległości Argentyny. Triumfował Urugwaj. Każda z kolejnych 44 edycji Copa America odbywała się w Ameryce Południowej. Rok temu w Chile po swój pierwszy tytuł w historii sięgnęli gospodarze, którzy w finale po rzutach karnych pokonali reprezentację Argentyny.

W tegorocznej, specjalnej edycji Copa America, weźmie udział także rekordowa liczba 16 zespołów – 10 z Ameryki Południowej (CONMEBOL) i 6 z Ameryki Północnej i Środkowej (CONCACAF). Dla ekipy USA, tegorocznych gospodarzy, będzie to czwarty w historii start w Copa America. „Jankesi” gościnnie brali udział w turniejach w 1993, 1995 i 2007 roku. W 1995 roku zajęli nawet wysokie 4. miejsce. Czy teraz w roli organizatora imprezy, USA stać będzie na podium? Kurs na zwycięstwo Stanów Zjednoczonych wynosi 10.00.

Istotna informacja organizacyjna dotycząca turnieju jest taka, że zwycięzca nie otrzymuje przepustki do przyszłorocznego Pucharu Konfederacji. Tę zapewniło już sobie rok temu Chile. Zwycięzca tegorocznej, specjalnej edycji Copa America, takiego przywileju nie otrzyma. Kolejna Copa odbędzie się zaś w 2019 roku w Brazylii. Najczęściej organizatorem była do tej pory Argentyna, która w tej roli występowała dziewięciokrotnie.

 

Argentyna nie ma jednak na koncie największej liczby tytułów mistrza Ameryki Południowej. W tej materii lepiej prezentuje się dorobek Urugwaju (15 przy 14 Argentyny). Urugwajczycy brali udział także w rekordowej liczbie turniejów, opuszczając jedynie dwa. Co ciekawe, Argentyna poza 14 zwycięstwami w Copa America, może „pochwalić się” też 13 porażkami w finałach, m.in. rok temu. Jednak to właśnie „Albicelestes” są głównymi faworytami do triumfu w 2016 roku. Dwa poprzednie lata były dla Argentyny gorzkie – porażka w 2014 w finale Mistrzostw Świata po dogrywce i wspomniany już mecz z Chile rok temu, w którym po bezbramkowym remisie, o zwycięstwie gospodarzy zdecydowały pudła Gonzalo Higuaina i Evera Banegi w konkursie „jedenastek”.

Do trzech razy sztuka? W Argentynie mocno w to wierzą i mają ku temu dość twarde podstawy. Szczególnie imponująco przedstawia się pierwsza linia zespołu Gerardo Martino. Messi, Aguero, Higuain i Lavezzi to diabelnie silne zestawienie. Z marzeniami o występie w USA pożegnali się przez to m.in. Paulo Dybala czy Carlos Tevez. W pomocy faworyci także mają kim straszyć, bo wypada tu wspomnieć o Di Marii, Lameli czy Pastore. Pytanie tylko czy zespół argentyński zacznie grać na miarę swoich możliwości, bowiem ani na Mundialu, ani rok temu w Copie, ani w trwających eliminacjach do MŚ 2018 „Albicelestes” nie zachwycali. Prezentują dość defensywny styl gry, co biorąc pod uwagę niesamowitą moc ofensywną drużyny, jest niespodzianką, a dla wiernych fanów także sporą konfuzją. Jedyny sparing zespołu przed mistrzostwami także nie rzucił nikogo na kolana. Po ładnej bramce Higuaina Argentyna pokonała Honduras zaledwie 1:0.

 

Kto może zagrozić Messiemu i spółce? Oczywiście ich odwieczni rywale – Brazylia. Problemem podopiecznych Dungi będzie jednak na pewno nieobecność najlepszego snajpera – Neymara. Gwiazdor Barcelony dostał od swojego klubu ultimatum – albo występ w Copa America albo w Igrzyskach Olimpijskich w Rio. Neymar chciał zagrać w obu tych letnich imprezach, ale na to sternicy „Blaugrany” stanowczo się nie zgodzili. W dodatku tuż przed turniejem z powodu urazu z kadry wypadł Douglas Costa, w miejsce którego Dunga powołał dobrze znanego Kakę! Czy to oznacza, że gracze z Kraju Kawy nie będą się liczyć w USA? To bardzo ryzykowna teza. Bardzo solidnie prezentuje się skład formacji defensywnej zespołu „Canarinhos”, a w „dziale kreacji” wystąpią zapewne Coutinho, Willian, Rafinha czy wspomniany Kaka. Jeśli Brazylia zatriumfuje, możemy zgarnąć kurs 6.00.

Zaraz za Argentyną i Brazylią wśród faworytów Copa America Centenario wymienia się obrońców tytułu, czyli Chile 9.00 oraz Urugwajczyków 9.00. Jedni i drudzy mają w swoim składzie gwiazdy światowego formatu, ale na pewno nie w aż tak hurtowych ilościach jak „Albicelestes” czy w mniejszym stopniu „Canarinhos”. W składzie Chilijczyków nie zabraknie oczywiście Alexisa Sancheza, Arturo Vidala czy chociażby Claudio Bravo. Urugwaj to przede wszystkim Luis Suarez, ale także Edinson Cavani czy znakomici defensorzy Atletico Madryt – Diego Godin i Jose Gimenez. Warto jednak pamiętać, że z powodu kontuzji Suarez nie zagra w fazie grupowej, co znacząco zmniejsza szanse jego drużyny, a także samego gracza na tytuł najlepszego snajpera imprezy.

16-zespołowy turniej podzielony został oczywiście wg najlogiczniejszego schematu czterech czterozespołowych grup, z których awans do ćwierćfinałów uzyskają po dwie najlepsze drużyny. „Zastrzyk” niezłych ekip z CONCACAF zapewni duże emocje już w grupach. W grupie A w meczu otwarcia zagrają reprezentacje USA i Kolumbii, a skład tej grupy uzupełnią Paragwaj i Kostaryka. Dość łatwe zadanie czeka Brazylię, która w swojej grupie zmierzy się z Haiti, Peru i Ekwadorem. W grupie C zobaczymy Urugwaj, Wenezuelę, Jamajkę i Meksyk. Grupa D przywita nas szlagierem, powtórką z ubiegłorocznego finału, czyli meczem Argentyny z Chile. Grupowymi rywalami tych ekip są jeszcze Boliwia i Panama, którym przypadnie zapewne rola „kopciuszków”.

Finał Copa America Centenario zaplanowany został na 26 czerwca. Przed nami zatem ponad 3 tygodnie sporych emocji, a najwytrwalsi kibice futbolu na pewno zarwą niejedną noc, by obejrzeć w akcji południowo- (ale także północno-) amerykańskich magików, wśród których kandydatem nr 1 do korony króla strzelców jest, bez niespodzianki, Leo Messi – kurs 6.00.